ZIELONA GÓRA. Oszuści płacili jego kartą. Przed stratami uratował go bank!

Maciej Dobrowolski
Maciej Dobrowolski

Wideo

Zobacz galerię (1 zdjęcie)
Do redakcji zgłosił się nasz Czytelnik, który padł ofiarą oszustów. Przed poważną stratą uchronił go bank, który najpierw poinformował o zagrożeniu, a potem zwrócił to, co już ukradziono.

Ofiara internetowych oszustów

Pan Waldemar z Zielonej Góry (nazwisko do wiadomości redakcji), padł ostatnio ofiarą internetowych oszustów. - Posiadam konto w banku Santander. Ostatnio bank poprosił mnie o bardzo pilny kontakt, co też uczyniłem. Okazało się, że bank otrzymał zapytania o autoryzację dwóch płatności z mojej karty na kwotę zero dolarów wysyłanych z dziwnych stron internetowych. To wzbudziło podejrzenia pracowników banku. Jako że nie wykonywałem w tym momencie żadnych transakcji, uznałem, że najrozsądniej zablokować moją kartę - tłumaczy pan Waldemar.

Sprawa była o tyle dziwna, że mężczyzna posiadał fizycznie swoją kartę i nie otrzymywał żadnych SMS-ów dotyczących potwierdzenia transakcji.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Uwaga na oszustów! Grasują na portalach społecznościowych i komunikatorach.

Blokada karty nie wystarczyła

- Wyglądało na to, że ktoś zdobył jej dane. Myślałem, że zablokowanie karty wystarczy. Niestety, w domu, sprawdzając konto bankowości internetowej, zauważyłem, że ktoś i tak zdążył jeszcze dokonać dwóch zakupów na kwoty 480 zł każda w jednej z popularnych witryn internetowych. Powiadomiłem o tym bank, ale nie było już technicznej możliwości zablokowania tej transakcji. Poproszono mnie jedynie, żebym złożył reklamację, jak pieniądze znikną z konta. Tak też uczyniłem. Niemal natychmiast rozpatrzono ją pozytywnie i środki wróciły, za co jestem bardzo wdzięczny - mówi pan Waldemar.

Jak mogło dojść do takiego oszustwa?

Teraz zielonogórzanin zastanawia się, jak mogło dojść do oszustwa. Podejrzewa, że mogło być to związane z faktem, że kilka dni wcześniej opłacał, podając dane karty, parking na jednym z zagranicznych lotnisk.

O sprawę zapytaliśmy również sam bank. - Ze względu na tajemnicę bankową nie możemy odnieść się do tego konkretnego przypadku - twierdzi Ewa Krawczyk, menedżer ds. komunikacji z mediami w Santander. - W niektórych sklepach internetowych, m.in. Apple czy Google do wykonania transakcji wystarczą dane z karty użytkownika - strony te nie stosują dodatkowego zabezpieczenia 3D Secure, czyli nie następuje potwierdzenie transakcji dodatkowym kodem. W takich wypadkach, jeśli posiadacz karty nie realizował transakcji lub nie otrzymał zamówionego towaru, można skorzystać z procedury reklamacyjnej, która przenosi odpowiedzialność za transakcje na sklep i to on ponosi koszt oszukańczej transakcji. Ta procedura to chargeback.

Trwa głosowanie...

Czy padłeś/padłaś ofiarą internetowych oszustów?

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Banki powinny byc zobligowane do wdrozenia takich zabezpieczen, aby takie zjawiska nie mialy miejsca!!!

Dodaj ogłoszenie