Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

BARWY KAMPANII. Melodie PiS, kłótnie PO i generał na minie

Janusz Życzkowski, Robert Bagiński
Zjednoczona Prawica gra na kilku politycznych fortepianach, a ta melodia podoba się wyborcom coraz bardziej.
Zjednoczona Prawica gra na kilku politycznych fortepianach, a ta melodia podoba się wyborcom coraz bardziej. archiwum GL
W Platformie Obywatelskiej awantura. Nic tak nie łączy, jak wspólny wróg, a na tym etapie jest tylko jeden: Elżbieta Anna Polak. Naiwnością byłoby myśleć, że wszyscy grają na lidera, bo jest dokładnie odwrotnie: wszyscy grają przeciw liderowi, choć nie mówią o tym wprost.

Samorządowcy na wielkiej wodzie

A to niespodzianka, Bezpartyjni Samorządowcy ze zbierania podpisów wywiązali się śpiewająco i zarejestrowali ogólnokrajowy komitet wyborczy. Na lubuskiej liście doskwiera nieobecność Sławomira Kowala na „jedynce” i nadreprezentacja rodziny Lewickich, choć brakuje tego właściwego - doszło do kolizji terminów: Kodeksu wyborczego z Kodeksem karnym. Jeszcze nie wiadomo, czy rejs BS do Sejmu, to podróż skleconą na szybko łajbą, czy jednak wielkomorskim okrętem. Wydaje się, że dla nich fala jest jeszcze zbyt niska, a wiatr zbyt słaby, by dopłynęli gdziekolwiek. Docenić trzeba fakt, że płyną pod prąd, choć mogliby z prądem. Jak śmieci, zdechłe ryby i Agrounia.

Lista PiS. Dźwięk nie rozjeżdża się z obrazem

Zjednoczona Prawica gra na kilku politycznych fortepianach, a ta melodia podoba się wyborcom coraz bardziej. Ast, Dajczak, Materna, Płonka, Gośniowska-Kola czy Kurzępa, to głosy dobrze już lubuskiej publice znane. Są też nowe i dodające wartości. W drugiej linii swoje atrybuty pokażą: Motowidełko, Barczak i Rafalski. Niewątpliwym atutem jest też doświadczony głos Marka Surmacza, ale w tym chórze śpiewa również Łukasz Mejza. Nie oznacza to wcale, że będzie solistą, ale jego instrumentarium bywa na politycznych koncertach zaskakujące. Ważne, że cały 24-osobowy zespół jest kompletny i zjednoczony, nie fałszuje, nie nuci obcojęzycznych melodii, ani też nie myli klawiszy. Co ważne, w przypadku listy PiS, dźwięk nie rozjeżdża się z obrazem.

A to szczęściarz!

Tak przynajmniej mówią w PiS o pośle Jerzym Maternie, który na sejmowej liście otrzymał pozycję numer 3. Nad tym pozytywnym obrazem, są jednak chmurki: będzie musiał trzy razy bardziej zasuwać w kampanii, bo miejsce zobowiązuje.

Kłótnie w platformerskiej rodzinie

W Platformie Obywatelskiej awantura. Nic tak nie łączy, jak wspólny wróg, a na tym etapie jest tylko jeden: Elżbieta Anna Polak. Naiwnością byłoby myśleć, że wszyscy grają na lidera, bo jest dokładnie odwrotnie: wszyscy grają przeciw liderowi, choć nie mówią o tym wprost. Bardzo chcieliby, aby Polak wreszcie z Urzędu Marszałkowskiego poszła, ale mało kto, życzy jej dobrego wyniku. Kością niezgody jest też Krystyna Sibińska z Gorzowa. Jest kandydatką z trzeciego miejsca, bo nad Wartą nie było odważnych, by chociaż spróbować powalczyć. Ceną, jaką zapłaciłby Wróblewski, Surowiec lub Kunicka, byłyby posady w marszałkowskich instytucjach. I jeszcze ten Dowhan, który łowi na Północy. Może się nie pozabijają.

Proletariusz kontra ideowiec

Żadne znaki na niebie i ziemi nie wskazują, że w tegorocznych wyborach senatorskiego mandatu nie zdobędzie Władysław Komarnicki z Gorzowa. Ten „młody polityk” o wielkich ambicjach, ma poparcie w wielu środowiskach, a jako stary komunista, jest jak most zwodzony: nigdy nie wiadomo czy podnosi się, czy opada. Osinowy kołek chciałby mu wbić w serce Tomasz Jaskuła z Sulęcina, ale obaj chodzą w całkiem innych butach. Co by nie powiedzieć, te Komarnickiego są bardziej rozchodzone, choć swój brzydki zapach mają. Inna para kaloszy, że starosta Jaskuła nie powinien jednak składać broni. Powiat Sulęciński ma 33 876 mieszkańców, a Komarnicki dostał w ostatnich wyborach 69 289 głosów. Wiele nie brakuje.

Szeregowy wpakował Różańskiego na minę

Generał, to brzmi dumnie, ale nie w Lubuskiem. Kandydat Różański ma mentalność czołgu, pytania rozjeżdża brakiem logicznych odpowiedzi: był za demontażem muru na granicy, dzisiaj już nie jest, chciał zerwania kontraktów na uzbrojenie polskiej armii, ale dzisiaj chce już tylko audytów. Na konferencji, którą zorganizował, była seria mało znaczących konstatacji i żadnej salwy w kierunku kogokolwiek. Już dzisiaj mnożą się pytania, czy to jego „wunderwaffe”, czy może pogodzenie się z faktem, że szeregowy Hołownia, właśnie wpakował go na minę: nie ta izba i nie ten okręg wyborczy, aby można było odnieść sukces. Przegrana z szeregowym Maćkowiakiem, też będzie niewybaczalna.

Wygrana jest na wyciągnięcie ręki

Tymczasem kandydat PiS do Senatu w okręgu zielonogórskim idzie jak burza. Grzegorz Maćkowiak jest człowiekiem oczytanym, a zatem wie za Szymborską, że na baczność produkuje się pustkowia, ale domy, to zawsze na spocznij i w pocie czoła. Tak też robi. Gdzie sięgnąć wzrokiem, to już tam był, albo właśnie tam jedzie. Nie próżnuje, bo zna badania i wie, że w tym okręgu wygrana jest możliwa.

Szypiórkowska z Antypartii

Swoje listy zarejestrowała też partia o nazwie… Antypartia. Jej lider Janusz Maksymowicz, to weteran wielu wyborów, ale nie jego gwiazda będzie świecić najjaśniej. Rutynowe czarnowidztwo na temat partii politycznych ma wzmocnić obecność na liście Magdaleny Szypiórkowskiej, szerzej znanej z afery „praca za seks” w gorzowskim WORD. Pod wieloma względami, jest dobrą kandydatką, jako przykład tego, co robią partie i jej ludzie, jeśli puszczą im hamulce. Oby tylko kandydatka nie została wpuszczona w maliny.

Wieści z pobocza polityki

Z obozu Trzeciej Drogi, która wciąż znajduje się na poboczu polskiej polityki, a w Lubuskiem, to już nawet w rowie, płyną sygnały, że Maja nie lubi „Gucia” (tak lubuscy ludowcy określają żartobliwie Stanisława Tomczyszyna). Jednak to nic w porównaniu z tym, jak bardzo „Gucio”, nie lubi Mai. Koledzy z PSL napompowali ego wicemarszałka do granic możliwości, a teraz każdy boi się spuścić powietrze. Inna sprawa, że pozbawiona osobowości lista wyborcza, nie jest zdolna do tego, aby wziąć w Lubuskiem mandat.

1:0 dla Surmacza

- Wygrywaj w polu, a wygrasz i w sądzie - mówił Gerwazy w Panu Tadeuszu. Surmacz nigdy nie bał się walki, a dla rządzących regionem, jest cierniem w oku. Teraz nieprawomocnie wygrał w sądzie. Sąd nie dopatrzył się bezprawności w stwierdzeniu byłego ministra, że marszałek Polak, dopuściła się „zdrady stanu”. Postępowanie nieprawomocnie umorzył.

A – jak Adamczak

Bezpartyjni Samorządowcy rosną w oczach nie tylko ze względu na listy sejmowe. Oto, zaskoczyli wszystkich kandydaturą Rafała Adamczaka do Senatu. W okręgu zielonogórskim, stanie w szranki z Grzegorzem Maćkowiakiem i generałem Różańskim ze Skwierzyny. Pomogło nazwisko. Gra jest więc warta świeczki, bo fakt bycia „jedynką”, sporo dodaje. Wiewiórki ćwierkają, że do jego sztabu jadą wagony pieniędzy, ale chyba nie te od Mejzy.

Lubuska lewicy przeżywa gorszy okres

Chce naprawiać to, co zniszczyli jej ojcowie założyciele, a dokładniej połączenia kolejowe. – Ponad 13 milionów Polaków jest wykluczonych komunikacyjnie – powiedziała na konferencji prasowej w Gorzowie, Magdalena Biejat z Nowej Lewicy. Wtórowała jej lubuszanka, Anita Kucharska-Dziedzic, która odcięła się od zaniedbań Urzędu Marszałkowskiego pod tym względem. - Lewica odpowiada za sprawy międzynarodowe we władzach województwa i tu chyba nie ma żadnych wątpliwości. To nie jest nasza odpowiedzialność – stwierdziła. Przypomnijmy, rekordzistą w kwestii likwidacji linii kolejowych w Polsce, był lewicowy rząd Leszka Millera, który unicestwił 1582 km torów. Zaraz za nim, uplasował się Marek Belka z wynikiem 818 km.

Dajczak ma newsa dla DPS-ów

- Otrzymałem z rezerwy celowej budżetu państwa dodatkowe środki w kwocie 9,3 mln zł – poinformował wojewoda Dajczak i od razu zabrał się za podpisywanie umów z powiatami. To kupa kasy dla pracowników Domów Pomocy Społecznej i odczują to zwykli pracownicy, którzy na „dzień dobry” dostaną po 600 złotych miesięcznie. A jak było za PO? Bez komentarza. Budżet polityki społecznej w Lubuskiem wynosił wtedy 512 609 490 zł, a obecnie jest to 1 114 069 637 zł. Wzrost o ponad 117%!

Za sprawą PO, to nie będzie łagodna kampania

Kampania jeszcze się na dobre nie rozpoczęła, ale smutny proceder niszczenia plakatów właśnie został zainicjowany w Świebodzinie. – Obawiam się, że to dopiero początek – stwierdził Michał Motowidełko, wicestarosta świebodziński i kandydat PiS do Sejmu. W nocy z czwartku na piątek zniszczono jego materiały wyborcze. Nie ma dowodów na to, że to polityczna konkurencja, ale jest wiele na to, że lider opozycji mocno zagrzewa do walki, a jego słabo rozgarnięci słuchacze, robią po swojemu. Płonka pracowita jak mrówka Aż cztery konferencje zorganizowała w tym tygodniu poseł Elżbieta Płonka. O wsparciu dla blokowisk, na temat szpitalnych posiłków, w temacie polskich produktów w zagranicznych marketach, a także na temat bonu edukacyjnego „Poznaj Polskę”. Na razie jest rekordzistką.

Kasza nie da sobie w kaszę dmuchać Rafał Kasza to kandydat PSL do Sejmu, który jako pierwszy w regionie i w tym sezonie politycznym, wytoczył proces wyborczy. Nie politykom, ale lokalnej „Gazecie Wyborczej”, która ochrzciła go „drugim Mejzą” i napisała sporo kłamstw, półprawd i domysłów – czyli jak zawsze. Sąd oddalił powództwo, bo gazeta, to nie materiał wyborczy. Niesmak jednak pozostaje. Kandydat Kasza jest niepocieszony, ale odwoływać się nie będzie.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Strefa Biznesu: Kiedy w Polsce czterodniowy tydzień pracy?

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska