Piłkarze Lechii Zielona Góra znów bez punktów. Szkoda, bo w meczu ze Ślęzą Wrocław ich gra długo wyglądała dobrze

Andrzej Flügel
Andrzej Flügel
Piłkarze Lechii Zielona Góra przegrali ze Ślęzą Wrocław 1:3. Cezary Konarski
Piłkarze Lechii Zielona Góra wpadli w dołek. W pięciu ostatnich trzecioligowych meczach z 15 możliwych punktów zdobyli tylko dwa. Szkoda, bo w przegranym (1:3) na własnym boisku meczu ze Ślęzą Wrocław przez długi czas wydawało się, że będzie inaczej.

Lechia Zielona Góra - Ślęza Wrocław 1:3 (1:0)

  • Lechia: Fabisiak - Ostrowski, Kocik, Babij, Żukowski - Maćkowiak (od 71 mi, Król), Rappoport, Kaczmarczyk, Ekwueme (od 73 min Athenstadt) - Małecki, Mycan (od 44 min Sowiński).
  • Ślęza: Zabielski - Samiec, Muszyński, Dornellas (od 72 min Bialik) - Bohdanowicz (od 72 min Landzaduri), Traczyk, Dyr, Kuzek, Stępień - Stempin, Wawrzyniak (od 46 min Gil).
  • Bramki: Mycan (41) - Dyr (77), Traczyk (82), Gil (90).
  • Żółte kartki: Kocik, Żukowski, Traczyk, Samiec.
  • Czerwona kartka: Rappoport.
  • Sędziował: Łukasz Sowada (Opole).
  • Widzów: 150.

Pierwsza połowa była w wykonaniu zielonogórzan bardzo dobra. Zagrali na wysokim pressingu, agresywnie, czym zupełnie zaskoczyli wyżej notowaną Ślęzę. Dość powiedzieć, że wrocławianie oddali na naszą bramkę jeden groźny strzał. Lechia częściej utrzymywała się przy piłce, prowadziła grę i miała dwie doskonałe sytuacje, kiedy w 12 i 19 min strzelał Przemysław Mycan. Tych okazji napastnik Lechii nie wykorzystał, ale w 41 min nieoczekiwanie zdobył gola. Nieoczekiwanie, bo bramkarz Ślęzy Piotr Zabielski spokojnie czekał na opadającą piłkę, kiedy nagle wyskoczył w górę niewysoki przecież zielonogórzanin i głową skierował ją do siatki nad Zabielskim. Niestety ten wyskok Przemysław Mycan przypłacił kontuzją która wygląda na bardzo poważną.

W tej sytuacji w przerwie wszyscy chwalili Lechię. W drugiej połowie jednak rzuciła się na nasz zespół Ślęza i przez kwadrans trwało oblężenie bramki gospodarzy. Spokojnie w tym czasie rywale mogli wyrównać i objąć prowadzenie. Kiedy gospodarze przeczekali ten atak i gra się wyrównała, w 66 min doszło do zdarzenia, które miało wpływ na dalszy przebieg meczu i wynik. Ilan Rappoport wjechał wślizgiem w nogi rywala, który też próbował sięgnąć piłki. Sędzia pokazał mu żółtą kartkę, po chwili ją anulował i zaaplikował czerwoną. Jak się wydaje zrobił to pochopnie, bo żółta w zupełności by wystarczyła. Od tego momentu Lechia już tylko się broniła. Niestety zbyt nerwowo, czego efektem były błędy w obronie i dwa gole Ślęzy. Potem zielonogórzanie ambitnie w dziesiątkę ruszyli do ataku mając nawet okazję na wyrównanie. Jednak w doliczonym czasie nadziali się na kontrę i stracili trzeciego gola.

Zgrupowanie piłkarskiej reprezentacji Polski w Opalenicy. Tu...

OBEJRZYJ: Były reprezentant Polski Łukasz Garguła zdobył z Lechią Zielona Góra regionalny Puchar Polski

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Grajcie chlopy,bo zaraz was Warta Gorzow wyprzedzi i bedziecie sie bronic przed spadkiem.

Dodaj ogłoszenie