MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Stilon nie schodzi ze zwycięskiej ścieżki. Tym razem gorzowianie odprawili beniaminka ze Starowic Dolnych

Robert Gorbat
Robert Gorbat
Stilonowcy (w białych koszulkach) dali się zaskoczyć rywalom z Opolszczyzny w 1 min meczu, ale potem wzięli się ostro do pracy i strzelili im cztery gole.
Stilonowcy (w białych koszulkach) dali się zaskoczyć rywalom z Opolszczyzny w 1 min meczu, ale potem wzięli się ostro do pracy i strzelili im cztery gole. Bogusław Sacharczuk
W 26. serii spotkań piłkarze Stilonu Gorzów podejmowali w sobotę (20 kwietnia) beniaminka „trzeciego frontu” LZS Starowice Dolne. Ekipa z Opolszczyzny dzielnie walczyła, nawet prowadziła, lecz nie dała rady gospodarzom. Niebiesko-biali triumfowali różnicą trzech goli.

SOLAR HOME STILON GORZÓW WLKP. – LZS STAROWICE DOLNE 4:1 (1:1)

  • Bramki: Łuszkiewicz (28 – karny), Mączyński (56), Drozdowicz (80), Bohdanov (90+4 – karny) – Setla (2).
  • Solar Home Stilon: Czajor – Olszewski (od 76 min Kaniewski), Wenerski, Mączyński, Bohdanov – Łuszkiewicz – Matuszewski (od 66 min Gibert), Wiśniewski, Vaskou (od 82 min Grudnik), Kaczor (od 76 min Kopeć) – Drozdowicz.
  • LZS: P. Kowalczyk – K. Kowalczyk, Kozłowski, Trochanowski (od 58 min Grądowski), Zozulia (od 75 min Konstanty) – Roguła (od 58 min Zychowicz), Czajkowski (od 62 min Nowosielski), Dabo, Rakowski – Setla, Skowron.
  • Żółte kartki: Vaskou, Bohdanov – Skowron, Dabo.
  • Sędziował: Paweł Maćkowiak (Szczecin).
  • Widzów: 300 (tylu mieszka w Starowicach Dolnych).

Byli na fali

– Napiszcie koniecznie, że gorzowskie Akademickie Liceum Mistrzostwa Sportowego rozpoczęło już nabór uczniów w wieku szkoły średniej do sekcji piłki nożnej chłopców i koszykówki dziewcząt – apelował przed meczem do dziennikarzy prezes Stilonu Krzysztof Olechnowicz. – Są nam potrzebne młode talenty.

Gorzowianie przystąpili do spotkania w dobrych nastrojach. Mieli w pamięci jesienne zwycięstwo w Starowicach Dolnych aż 7:0, ale jeszcze większym optymizmem napawał ich dorobek w ostatnich pojedynkach. Podopieczni trenera Łukasza Maliszewskiego wygrali cztery poprzednie mecze z rzędu (trzy w lidze i jeden w Pucharze Polski), więc byli bitymi faworytami w potyczce z zamykającą tabelę trzeciej grupy ekipą z Opolszczyzny.

Sensacyjny początek

Zaczęło się jednak sensacyjnie. Już w 2 min napastnik gości Adam Setla (były ekstraklasowiec Ruchu Chorzów) dostał prostopadłe podanie z głębi boiska, w polu karnym Stilonu zakręcił Adamem Mączyńskim i uderzeniem lewą nogą w dalszy, górny róg bramki, takim klasycznym „rogalem”, pokonał Szymona Czajora. 0:1!

Gospodarze długo nie potrafili się otrząsną z nokdaunu. Przez kolejne 25 minut próbowali strzałów z dystansu i dośrodkowań z obydwu skrzydeł, lecz ani razu nie zagrozili poważniej bramce przeciwników. Sytuację zmienił w 27 min faul Michała Skowrona na Nikodemie Matuszewskim w obrębie „szesnastki” LZS. Napastnik przyjezdnych dostał żółtą kartkę, a kapitan Stilonu Adrian Łuszkiewicz ustawił piłkę na „wapnie”. Uderzył pewnie, w środek „klaty” pod poprzeczkę i na świetlnej tablicy pojawił się remis 1:1.

W 34 min przyjezdni ponownie mogli wyjść na prowadzenie. Po błędzie Czajora, który źle interweniował po dośrodkowaniu z lewej strony boiska, Bartłomiej Rakowski uderzał z 5 metrów. Futbolówkę na samej linii bramkowej zablokowali jednak obrońcy niebiesko-białych. Golkiper miejscowych odetchnął z ulgą.

Po przerwie ruszyli na przyjezdnych

Po przerwie stilonowcy postanowili nie zostawiać niczego przypadkowi i od pierwszego gwizdka sędziego ruszyli do ostrego szturmu. W 56 min Łuszkiewicz świetnie wrzucił piłkę na przedpole LZS z lewej strony pola karnego, a zamykający akcję Mączyński uderzeniem lewą nogą z 4 metrów, z powietrza, nie dał Piotrowi Kowalczykowi żadnych szans na skuteczną interwencję. 2:1!

Kolejne ponad 20 minut gry nie było porywającym widowiskiem. Aż do 80 min, gdy na przebój prawym skrzydłem zdecydował się wprowadzony chwilę wcześniej na boisko Łukasz Kopeć. Ostro dośrodkował, nadbiegający Emil Drozdowicz tylko musnął futbolówkę głową i ta przy dalszym słupku ugrzęzła w siatce. 3:1 i mecz został zamknięty.

W czwartej minucie doliczonego czasu gry miejscowi postawili kropkę nad „i”. Najpierw sytuację „sam na sam” z Kowalczykiem zmarnował Drozdowicz, ale po kornerze i ręce jednego z defensorów LZS arbiter ponownie odgwizdał rzut karny. Jego skutecznym egzekutorem okazał się Maksym Bohdanov. 4:1 oznaczało, że cenne punkty zostały w Gorzowie.

Czytaj również:
Czy Warta połączy się ze Stilonem? Prezesi mówią różnymi głosami

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Wojciech Łobodziński, trener Arki Gdynia: Karny był ewidentny

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska