Jarmark Magdaleński - święto ludowego rękodzieła

Dariusz Brożek
Dariusz Brożek
Rzeźbiarz Jarosław Ćwiertnia przyjechał ze wsi Stary Dworek koło Bledzewa. Dariusz Brożek
Organizowane od ponad 20 lat pszczewskie jarmarki są największą w regionie imprezą promującą ludowe rękodzieło. Oraz atrakcją dla turystów wypoczywających nad pobliskimi jeziorami.

Podczas 23. Jarmarku Magdaleńskiego dopisali i wystawcy i letnicy. Pierwsi mieli okazję zaprezentować swój dorobek, natomiast drudzy myszkowali między stoiskami rękodzielników w poszukiwaniu niebanalnych pamiątek.

- Od kilku lat przyjeżdżam na wczasy do Pszczewa. Zawsze w drugiej połowie lipca, kiedy odbywają się jarmarki - mówiła nam Janina Czapracka z Głogowa.

Pierwsi artyści przyjechali już w sobotę. Rzeźbiarz ze wsi Stary Dworek pod Bledzewem przywiózł kolekcje światków. Na nudę nie narzekał, gdyż przez dwa dni opowiadał ciekawskim o swojej pasji, a w wolnych chwilach rzeźbił sowę. W niedzielę dołączył do niego rzeźbiarz Henryk Grudzień z Gardzka pod Strzelcami Krajeńskimi, który jako jeden z nielicznych artystów uczestniczył we wszystkich 23. edycjach jarmarku. - Przyjeżdżam tutaj również na plenery. Najbliższy odbędzie się już w sierpniu - mówi.

Artyści i rękodzielnicy wystawili swoje dzieła na 112 stoiskach. Międzyrzeczanka Halina Iwanowska przywiozła misternie haftowane ozdoby, natomiast Lucyna Tarnowska razem z córką Martą wystawiły ręcznie malowane aniołki z masy solnej. W niedzielne południe wianuszek ciekawskich otaczał drewniane rzeźby Tadeusza Bardelasa z Rusinowa. - W sam raz nadają się do ogródka - mówił artysta.

Wiele się działo na ustawionej na rynku scenie. W sobotę występowały tam tancerki ze znanego w regionie i kraju zespołu Trans, który jedną ze swoich grup ma właśnie w Pszczewie. W niedzielę opanowały ją zespoły ludowe, a przysłowiową wisienka na torcie był koncert zespołu Enej, na który przyjechał tłum fanów z całego regionu.

Halina Iwanowska
rękodzielniczka z Międzyrzecza

Na jarmarki przyjeżdżam od około dziesięciu lat. Początkowo z międzyrzeckim Kołem Wspieramy Młode Talenty, a teraz już prywatnie. Od samego początku wystawiam haftowane przeze mnie ozdoby. Haftuje od dziecka, nauczyłam się tej sztuki od mamy. Haftuje serwetki, jajka, Cieszą się dużym zainteresowaniem.

Jarosław Szałata
mieszkaniec Silnej

Byłem na wszystkich edycjach jarmarku. Sporo się zmieniło w tym czasie. Przybyło wystawców, ale obecnie poza artystami, rękodzielnikami i twórcami ludowymi przyjeżdża coraz więcej osób handlujących tandetą z Dalekiego Wschodu. Na szczęcie impreza zachowała swój niepowtarzalny charakter. Obecnie to największy taki jarmark na lubusko-wielkopolskim pograniczu. W średniowieczu mieliśmy ich kilkanaście. Teraz jest jeden, ale porządny.

Andrzej Zusin
mieszkaniec Pszczewa

Pszczew był znany w kraju dzięki naszym jezioro i lasom, a teraz naszą miejscowość rozsławiają jarmarki. Wielu turystów przyjeżdża na wczasy do Pszczewa i pobliskich wsi właśnie w drugiej połowie lipca, bo chcą wziąć udział w tym wydarzeniu. To wielka atrakcja dla mieszczuchów, którzy mogą u nas wrócić do korzeni. Do spędzonego na wsi dzieciństwa, lub wakacji u dziadków.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie