MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Kultowe miejsce w Łagowie ma już prawie 30 lat! "To coś więcej, niż tylko rodzinny interes"

Wideo
od 16 lat
Łagów to piękna historia, zamek joannitów, zieleń, ale też jeziora. W tej urokliwej miejscowości znaleźć możemy jedno z już kultowych miejsc. Tuż przy jeziorze na skarpie od blisko 30 lat prowadzony jest lokal, który z pewnością zna każdy mieszkaniec. Pani Teresa, która prowadzi Sklep Rybny - Smażalnię opowiada nam o tym, jak to wszystko się zaczęło, zachwala tutejsze ryby i jak sama mówi "To coś więcej, niż tylko rodzinny interes".

Spis treści

W 2024 roku temu miejscu stuknie trzydziestka. Zaczęło się, jak to zwykle w takich przypadkach bywa, dość niewinnie. A ponieważ interes dobrze rokował, grzechem było tego nie kontynuować. I tak rok do roku w przedsięwzięcie zaangażowanych było coraz więcej członków rodziny. Smażalnię pani Teresy odwiedzają też gwiazdy kina, ale nic w tym dziwnego. Przy okazji dorocznego Lubuskiego Lata Filmowego każdy będą w Łagowie musi spróbować lokalnej rybki.

Czytaj także:

To już trzydzieści lat...

- Istniejemy od 1994 roku. To miejsce otworzyłam jako sklep rybny, a ponieważ siedziałam w rybce, kupiłam trzy stoliczki i zaczęłam od smażenia. I tak powstała smażalnia - opowiada przesympatyczna Pani Teresa Rapacewicz, właścicielka sklepu i smażalni ryb w Łagowie. - Do dzisiaj, a to już prawie trzydzieści lat, w przyszłym roku będzie trzydzieści lat, prowadzę to miejsce wspólnie z dziećmi. To coś więcej, niż tylko rodzinny interes. Najstarsza córka pomagała, syn, który pomaga do dzisiaj oraz dwójka o dziesięć lat młodszych dzieci - wspomina z uśmiechem nasza rozmówczyni.

Czytaj także:

Czytaj więcej o Łagowie:

"Szewc chodzi bez butów, ale my ryby jemy"

Pani Teresa od razu podkreśla, że w jej lokalu bazuje regionalna rybka. W tutejszych jeziorach spotkać można przede wszystkim leszcze, płocie, okonie i szczupaki. Są też liny, karpie, węgorze i sumy. Z Jeziora Trześniowskiego wpływają do Łagowskiego również trocie jeziorowe. Do akwenu wpuszczono sandacze...
[cyt]- Bazujemy na naszej wodzie. Dużo mamy szczupaka, jest też lin, sielawa, sieja. W ofercie mamy też proste filety morskie, bo dużo ludzi je morską rybę. Odwiedza nas sporo klientów, z czego jesteśmy bardzo zadowoleni. Sami również jadamy dużo ryb. Jak to mówią szewc chodzi bez butów, ale my ryby jemy - uśmiecha się.

Czytaj także:

Jaka ryba najlepiej smakuje? Zależy od dnia...

A która z ryb najbardziej smakuje naszej rozmówczyni? - To zależy od dnia. Bo jest i miętus dobry, którego również turyści lubią. A miętus jest rzeczny, bo z Pliszki, tak samo pstrąg. A nasze to szczupak, sandacz, okoń się trafia - wymienia.

Zobacz również:

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska