Gorzów: korki przy cmentarzu na Żwirowej? Wiem, co zrobić, by ich nie było

Tomasz Rusek
Tomasz Rusek
Tak 1 listopada wyglądał dojazd do cmentarza przy ul. Żwirowej w Gorzowie. I to jeszcze nie były godziny szczytu.
Tak 1 listopada wyglądał dojazd do cmentarza przy ul. Żwirowej w Gorzowie. I to jeszcze nie były godziny szczytu. Tomasz Rusek
Na nic dodatkowe autobusy, na nic blokada wjazdu dla samochodów, na nic kierowanie ruchem przez policję. Bez przebudowy kawałka ul. Żwirowej (i/lub zmiany organizacji ruchu) za rok znowu tysiące ludzi przy cmentarzu komunalnym będą przeklinać i denerwować się. Jak we wtorek.

We Wszystkich Świętych byłem jednym z tysięcy ludzi, którzy pojechali na Żwirową autobusem. Jak co rok. I jak co rok widziałem to samo: niezła robota MZK oraz policji była w kilka sekund niweczona przez kocioł przy pierwszej bramie cmentarza.

Żeby było jasne: tak, pewnie, ludzie narzekali na tłok w autobusach. Oczywiście: byli kierowcy, którzy klęli na nakaz parkowania kilkaset metrów przez nekropolią. Jednak te wszystkie niedogodności były niczym w stosunku do tego, co psuło krew najbardziej. Bo najbardziej wkurzał korek na dojeździe do cmentarza (mniej więcej od Błotnej) i dziki tłum blokujący ulicę przy samym cmentarzu. A obie te rzeczy miały tę samą przyczynę: wąskie gardło przy pierwszej bramie.

Wygląda to tak: na przystanek koło wejścia na cmentarza zajeżdża kilka autobusów. Jednocześnie - bo przecież na wszystkich cmentarnych liniach jest ich 1 listopada masa. Ludzie wysypują się z nich na wąziutki chodnik (wiele osób jest starszych, powolnych, o kulach, z torbami, co jeszcze bardziej spowolnia tłum), a następnie zaczynają przechodzić przez ulicę. Jednak po drugiej stronie... trafiają na jeszcze większy tłum tych, którzy już z cmentarza wychodzą albo czekają na autobus powrotny - bo przystanek dla niego zaczyna się koło przejścia! I wtedy ulica kompletnie staje. Na nic starania policjantów, którzy pilnują pasów - bo co mają zrobić? Teleportować ludzi od razu za bramę?

I wtedy: stają autobusy. Nie odjeżdża ten, który wraca do miasta, bo przejście jest zablokowane. A ludzie czekający na następny nie przechodzą dalej, bo czekają na kolejny, który nie podjeżdża, bo przecież pierwszy jeszcze nie odjechał. A ci, którzy na cmentarz chcą wejść - nie mogą tego zrobić, bo blokują ich ci, którzy już z nekropolii wyszli, ale nie odjechali - z winy tych, którzy... przyjechali. I taki cykl powtarza się co kilkadziesiąt sekund. Stąd korki, zatory, nerwy, przekleństwa i niebezpieczne sytuacje.

Rozwiązanie? Wcale nie taka droga decyzja o przebudowie kawałka ul. Żwirowej. Trzeba po prostu poszerzyć chodnik kosztem sąsiednich ogródków oraz zakazać handlu w okolicy przystanku dla powracających z cmentarza. To wersja minimum.

W optymalnej - należy dodatkowo (!) kosztem działek zbudować tu jeszcze jeden przystanek w formie dodatkowego „peronu”. MZK też ma jedna rzecz do poprawki. Musi co jakiś czas puszczać z pętli przy drugiej bramie pusty autobus, który będzie zabierał pierwszych pasażerów dopiero sprzed pierwszej bramy.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

m
mrozik9

Jaki pomysł masz pomysł na ominięcie korków? a to ciekawe

Dodaj ogłoszenie