Gmina Żagań: Pieniądze dla strażaków ochotników

Redakcja
Ochotnicy zawsze pokazują zapał do akcji gaśniczych. Nawet na pokazach. Na zdjęciu prezentacja w Trzebowie.
Ochotnicy zawsze pokazują zapał do akcji gaśniczych. Nawet na pokazach. Na zdjęciu prezentacja w Trzebowie. Fot. Zbigniew Janicki
Gminny rajcy zadecydowali o podniesieniu o 1,5 zł za godzinę ekwiwalentu za udział w akcjach ratunkowo-gaśniczych.

Ekwiwalent pieniężny dla ochotniczych straży, to problem chodzący po głowie nie jednemu mieszkańcowi gminy Żagań. - W innych gminach władze patrzą na problem inaczej - stwierdził naczelnik OSP w Miodnicy Zdzisław Szewczyk.

Na czwartkowej sesji radni zabrali się za uchwalanie pieniędzy dla gminnych jednostek Ochotniczych Straży Pożarnych. - W lipcu nastąpiła korekta ustawy o ochronie przeciwpożarowej - poinformowała sekretarz gminy Danuta Michalak, która uściśliła, że poprzednio pieniądze należały się tylko strażakom za akcje w ramach godzin pracy zawodowej.

W tej sprawie swój komentarz dodał przewodniczący rady Bolesław Galent. Dał do zrozumienia, że przyznawanie pieniędzy strażakom, to nadmierne rozpuszczanie ich i prowokacja. Po pierwsze w nazwie strażacy mają słowo "ochotnicza", po drugie - w gminie nie ma "ciekawych" pożarów, po trzecie - przyznanie pieniędzy może być równoznaczne z większą ilością pożarów, wreszcie po czwarte: - U nas uczestniczyli w akcji trzy dni. Tylko jedzenie mieli dowożone i picie - wspominał przewodniczący.

Nawet 14 godzin

Na sesji nie było żadnego strażaka, więc zapytaliśmy ich o zdanie po sesji. Szefowie jednostek OSP twierdzą wprost, że radni za przesiedzenie kilku godzin na sesji dostają po kilkaset złotych, nawet ponad tysiąc. Natomiast strażacy muszą gasić pożar, zabezpieczyć miejsce akcji i pilnować go czasem nawet po 14 godzin.

No i na gaszeniu rola ogniowców się nie kończy, bo strażacy biorą udział w akcjach podczas wypadków drogowych, mają mnóstwo interwencji podczas panoszenia się pszczół, os i szerszeni. - Nawet zwracamy uwagę na las przy poligonie i zagrożenie ze strony pocisków -zauważa młody strażak z Trzebowa Tomasz Ziobro.

- Musimy być tak samo sprawni i dobrze wyposażeni jak zawodowcy, ale dotrzymanie kroku zawodowej straży wiąże się z wydatkami, a nie ma skąd pozyskać pieniędzy - dodaje prezes OSP w Dzietrzychowicach Jerzy Sip.

Piątka za godzinę

- Nie możemy doczekać się podstawowego sprzętu, żeby nieść pomoc ludziom - podkreśla naczelnik Zbigniew Śliwiński z Trzebowa.

Według strażaków, ważną kwestią jest brak jakiejkolwiek zachęty dla młodzieży. To grozi przetrzebieniem szeregów OSP.

Same problemy. - Mamy różne kontrole. Od kiedy pamiętam to wnioski pokontrolne lądują u wójta w szufladzie - dzieli się spostrzeżeniami strażak z Dzietrzychowic. - Ile jeszcze będzie to trwało? - zadaje pytanie J. Sip.

Na koniec czwartkowej sesji było już mniej nerwowo. - Oczywiście przytoczyłem niezbyt trafione powszechnie opinie - mówił przewodniczący. - Tak na poważnie, to strażakom jakieś wynagrodzenie się należy - podkreślił zdecydowanie B. Galent, którego w głosowaniu poparli radni i przyznali strażakom 5 zł za godzinę. Wcześniej było to 3,50 zł.

Zbigniew Janicki
0 68 377 02 20
[email protected]

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie