Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

„Grażynkę” znał prawie każdy. Jak gorzowianie wspominają Grażynę Wojciechowską?

Jarosław Miłkowski
Jarosław Miłkowski
Grażyna Wojciechowska. 21 lipca 1947 - 3 stycznia 2022.
Grażyna Wojciechowska. 21 lipca 1947 - 3 stycznia 2022. Archiwum "GL"
W wieku 74 lat zmarła Grażyna Wojciechowska, wieloletnia radna Gorzowa i społeczniczka. Od kilku dni „kolorowego gorzowskiego ptaka” żegnają i wspominają tysiące ludzi. Pogrzeb odbędzie się 10 stycznia

- Drugiej takiej pani Grażynki nie będzie - uważa pani Jolanta. - Dla niej nie było spraw nie do załatwienia - pisze z kolei pani Joanna. - To historia Gorzowa, kobieta-żywioł. Smutny mamy początek nowego roku - mówi natomiast pani Agnieszka.
Te głosy to tylko niewielki wycinek z ogromu komentarzy, jakie pojawiają się od poniedziałkowego popołudnia. 3 stycznia w Gorzowie, w wieku 74 lat, zmarła Grażyna Wojciechowska. Była radną, społeczniczką, przez wiele lat związana z oświatą. Znali ją niemal każdy mieszkaniec Gorzowa. Jej śmierć była szokiem dla wielu. Gdy kilka godzin po jej śmierci przeglądał ktoś portale społecznościowe, posty związane ze śmiercią Grażyny Wojciechowskiej stanowiły około 80-90 procent. Wspominały ją nie setki, a tysiące ludzi!

- Wciąż nie mogę uwierzyć... Przecież to przed momentem głosowaliśmy nad budżetem, wymienialiśmy uwagi podczas grudniowej sesji rady miasta. Dziś juz zapewnie w innej sesji uczestniczysz, tej najwyższe z wysokich, na niebiańskim szczeblu - pisał też prezydent miasta Jacek Wójcicki.

Radną była „od zawsze”

Większość gorzowian Grażynę Wojciechowską znało jaką miejską radną. Nic dziwnego. Dostała się do niej ponad 27 lat temu i zasiadała nieprzerwanie aż do końca. Jeszcze 12 dni przed śmiercią, wyraźnie osłabiona, przyszła na sesję rady miasta, by zagłosować nad tegorocznym budżetem miasta.
Zanim została radną miejską (była też radną wojewódzką w dawnym Gorzowskiem), Wojciechowska była nauczycielką. Została nią po studiach na poznańskiej Akademii Wychowania Fizycznego. Wstąpiła na nią jako absolwentka gorzowskiego liceum przy ul. Przemysłowej (zawsze mówiła o sobie „dziewczyna z Zawarcia”).

Uczniowie się za nią oglądali

Jak wspomina Jan Kaczanowski, przewodniczący rady miasta i przyjaciel Wojciechowskiej, po studiach wróciła ona w progi swojego ogólniaka, w którym od 1970 r. uczyła wuefu.
Jeszcze w latach 70. Wojciechowska zaczęła pracować w gorzowskim Zespole Szkół Elektrycznych.
- Byłem jej uczniem przez pięć lat w Elektryku - wspomina Jacek Bachalski, były poseł i senator z Gorzowa. - Pamiętam ją jako seks bombę. Oglądaliśmy się za nią z chłopakami, bo była zgrabna i wysportowana - mówi GL Bachalski.
- Grażyna uprawiała biegi przez płotki - dopowiada Barbara Zajbert, szefowa gorzowskiego Związku Nauczycielstwa Polskiego, w którym przez wiele lat działała także Wojciechowska.

Co za wuefistka!

- Jako nauczycielka pani Grażyna była jak kochający ojciec. Była surowa, ale kochająca. Potrafiła na nas wrzasnąć, ale gdy uczniowie byli w potrzebie, to do niej się szło z prośbą po pomoc. Nie zapomnę, jak pomogła nam w stanie wojennym. W czasach, gdy był zakaz zgromadzeń dla grup większych niż kilka osób, my w około trzydzieści osób poszliśmy do parku na wagary i groziło nam za to wydalenie ze szkoły. Pani Grażyna wstawiła się za nami i do tego nie doszło - opowiada nam Bachalski, który do gorzowskiego Elektryka chodził w latach 1978-1983.

„Grażyna była wszędzie”

Gorzowianie zapamiętają Grażynę Wojciechowską jako osobę o stanowczym i - nie ukrywajmy tego - nie przyjmującym sprzeciwu głosie. Gdy gdzieś wchodziła - a dodajmy, że lubiła się pojawiać na wielu imprezach - trudno było tego nie zauważyć, a także... nie usłyszeć.
- Grażyna była wszędzie. Robiła zawsze dużo zamieszania - wspomina Tadeusz Jędrzejczak, były prezydent Gorzowa.
- Pamiętam, że w latach 80. wchodziła ona do siedziby związku i spod blond loków było słychać: „Oto jestem” - dodaje B. Zajbert z ZNP.
- Ze względu na cechy osobowości Grażyna Wojciechowska dała się poznać bardzo szybko - wspomina z uśmiechem Henryk Maciej Woźniak. Z „Grażynką” łączy go rok 1994. Wojciechowska została wtedy radną, a on zostawał wtedy prezydentem Gorzowa.
- Pamiętam sesję kilka lat później, gdy mnie odwoływano. Domagało się tego ugrupowanie Wojciechowskiej (miała ona lewicowe poglądy, była wtedy w klubie SLD - dop. red.). Wojciechowska jednak potrafiła wstać i powiedzieć, że to niegodziwość - wspomina były prezydent Gorzowa. Dodaje, że dla Wojciechowskiej nie były ważne barwy polityczne czy klubowe. Doskonale widać to było w ostatnich latach...

Weszła nawet z PSL-u

W 2010 r. do rady miasta dostała się z Komitetu Wyborczego Wyborców Tadeusza Jędrzejczaka. A gdy w trakcie kadencji drogi radnej i ówczesnego prezydenta się rozeszły, w 2014 r. Wojciechowska wystartowała do rady z list... PSL-u i jako jedyna reprezentantka tego ugrupowania weszła do rady. I wtedy, i przy innych okazjach mówiła jednak, że jest radną niezależną. Jesienią 2018 była już na listach KWW Jacka Wójcickiego i osiągnęła trzeci rezultat w mieście. Zagłosowały na nią 1564 osoby. Więcej głosów w całym mieście mieli tylko Robert Surowiec i prezydent Wójcicki, który po reelekcji nie przyjął, oczywiście, mandatu.
- Grażyna Wojciechowska lubiła postawić na swoim. Zawsze będę pamiętał, jak walczyła o to, by działo się lepiej w gorzowskiej oświacie, by nauczyciele mieli lepiej. Była też bardzo uczuciowa. Jeśli poznała jakąś złą sytuację w jakiejś rodzinie i trzeba było pomóc, domagała się, by to było spełnione - mówi nam T. Jędrzejczak.

O pomaganiu mówi też Jacek Wójcicki, obecny prezydent: - Jestem pewien, że tam, dokąd się udałaś, Droga Pani Grażynko, już ustawia się do Ciebie kolejka z prośbą o pomoc. Bo Ty pomocy nigdy nikomu nie odmawiałaś - wspominał w ostatnią środę.
- Pamiętam czas sprzed 25 lat, kiedy to założyłem z przyjaciółmi pierwszą w Gorzowie stołówkę im. Brata Krystyna. Było to przy parafii Pierwszych Męczenników Polski. Grażynka była już wtedy radną. Bardzo ciężko było tę stołówkę prowadzić, a kiedy już nie było znikąd pomocy, to wówczas dzwoniłem do Grażynki. Coś zawsze załatwiła do stołówkowej spiżarni. Była bardzo skuteczna w swoich społecznych działaniach - wspomina w Echu Gorzowa Augustyn Wiernicki, prezes Stowarzyszenia Pomocy Bliźniemu im. Brata Krystyna.
W pomocy innym Wojciechowska realizowała się też w prowadzonej przez siebie fundacji Czysta Woda. Latem organizowała wakacje dla dzieci z rodzin biednych i wykluczonych, przy okazji świąt organizowała paczki żywnościowe. Co roku też współorganizowała kolejne finały Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.
- Potrafiła zebrać wokół siebie grono darczyńców czy sponsorów, którzy na jej prośbę nie potrafili odmówić - słyszymy od kilku z naszych rozmówców. - W tej sprawie była niemal jak czołg. Cel jednak uświęca środki - mówią.

Pogrzeb w poniedziałek

Ostatnie pożegnanie Grażyny Wojciechowskiej odbędzie się w poniedziałek 10 stycznia.
O 12.00 w gorzowskiej katedrze, gdzie będzie wystawiona urna z prochami, zostanie odprawiona msza święta pogrzebowa. O jej oprawę zadbają aktorzy Teatru Osterwy i uczniowie II Liceum Ogólnokształcącego. Po mszy urna zostanie przewieziona do kaplicy Products obok cmentarza przy ul. Żwirowej. Dla uczestników uroczystości będzie przygotowany transport na cmentarz. Będą też dodatkowe autobusy linii 111, które po mszy zabiorą żałobników z przystanku przy katedrze pod drugą bramę cmentarza.
Ceremonia w cmentarnej kaplicy rozpocznie się o 14.00. Po niej kondukt żałobny wyruszy na miejsce pochówka. Ponieważ można spodziewać się, że na pogrzeb przyjdą tłumy ludzi, kondukt z kaplicy przejdzie nie między grobami, a ulicą Żwirową i przez główną bramę cmentarza. W trakcie uroczystości pogrzebowych o oprawę muzyczną zadba kwartet smyczkowy Dawida Pajdzika z Filharmonii Gorzowskiej oraz Gorzowska Orkiestra Dęta. Po pogrzebie autobusy linii 111 zostaną podstawione na przystanku przed drugą bramą cmentarną.

***
Na drugi dzień po śmierci radnej krótko, ale pięknie Grażynę Wojciechowską pożegnał też radny i mecenas Jerzy Synowiec. - Mówi się, że nie ma ludzi niezastąpionych. Ta zasada w Twoim przypadku chyba się nie sprawdzi.

Czytaj również:
Gorzów. Kończy się remont willi Jaehnego. Co będzie w byłym areszcie?

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Strefa Biznesu: Zmiana czasu nie ma sensu. Kiedy z tym skończymy?

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska