Nowa Sól: Gdzie trzech się bije wygra tylko jeden

Krzysztof Kołodziejczyk 0 68 324 88 70 [email protected]
Kilku inwestorów chce postawić w mieście wielkie galerie handlowe. Problem w tym, że chętnych jest dużo.

Rozpoczęła się ostra gra o biznes wart kilkadziesiąt milionów złotych. Karty rozdaje tu miasto.

Przez kilka lat prezydent Nowej Soli Wadim Tyszkiewicz konsekwentnie nie wpuszczał do miasta wielkiego handlu (powyżej 2 tys. mkw.). Sytuację zmieniła budowa obwodnicy miasta. Miasto, które ma obok węzła drogowego 9-hektarową działkę, postanowiło ją sprzedać pod hipermarket.

Ogłoszono przetarg, cena wywoławcza jest astronomiczna - 30 mln zł. Od powodzenia tej transakcji Tyszkiewicz uzależnia miejskie inwestycje, m.in. budowę basenu. Kiedy prezydent uchylił drzwi, okazało się, że interes na hipermarketach chcą robić wszyscy.

W kolejce stoi już kilku inwestorów. Ale zgodę na wielki handel wydaje miasto.

Dozamet grozi pozwem

Jednym z graczy jest Janusz Wójcik. To jeden z największych nowosolskich pracodawców, właściciel Dozametu i stoczni. Na terenie przyległym do swojej fabryki ma 18,5 ha terenu, na którym chce postawić "niebanalne, reprezentacyjne centrum handlowe".

Chce handlować na powierzchni 30 tys. mkw. i podkreśla, że inwestycja wpłynie na rewitalizację terenu po wyburzonych halach. Kusi również miasto 10 mln zł tzw. renty planistycznej, czyli wzrostu wartości ziemi w wyniku zmiany jej przeznaczenia.

Radni wypowiedzieli się o pomyśle negatywnie. Na posiedzeniu połączonych komisji Andrzej Łukomski, pełnomocnik Wójcika, pytał radnych, czy są "listkiem figowym" i zagłosują tak, jak każe im prezydent. - Nie może być tak, że Nowa Sól to rancho jednego kowboja - mówi Łukomski. Radni byli oburzeni.

Jacek Milewski, wiceprezydent miasta: - Nie godzimy się na tak wielki handel w tym miejscu, mamy do tego prawo. Z planów przedstawionych przez pana Wójcika wynika, że chce postawić tam wielką puszkę. My chcemy mu dać możliwość postawienia obiektu o powierzchni 3 tys. mkw.

Ale według Wójcika, władze ograniczając jego plany, łamią prawo. - Miasto nie może wpływać na wielkość inwestycji. Jeśli w studium radni stwierdzili, że może być wielki handel, to w planie zagospodarowania musi być tak samo. Co mi po 3 tys. m? Co zrobię z pozostałym terenem? - pyta i zbiera już opinie prawne. Inwestor dziwi się również, że miasto niechętnie patrzy na 10 mln.

Zdaniem Milewskiego, nie ma mowy o łamaniu prawa. - Ustawa o planowaniu przestrzennym daje nam możliwość uszczegółowienia studium. A renty planistycznej byłoby najwyżej 2 mln i to gdy Dozamet sprzeda teren w ciągu pięciu lat.

Wójcik zapowiada, że pójdzie do sądu. - Miasto będzie musiało zapłacić nam wielomilionowe odszkodowanie - twierdzi.

Browar jest ok, Fatsa już nie

Przychylniejszym okiem władze miasta patrzą za to na inwestycję w byłym browarze. Prywatny inwestor chce tam zrobić galerię handlową i multikino. - Kiedy powstanie hipermarket i basen na terenie, który sprzedajemy, centrum miasta wymrze.

Galeria w browarze ma szanse temu zapobiec. Poza tym browar jest na końcu kanału portowego, blisko parku krasnala. To wszystko będzie tworzyło pewną całość. Zresztą w browarze będzie galeria z prawdziwego zdarzenia, a nie wielka puszka - twierdzi Tyszkiewicz.

Ale na tym nie koniec. W grze jest trzeci uczestnik, to właściciel Groclinu Zbigniew Drzymała, który ma 4 ha terenu przylegającego do fabryki tapicerki samochodowej Fatsa. Chce zrobić interes z Nickel Development z Poznania, Kostrzyńsko-Słubicką Specjalną Strefą Ekonomiczną i właśnie Fatsą. Spółki założyły konsorcjum i chcą budować galerię handlową o powierzchni 24 tys. mkw., 50 mieszkań i hotel.

Kilka dni temu inwestorzy przekonywali do swojego pomysłu radnych. Głównym argumentem, który się pojawiał, były miejsca pracy. Władze Fatsy, która jest w ciężkiej sytuacji finansowej, podjęły decyzję o zamknięciu fabryki. Sposobem na zachowanie miejsc pracy ma być galeria handlowa.

Radni byli przeciwko inwestycji. - Pan Drzymała miał stworzyć 2 tys. miejsc pracy, nie dotrzymał słowa. Już wam nie wierzę - mówił radny Andrzej Petreczko.

Jeden, więcej nie potrzeba

Według Tyszkiewicza, w mieście jest miejsce na jeden hipermarket i jedną galerię w centrum. - Więcej nie potrzeba. Oczywiście mógłbym pozwolić budować wszystkim, niech się pozabijają, ale czy to ma sens? Chcemy zrównoważonego rozwoju miasta - mówi.

Jacek Semeniuk, pełnomocnik zarządu ds. Ekspansji w Nickel Development, komentuje: - Taka postawa to interwencjonizm gospodarczy w socjalistycznym stylu.
Podobnego zdania jest Dziduch: - Niech galerie budują wszyscy, którzy chcą. Każdy ponosi swoje ryzyko biznesowe.

Tak samo uważa Wójcik: - Jak daleko miasto może ingerować w wolność gospodarczą?

Przygotuj swój turystyczny biznes na sezon

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

~gość~

Mam wątpliwości, czy tacy zatrudniciele wywiążą się ze swoich obietnic.

P
Pablo

Moim zdaniem powinnien powstać hipermarket typu Tesco lub Auchan ale tylko z Cpn przy sobie, i w ten sposób może poliwo w Nowej Soli zacznie spadać tak jak w Zielonej Górze

B
Bodziki

Nie róbcie z Nowej Soli drugiej Zielonej Góry z blaszakami w centrum miasta!!!

~mieszkaniec~

100% racji.
Proszę Pana Prezydenta oraz Radę Miasta aby takich "byznesmenów" nie traktowali poważnie. Tego typu "inwestorzy" spowodowali, że pewne większe miasto (niedaleko Nowej Soli) wygląda jak urbanistyczna pomyłka. Szkoda byłoby aby przez wymuszoną, nieostrożną decyzję zmarnować wiele lat pracy i dać pretekst do kolejnych "pseudo-inwestycji".
Interes miasta na pierwszym miejscu!!!

K
Kręgowiec

Kazdy rozsądnie myślący człowiek powinien wiedziec że nadrzędnym interesem przy podejmowaniu decyzji przez radnych jest interes miasta. Po to ich wybraliśmy do reprezentowania nas, mieszkańców. Dziwię się właścicielom Dozametu i Fatsy że tak w bezpardonowy sposób atakują i domagają się zapisów umożliwiających zarobienie im kilkunastu milionów złotych na zmianie zapisów w planie. Co oni zrobią z ta kasą pozostanie ich słodka tajemnicą. Jedno jest pewne że za te pieniądze nie wybudują basenu dla mieszkańców Nowej Soli ani, nowych dróg, ani portu.... Gdyby oni prosili o zgodę po sprzedaży terenu za Spożywczakiem przez miasto to bym jeszcze może próbował to zrozumiec. Naciskac, obrażac i wręcz szantazowac władze miasta przed transakcją sprzedaży przez miasto jest przykładem głupoty i wyjątkowego cynizmu. Jeśli ktos z czytelników uważa że miasto powinno dac zarobic prywatnym włascielom gruntów i przez to pozbawic miasto basenu to niech sie podpisza z imienia i nazwiska. Przypomne że zarówno Pan Drzymała jak i Pan Wójcik kupili teren przemysłowy i nie moga miec do nikogo pretensji. Niech budują fabryki zgodnie z zapisami planu w momencie zakupu. Gdyby zapis w planie byłby inny to pieniądze za jakie kupili te nieruchomości byłyby bez porównania wieksze. Trochę szacunku do mieszkańców szanowni biznesmeni. Gdybym ja miał decydowac to za to chamstwo i butę już nigdy bym tym ludziom nie uwierzył w ich czyste intencje i nigdy bym im nie zmienił planu. Oni ludzi maja za głupich. Każdy z nas chciałby zarobic kilkanaście milionów złotych po machinacjach planem. Interes miasta na pierwszym miejscu!!!

Dodaj ogłoszenie