Czeka nas rewolucja

ROBERT GORBAT PAWEŁ SCHREITER sport@gazetalubuska.pl
Hans Andersen, Chris Louis, Peter Karlsson i Jason Crump dotychczas jeździli w różnych zespołach. Od przyszłego roku będziemy mogli ich zobaczyć w barwach jednej polskiej drużyny.
Hans Andersen, Chris Louis, Peter Karlsson i Jason Crump dotychczas jeździli w różnych zespołach. Od przyszłego roku będziemy mogli ich zobaczyć w barwach jednej polskiej drużyny. Kazimierz Ligocki
Nasze kluby mogą zatrudniać dowolną liczbę obcokrajowców. Tak postanowiło prezydium Polskiego Związku Motorowego. To prawdziwa rewolucja. Czy jednak nie doprowadzi ona do upadku żużla w Polsce?

Znaleźliśmy się na najlepszej drodze do stworzenia "cyrku objazdowego", który w niedzielę występuje w Polsce, we wtorek w Anglii, a w czwartek w Szwecji. W jednym dniu zawodnicy będą kolegami z drużyny, a w następnym rywalami. Owszem, np. w koszykówce, też nie ogranicza się liczby obcokrajowców, ale w tej dyscyplinie dany zawodnik może występować tylko w jednej drużynie przez cały sezon. Dlatego teraz powinna zareagować światowa federacja speedway'a, bo pozostawienie tej "wolnej amerykanki" do niczego dobrego nie doprowadzi.

Obawy trenerów

- Wprowadzenie tego przepisu oznacza bardzo radykalne zmiany w klubach, organizacji szkolenia i sposobie myślenia zarówno działaczy, trenerów, zawodników jak i kibiców
- twierdzi trener ZKŻ-u Kronopolu Aleksander Janas. - Rodzi się wiele pytań, na które bardzo trudno odpowiedzieć. Co na przykład stanie się ze szkoleniem adeptów, jak funkcjonować będą warsztaty klubowe? Nieco więcej będzie można powiedzieć po opracowaniu regulaminu rozgrywek przez GKSŻ. Dziś nawet nie wiemy, czy juniorem może być zawodnik zagraniczny, czy stali uczestnicy cyklu Grand Prix będą mogli startować w I i II lidze. Na ten temat komunikat PZMot. nic nie mówi i dopiero GKSŻ, przy tworzeniu regulaminu rozgrywek, da nam odpowiedzi. Jak to wpłynie na polski i światowy speedway? Przekonamy się dopiero po sezonie, czy kilku latach. Dla mnie natomiast już dziś nie ulega wątpliwości, że przepis ten jest ogromnym hamulcem dla szkolenia. Obawiam się także, że z czasem zanikną tradycje związane z zespołami. Kibice przestaną bowiem utożsamiać się z drużynami.
- My, Polacy, mamy nadzwyczajną łatwość do popadania ze skrajności w skrajność - uważa szkoleniowiec Stali Stanisław Chomski. - Najpierw problemem była możliwość zakontraktowania przez kluby dwóch obcokrajowców, a teraz nasz żużlowy rynek stanął otworem dosłownie dla całego świata. Nie stosujemy przy tym żadnych barier ochronnych, takich jak zespołowy KSM, czy limit indywidualnej średniej biegowej, który wprowadzono dla nowych żużlowców w ligach angielskiej i szwedzkiej. Nowe przepisy na pewno zwiększą konkurencję w drużynach, bo zawodników drugiego planu będzie można stosunkowo łatwo i za przystępną cenę zastąpić cudzoziemcami. Z drugiej strony widzę jednak ogromne zagrożenie dla polskiego systemu szkoleniowego. Jeśli pod numerami 6. i 7. oraz 14. i 15. będą mogli jeździć juniorzy z innych krajów, to kluby stracą motywację do długoletniej pracy ze swoimi adeptami. Zmiany w polskim speedway'u są nieodzowne. Róbmy to jednak mądrze.

Odmienne zdania prezesów

- Na zniesieniu wszelkich ograniczeń w zatrudnianiu obcokrajowców najbardziej ucierpią polscy średniacy - uważa prezes Stali Mariusz Guzenda. - Spodziewam się, że poza czołową dziesiątką naszych zawodników, pozostali będą musieli znacznie ograniczyć swoje finansowe żądania. Takie są prawa rynku i generalnie jesteśmy z tego zadowoleni. Nie boję się o poziom szkolenia w klubach, bo o tym nie decydują cudzoziemcy. Już od nowego sezonu w młodzieżowych drużynowych mistrzostwach Polski powinny obowiązkowo uczestniczyć czteroosobowe drużyny. Zarząd PZMot. musi nadać tym zmaganiom odpowiednią rangę i zmusić kluby do udziału w nich, nawet pod rygorem relegowania seniorskich zespołów z lig. Wtedy naszej młodzieży nie stanie się nic złego. Polskiemu żużlowi potrzebna jest szkoleniowa piramida, tymczasem prezesi niektórych klubów mówią, że oni są tylko od wyczynu. Jeśli nie zmienimy tego myślenia, to stranieri rzeczywiście mogą zdominować nasze tory.
- Powoływanie się na przepis, mówiący o swobodzie zatrudniania jest troszkę nie fair - twierdzi prezes ZKŻ-u Robert Dowhan. - Sportowca nie powinno traktować się tak samo, jak osoby wykonującej pracę fizyczną na podstawie umiejętności, którą nabyła ona kończąc szkołę zawodową. Kto będzie utożsamiał się z naszym zielonogórskim zespołem, kiedy w meczu wystąpi na przykład trzech Szwedów, dwóch Duńczyków i Amerykanin? Tak wiele troski przywiązywaliśmy do tego, aby zatrudnić naszego wychowanka, Grzegorza Walaska, a teraz wycięto nam taki numer, wprowadzając przepis, który jest przecież sprzeczny w stosunku do wytycznych, które otrzymaliśmy dwa tygodnie wcześniej (mówiły one o możliwości startu tylko jednego obcokrajowca - dop. red.). Wprowadzanie tak rewolucyjnych zmian powinno następować z przynajmniej rocznym wyprzedzeniem.

Dylematy zawodników

- Skoro Polacy, przynajmniej teoretycznie, mogą zająć wszystkie miejsca w zagranicznych ligach, to nie ma podstaw, by cudzoziemcom zabraniać startów u nas - mówi zawodnik Stali Jarosław Łukaszewski. - Obawiam się tylko o poziom naszego szkolenia, bo zakontraktowanie obcego juniora zawsze będzie tańsze niż żmudne wychowywanie swoich chłopaków. Spodziewam się, że mniej będą zarabiali zawodnicy ze ścisłej światowej czołówki. Bo po co klub ma wydać krocie na 18 punktów Crumpa czy Rickardssona, skoro za te same pieniądze będzie mógł sobie zapewnić 40 "oczek", zdobytych przez kilku mniej utytułowanych żużlowców?
- Dojdzie do sytuacji, w której kluby ambitnie szkolące adeptów, będą wypuszczać na rynek rzesze bezrobotnych
- uważa zawodnik ZKŻ-u Kronopolu Mariusz Staszewski. - Owszem, można było dopuścić start dwóch obcokrajowców w każdym zespole, jednak zupełny brak ograniczeń, to już przesada. Ludzie przychodzący na stadiony w 80 procentach są przede wszystkim fanami danej drużyny. To dla niej potrafią pojechać na drugi koniec Polski. Zaledwie 20 procent stanowią osoby, które w samym speedway'u dostrzegają coś, co ich fascynuje. Utworzenie drużyny, która w tym roku jest taka, a w następnym zupełnie inna spowoduje, że ludzie przestaną przychodzić na mecze.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.