Rodzina ze Słubic w pożarze straciła dobytek całego życia. Omal sami nie zginęli [ZDJĘCIA]

Renata Hryniewicz
Renata Hryniewicz
Jeszcze niedawno rodzina miała śliczny dom, dzisiaj została bez dachu nad głową. Aleksandra Kołek
Ruszyła pomoc dla rodziny Dutkowskich ze Słubic, której spalił się dom. Teraz małżeństwo z trójką dzieci zostali bez niczego. Spłonęło wszystko.

- Jestem w takim szoku, że wiem, że nie mam nic, ale nie potrafię powiedzieć co potrzebuję. Nie mamy już nic, wszystko zabrał nam ogień. Na szczęście my żyjemy, bo naprawdę brakowały sekundy a nas już by też nie było - płacze pani Agnieszka Dutkowska.

Pożar miał miejsce wczoraj po południu. Palił się dom przy ul. Grzybowej. Rodzina w tym czasie przebywała w domu. - To nie było tak, że gdzieś tam zaczęło się palić. To była jedna wielka fala, jakby ktoś polał benzyną i podpalił. Jak uciekaliśmy to już mąż miał problemy z otwarciem drzwi, były tak gorące. Na szczęście żyjemy - każde słowo wypowiadane przez panią Agnieszkę sprawia jej trudność. Wspomnienia są tak żywe i tak koszmarne, że gdy opowiada dusi ją płacz. Ona, jej mąż, syn, 11- letnia i 22 miesięczna córka mieszkają teraz z babcią, mamą i chorym wujkiem.

Nie dociera jeszcze do nich rozmiar tragedii. - Wczoraj wzięłam mopa i chciałam iść zbierać wodę, żeby posprzątać. Kiedy tam weszłam zobaczyłam, że nie ma nic, dosłownie nic...- próbuje mówić kobieta.
Jest wdzięczna strażakom, że tak wielu ratowało dobytek ich życia a także sąsiadom, którzy jej pomagają. - To jest niewiarygodne. Jacy ludzie są dobrzy. Pomagają jak mogą, nawet rzeczy do prania biorą - mówi pani Agnieszka.

Zobacz też: Pożar na ul. Grzybowej w Słubicach [ZDJĘCIA]

Akcję pomocy rodzinie rozpoczęła także słubicka grupa Pomagamy. - Jestem w stałym kontakcie z Panią Agnieszką i jej mężem. Będę na bieżąco informować co jest potrzebne i jak można pomóc. Na chwile obecną oceniane są straty. Myślę , ze wszyscy wspólnie damy rade w szybkim tempie " odbudować dom " . Ważne jest to, by na chwile obecną dać rodzinie chwilę , by mogła na spokojnie ocenić co potrzeba i ustalić dalszy plan działania - mówi Aleksandra Kołek, liderka grupy.

Słubiczanie po raz kolejny udowadniają jak są wrażliwi na ludzką krzywdę. Już wczoraj do pani Oli z chęcią niesienia pomocy zadzwoniło 7 osób. Dziś już nawet nie potrafi policzyć ilu ludzi chce pomóc.

W tej chwili najbardziej potrzebne są proszki do prania, płyny do płukania, pampersy powyżej 10 kg oraz kosmetyki dla dziecka.
Osoby prywatne i firmy , które chcą pomoc w zakupie materiałów budowlanych bądź samej odbudowie prosimy o kontakt z redakcją 510 026 518 lub z Aleksandrą Kołek (dostępna na FB). Lista potrzebnych rzeczy niebawem pojawi się na stronie fb grupy Pomagamy oraz na stronie http://slubice.naszemiasto.pl/

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie