30. FilmFestival Cottbus: Widzowie zobaczą Łagów w „Godzinach nadziei” z 1955 roku. Stanisław Mikulski nie będzie tu jeszcze Klossem...

Zdzisław Haczek
Zdzisław Haczek
Stanisław Mikulski i Kazimierz Wichniarz w nakręconym w Łagowie dramacie wojennym „Godziny nadziei” (premiera w 1955 roku)
Stanisław Mikulski i Kazimierz Wichniarz w nakręconym w Łagowie dramacie wojennym „Godziny nadziei” (premiera w 1955 roku) KLASYKA POLSKIEGO KINA WOJENNEGO/FRAGMENT WYDANIA DVD
W 1954 roku Łagów najechała ekipa filmowa pod wodzą Jana Rybkowskiego. I przemieniła perłę Ziemi Lubuskiej w niemieckie miasteczko Lyx w ostatnich dniach drugiej wojny światowej… Jedną z ról dostał 9-letni łagowianin Józef Jackiewicz.

Reżyser Jan Rybkowski zawitał do Łagowa ze swoją liczną ekipą filmową w 1954 r. W filmie „Godziny nadziei” perła Ziemi Lubuskiej to niemieckie miasteczko Lyx w ostatnich dniach wojny…

27. FilmFestival Cottbus: Tryumf polskiego kina. „Dzikie róże” Anny Jadowskiej z czterema nagrodami

Kogóż nie mamy tu na ekranie?!

Młodziutki Stanisław Mikulski (jeszcze nie marzy o popularności, jaką przyniesie mu kiedyś „Stawka większa niż życie”) jako porucznik Basior strzela do hitlerowców z radzieckiego działka z wysokości zamkowej wieży.
W amerykańskim mundurze tańczy Leon Niemczyk, na organkach gra Wiesław Michnikowski, Włocha gra Jan Kobuszewski, amerykański szlagier śpiewa w łódce płynącej po jeziorze Ryszard Filipski - przyszły Hubal. Krystyna Feldman - przyszła babcia Kiepska - dostaje niemiecką kulą w czoło. Bronisław Pawlik kradnie spirytus z szafki z lekami...

A jak pięknie „gra” powojenny Łagów!

Zamkowe mury, pod którymi stały wtedy jeszcze dwa lwy… Schody wychodzące na kościół… Tu leżą ranni, tu po jednym z nich przejedzie hitlerowski czołg (w rzeczywistości atrapa). Radosna kolumna Amerykanów ciągnie od bram Polskiej do Marchijskiej. Na wozie pianino, na którym popisuje się amerykański żołnierz. Wcześniej jedzie zdobyczny transporter, na którym obok hitlerowskiego krzyża wymalowano zwycięską Myszkę Miki. Niemcy wbiegają na wiadukt po wąskich schodkach, które są i dziś, ale wtedy jeszcze z poręczą... Oczywiście jedyni rozsądni i szlachetni są w tym filmie żołnierze Ludowego Wojska Polskiego i radziecki pilot...

Filmowy cylinder pana Józefa

- Wzięli mnie do filmu, a Murzyn za mną idzie. I nie było siły. Pies musiał ze mną zagrać - śmiał się w 2011 roku łagowianin Józef Jackiewicz, który w 1954 r. wystąpił w kręconych w Łagowie „Godzinach nadziei”. Miał dziewięć lat.
Łagów w filmie „Godzimy nadziei”: ostatnie dni wojny. W niemieckim miasteczku Lyx wojsko polskie ma szpital polowy. W zamku. Na ulicach Włosi, Amerykanie, Polacy, niemieccy cywile. Cieszą się, że za chwilę koniec wojennego koszmaru. Między nimi dokazuje grupka dzieciaków. Jeden ma podarte spodnie, połataną kurtkę, czarny cylinder. Spod niego wystają blond włosy.
- Jak już było wiadomo, że mam grać w filmie, to zabroniono mi ścinać włosy. Wojna, więc mam mieć długie – opowiadał w 2011 r. reporterowi GL Józef Jackiewicz. - A tu koniec roku szkolnego się zbliża, więc ktoś z ekipy idzie do szkoły, żeby mnie za długie włosy nie karać, bo do filmu potrzebne.

„Godzinami nadziei” to cały Łagów żył

Przez lato 1954 roku trwały zdjęcia. - I mieszkańcy dużo skorzystali, bo ciągle statystów potrzebowano. Dużo się zarabiało. Mi płacili 60 zł dziennie - wspomina pan Józef.

Mieszkańcy Lyx nie są bezpieczni. Oto hitlerowski oddział chce się przebić przez przesmyk między dwoma jeziorami. Ani chybi zaatakują zamek. Rannych i mieszkańców trzeba więc ewakuować. Najlepiej łodziami.
- Polscy żołnierze leżeli tu, naprzeciw dzisiejszego Leśnika. Ulicą jechały opancerzone pojazdy niemieckie - opowiada pan Józef. - Niektóre sceny kręcone były pod dębem, koło kościoła.

Mikulski nauczył Józia sztuczki

To niedaleko miejsca, gdzie po hitlerowskim ostrzale pustoszeje ulica. I nagle ze starego kotła wyskakuje chłopiec w cylindrze. Biegnie do łodzi. Żołnierze bezpiecznie przewożą go przez jezioro. Wyskakuje na pomost. A za nim pies Murzyn. - Murzyn nie odstępował mnie na krok i musiał ze mną w filmie wystąpić. A żeby patrzył tam, gdzie filmowcy chcieli, to mu kość pokazywali – śmiał się łagowianin i z chusteczki do nosa wyczarował... myszkę, która nagle w rękach pana Józefa jak nie skoczy! To Stanisław Mikulski tej sztuczki małego Józia w 1954 r. nauczył. - Taką pamiątkę od niego dostałem!

W filmie Jana Rybkowskiego wystąpiła plejada aktorów. Prócz przyszłego Hansa Klossa, Leon Niemczyk, Jadwiga Chojnacka, Bronisław Pawlik... W epizodach Ryszard Filipski, Jan Kobuszewski, Krystyna Feldman, Wiesław Michnikowski... - Po zdjęciach w Łagowie pojechałem do Łodzi, gdzie film był kończony w atelier, dogrywano dźwięk. To była moja pierwsza wtedy tak daleka podróż. I wyprawa życia! Premiera w wielkim teatrze, który mogłem zwiedzić - wspominał Józef Jackiewicz.
Potem pan Józef dostał nawet propozycję dostania się do szkoły baletowo-filmowej. Ale ta odległość. No i dziewięciolatek sam w wielkim mieście... Jeszcze w 1959 r. kierownictwo filmu „Lunatycy” poprosiło łagowianina o przesłanie aktualnego zdjęcia. Ale miesiąc później odpisali: „Nie możemy ciebie zatrudnić - jesteś za młody”.

Specjalne Grono 40. Lubuskiego Lata Filmowego w Łagowie

Miłość do kina panu Józefowi została. Z domowego archiwum wyciągnął kolekcję programów Lubuskiego Lata Filmowego. Od pierwszej edycji w 1969 r. - Kiedyś to wszyscy aktorzy i reżyserzy tu przyjeżdżali. Wiadomo: pierwszy i jedyny taki festiwal w Polsce! Kładło się ich i na Promyku, i na kwaterach. U nas też mieszkali. Na przykład Bogusz Bilewski. - Byłem zżyty z tymi filmowcami i w 1985 r. jako pierwszy kierownik Leśnika zaprosiłem ich, żeby zwiedzili ośrodek. Obejrzeli, spodobało im się i już rok później przenieśli tam Biuro Organizacyjne. Zostali do dziś – opowiadał nam w 2011 r. Józef Jackiewicz tuż po tym, jak dyrektor Andrzej Kawala wręczył łagowianinowi w amfiteatrze Specjalne Grono 40. Lubuskiego Lata Filmowego w Łagowie.

Stanisław Kamiński: - Muzykę do „Godzin nadziei” nagraliśmy w trzy noce

Zielonogórzanin Stanisław Kamiński, emerytowany muzyk orkiestry Filharmonii Zielonogórskiej, brał udział w nagraniach muzyki do kręconego w Łagowie filmu „Godziny nadziei”.

Stanisław Kamiński był wtedy 22-letnim studentem, grał w Filharmonii Poznańskiej. Wcześniej kształcił się w Bydgoszczy. - Filmu nie oglądaliśmy. Nagrywaliśmy w Auli Uniwersytetu Adama Mickiewicza. Trzy noce i gotowe! – wspomina zielonogórzanin. – Dyrygował kompozytor Andrzej Markowski.
Andrzej Markowski (1924-1986) wcześniej skomponował muzykę do „Pokolenia” Andrzeja Wajdy, a później do wielu innych filmów, m.in. do „Krzyża walecznych” Kazimierza Kutza, „Popiołów” Wajdy. W „Godzinach nadziei” słychać w wykonaniu Stanisława Kamińskiego partie na klarnecie i akordeonie.

Stanisław Kamiński w 1959 r. zaczął grać w Zielonogórskiej Orkiestrze Symfonicznej, a od 1974 r. wraz z uzyskaniem odpowiedniego statusu – w Orkiestrze Filharmonii Zielonogórskiej. Zielonogórzanin przepracował w FZ kilka dekad. Podobnie jak w Państwowej Szkole Muzycznej I i II stopnia. Grał w radiu i teatrze.

„Godziny nadziei” w programie 30. FilmFestival Cottbus

Film Jana Rybkowskiego „Godziny nadziei” jest w programie jubileuszowego 30. Festiwalu Kina Europy Wschodniej w Cottbus (Chociebużu), który rozpoczyna się 8 grudnia 2020 r. Zostanie pokazany w międzynarodowej sekcji „Zbliżenie na drugą wojnę światową” – 12 grudnia o 12.30 w jednym z festiwalowych kin – w Glad-House.

Premiera filmu Gazety Lubuskiej „Polska Toskania - szlakiem tradycji”

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie