Zielonogórski Festiwal Piosenki Rosyjskiej, czyli rosyjskie kuszenie

Marta Szkudlarek Zdzisław Haczek 68 324 88 19 mszkudlarek@gazetalubuska.pl
Od lewej: Alina Artz, jej koleżanka z zespołu Via Sirius, Ekaterina Li oraz Eve Sah
Od lewej: Alina Artz, jej koleżanka z zespołu Via Sirius, Ekaterina Li oraz Eve Sah fot. Mariusz Kapała
Ludzie przyjechali na zielonogórski Festiwal Piosenki Rosyjskiej z czystej ciekawości. Zakosztować wakacyjnego koncertu, wybawić się. - Nie myśleliśmy, że to będzie tak dobrze przygotowane show - komentowali po wyjściu z amfiteatru.

4,5 tys. widzów w amfiteatrze, 3 mln - przed telewizorami. Trzeci Festiwal Piosenki Rosyjskiej zakończył się sukcesem? Niewątpliwie.

Jak długo miasto pracowało nad wydarzeniem? - Żeby impreza mogła zaistnieć, musieliśmy pokazać dwa lata temu, że jednak festiwal cieszy się zainteresowaniem ze strony publiczności - tłumaczy Tomasz Nesterowicz, dyrektor festiwalu.

Koniecznie zajrzyj do naszej woodstockowej galerii - Pierwszy dzień XVI Przystanku Woodstock

I zaczęło się od służbowych wyjazdów do Rosji. Mieszkańcy zarzucali wówczas, że pieniądze podatników wyrzucane są w błoto. Po widowisku nikt wyjazdów już nie wypomina. A nie były to wycieczki krajoznawcze. - Życie na walizkach nie należy do przyjemności. Ale dzięki tym przygotowaniom w amfiteatrze udało się zgromadzić specjalistów, realizujących prawdziwe festiwale. Stworzyliśmy zespół, który wypracował sukces - mówi Nesterowicz.

Zobacz też: Festiwal Piosenki Rosyjskiej Zielona Góra 2010 - koloryt, energia i długie nogi piosenkarek (zdjęcia)

Wygrała też TVP 2, która dzięki transmisji z Zielonej Góry w ubiegłą niedzielę zgromadziła przed ekranem 3 mln telewidzów - najwięcej spośród wszystkich polskich stacji.

Ale od początku. Czy taki festiwal jest w ogóle miastu potrzebny? Czy nie za bardzo kojarzony jest z polityką? - Moim zdaniem powrót do festiwalu jest świetnym chwytem marketingowym. Skoro przez lata nasze miasto było kojarzone w kraju głównie z Winobraniem, Zagłębiem Kabaretowym i właśnie Festiwalem Piosenki Radzieckiej, dlaczego nie zrobić z tego użytku? - pyta zielonogórzanka Agata Ceglińska.

Jak zapewnia dyrektor festiwalu, został on zrobiony przez młodych ludzi. I nie jest organizowany ze względu na naleciałości historyczne czy politykę. - Głównym powodem jest promocja miasta. W momencie tworzenia takiego wydarzenia nie myślimy o wielkiej polityce, tylko o dobrej zabawie. Bo pełen amfiteatr nie świadczył o sentymencie, tęsknocie za piosenką rosyjskojęzyczną. Ludzie spodziewali się sporej dawki muzyki i taką dawkę otrzymali. Kiwali się na ławkach dlatego, że to jest rewelacyjna muzyka - uzasadnia Nesterowicz.
Szkoda jednak, że w konkursowej dwunastce nie pojawił się żaden zielonogórzanin. Nie wykonano ukłonu w stronę gospodarzy... Jak tłumaczą organizatorzy, chodziło im o to, żeby festiwal trafił do jak największej liczby osób. Dlatego warunkiem wzięcia udziału w konkursie o Złoty Samowar (50 tys. zł), Srebrny (30 tys. zł) i Brązowy (20 tys. zł) było udokumentowanie swojej artystycznej kariery. Czyli chociaż jedna płyta na koncie (co miało gwarantować profesjonalny występ), no i w miarę rozpoznawalna twarz czy szyld zespołu.

Zobacz też: Złoty Samowar wyśpiewała Anna Dereszowska

- Nie chciałbym, żeby wyszła taka sytuacja, że na scenie pojawia się zielonogórzanin bez osiągnięć. A jedynym powodem, dla którego się pojawia, jest fakt, że pochodzi właśnie z naszego miasta - tłumaczy pewne decyzje dyrektor festiwalu.

Obok śpiewających aktorek Agnieszki Włodarczyk czy Anny Dereszowskiej, pierwszej wokalistki Ich Troje - Magdy Femme, pojawił się m.in. duet znanych producentów muzyki klubowej Wet Fingers, który jednak postawili przy mikrofonie Eve Sah. Miss Ziemi Świętokrzyskiej w "Nas nie dogoniat" nie nadążała za przetworzonym głosem z megafonu...

Tu dochodzimy do kwestii repertuaru...
- Dawniej w tle można było usłyszeć bałałajkę, a teraz? Wszystkie piosenki na jedno kopyto - komentuje Ewa Androwicz z Nowej Soli, która jako studentka pojawiała się na Festiwalu Piosenki Radzieckiej.

Jak jednak upierają się organizatorzy festiwalu po nowemu, zadaniem imprezy było przyciągnięcie młodych ludzi, którzy obecnie rzadko kiedy słuchają łzawych utworów. To miały zapewnić gwiazdy sceny rosyjskiej - zespoły czy wokaliści, którzy właśnie teraz robią karierę w swojej ojczyźnie. - Słyszałem w radiu, jeszcze przed występem na żywo, zespół Zvery. Muszę przyznać, że bardzo spodobała mi się ta muzyka: taki lekki, przyjemny dla ucha rock - mówi Mateusz Jasiński, student z Zielonej Góry.

- U nas zostało wyobrażenie, jak wygląda piosenka rosyjskojęzyczna. Tak naprawdę współczesna scena rosyjska jest jedną ze scen kreujących nowe trendy muzyczne na świecie. Powrót do przeszłości świadczyłby o tym, że chcę z amfiteatru zrobić muzeum - śmieje się Nesterowicz.

Nowe trendy? Czy chodzi o Valeriję, którą określa się "rosyjską Madonną" (chyba z racji blond włosów)? A może o Dimę Bilana, który - fakt, skacze wysoko, łapie się za rozporek niczym Michael Jackson - ale jest tylko i aż zwycięzcą Eurowizji, która niczego nowego do muzyki raczej nie wnosi, a tylko uświadamia globalną potęgę kiczowatego popu i dance'u, gdzie oryginalności nie ma za grosz. Oglądając niedzielną transmisję z zielonogórskiego amfiteatru, wystarczyło wyłączyć dźwięk w telewizorze i można było zgadywać, czy to Hity Na Czasie, gala MTV czy rozdawanie innych Popcornów. Co... oczywiście można poczytać za sukces: władze Zielonej Góry zrobiły z TVP widowisko na europejskim poziomie. Z wystrzałową diodową scenografią.

Najzabawniejsze jest jednak to, że to właśnie widzowie, o których uwagę tak zabiegali organizatorzy festiwalu, SMS-ami pokazali, z czym rosyjska piosenka się im kojarzy. Wygrały dwa spokojne utwory autorstwa Konstantina Meladze, które dały Złoty Samowar Annie Dereszowskiej i Srebrny Agnieszce Włodarczyk. Natomiast Marii - bez wirujących ogni czy tarzania się po scenie, a przy pomocy kapitalnego głosu - wyśpiewała Brązowy Samowar. Czy będzie to jakaś wskazówka na przyszłość? W końcu Rosja - kraj olbrzymi. Jest gdzie szukać rosyjskiej duszy - w nowoczesnym! - wydaniu...

Sukces tej edycji festiwalu: Zielona Góra zaistniała. Chwalona, krytykowana, wyśmiewana, ale jednak.
- Wszystko zakończyło się olbrzymim sukcesem. Gwiazdy rosyjskie były zaskoczone tak ciepłym przyjęciem ze strony publiki i obiecały, że jeszcze tu powrócą. A za kulisami pojawiły się propozycje nagrania duetów polsko-rosyjskich. Gdzieś tam powoli świta Festiwal Piosenki Polskiej w Rosji - opowiada dyrektor festiwalu. Już teraz udało się zaangażować przy organizacji dwie telewizje, polską i rosyjską oraz Ministerstwo Kultury w Rosji.

Jak będzie za rok? Paweł Sokołow pokazał, że na estradzie może być miejsce dla Czesława Niemena. Może "plastik" jeszcze trochę się posunie? Może znów usłyszymy w amfiteatrze choć jedną piosenkę patronki obiektu - Anny German?

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

k
kffdkkgkjgfjgf

Te Rosjanki to jednak piękne są!! Podczas transmisji w tv całą uwagę poświęcalem Alinie. Piękna kobieta!! Jej chłopak przyśle po mnie mafię rosyjską bo postanowiłem mu ją odbić hehe

Dodaj ogłoszenie