Gorzów za 5 lat: Ruszyliśmy do tyłu

oprac. olis
Dr Zbigniew Sejwa pracuje w Miejskim Ośrodku Sztuki w Gorzowie
Dr Zbigniew Sejwa pracuje w Miejskim Ośrodku Sztuki w Gorzowie Archiwum "GL"
- Tak dużo się zmienia, a nic się nie zmieni. Parę wyremontowanych ulic to za mało - pisze Zbigniew Sejwa, artysta sztuk wizualnych, kurator sztuki.

Choć od prawie dwóch lat staram się nie zabierać publicznie głosu, uległem prośbom i obiecałem, że się wypowiem. Ponieważ nie umiem kłamać i dla politycznej poprawności udawać zakochanego w Gorzowie ślepego patrioty, może nie być miło, zwłaszcza, że to chyba najgorszy moment na moją wypowiedź o naszym mieście - wróciłem z wakacji.

Urlop sprzyja obserwacji i porównaniom, nieśpiesznej medytacji podczas zwiedzania innych miast i miasteczek. W tym roku odwiedziłem ich kilkanaście w różnych regionach Polski i bliskiej zagranicy. Pierwsze uczucie to zachwyt nad parkami, skwerami, wyremontowanymi kamienicami i ryneczkami. Drugie - żal, że gdzie indziej można. Powrót do domu jest bolesny, na pierwszy rzut oka Gorzów wypada fatalnie. Dokąd się nie pojedzie, widać jakiś ruch, dynamikę, postęp, nowoczesność, ale i zwrot ku tradycji, dbałość o dziedzictwo, aż serce rośnie. W Gorzówku smutek i nic nie zapowiada, że będzie wesoło.

Gorzów zawsze cierpiał na przerost ambicji i brak intelektualnych elit (oczywiście można to wytłumaczyć historycznymi, geograficznymi i politycznymi uwarunkowaniami, ale mamy przecież zupełnie nowe czasy). Mieszkańcom marzy się miasto piękne, mądre i ważne, oddziałujące na region, znaczące w Polsce, zauważalne za granicą. Jednocześnie tzw. zbiorowa mądrość mieszkańców (a właściwie jej brak) tych aspiracji realizować nie pozwalała. Niestety sami mieszkańcy spychają miasto na prowincjonalną pustynię. To oni są wyborcami. I mamy, co mamy. Radę miasta, w której dawno środki i priorytety poplątały się z celem sprawowania władzy, i prezydenta szytego na miarę wyborców, którzy kulturę utożsamiają z festynami.

Dzisiaj gdy „rządzi” Facebook, sędziami stają się blogowi uzurpatorzy, a populizm pseudopolityków (tak, wiem, są wyjątki, ale to rodzynki...) i pseudorządzących urósł do niebotycznych rozmiarów, w mieście przestały się liczyć autorytety, wiedza, doświadczenie itp. Kogo to w ogóle obchodzi. Teraz K... M...

Wypada mi się tu zgodzić z Wiesławem Ciepielą (autorem wypowiedzi w tym samym cyklu), że miasto szyte jest na inną, mniejszą miarę, trzeba się z tym pogodzić i nie bujać w chmurach, bo jak to mówią wyżej d... nie podskoczysz.

Przecież wystarczy nam miasto wygodne, ładne i przyjazne. Bez korków, pełne zieleni, położone wśród lasów i jezior. Dumne ze swojej historii i pielęgnujące polską i niemiecką spuściznę. Odwołujące się do korzeni, ale również nowoczesne. Czas biegnie nieubłagalnie i szkoda go marnować na konsultacje powszechne (wystarczą specjalistyczne) - trzeba się brać do roboty.

Gorzów jest jak te ławki na Kwadracie pomalowane od Sasa do lasa (podczas spontanicznego zrywu), bez właściwego przygotowania podłoża, w estetyce wiejskiego płotu z lat dawno minionych. Brzydki, smutny, zaniedbany... i bez optymizmu. Wcześniej też był zaniedbany, ale była wizja, strategia i właśnie optymizm, wiara na szybką drogę ku przemianie. Zmiana nastąpiła i ruszyliśmy. Niestety do tyłu. Jeszcze nigdy w mieście nie było takiej degrengolady. Mam nadzieję, że mieszkańcy - wyborcy czegoś się nauczą, a przede wszystkim uodpornią na populizm w jakimkolwiek wydaniu.

Gorzów jak już coś ma, czym mógłby się szczycić i nacieszyć oko, to jest to dziwnie ukryte, a i przez samych mieszkańców niedoceniane. Coraz piękniejszy, dopieszczany przez dyrektora teatr, filharmonia, nowa biblioteka, archiwum, wszystko jakoś „schowane na zapleczu”. Za to w centrum i na Nowym Mieście, w drodze wzdłuż wiaduktu do (przeładowanego gadżetami i z dominantą) bulwaru, który ma być wizytówką miasta, można nabawić się estetycznej traumy, o pseudodeptaku na ul. Chrobrego nie wspomnę.

Ale do rzeczy, chyba miałem napisać, jak zmieni się, jaki będzie Gorzów za 5 lat. Biorąc pod uwagę kompetencje aktualnie rządzących, aż ciśnie się na usta odpowiedź krótka - tak dużo się zmienia, a nic się nie zmieni. Parę wyremontowanych ulic, kilka odnowionych kamienic to za mało. Nie ma kreatywnej wizji, praktycznych umiejętności i porozumienia w dążeniu do prawdziwie dobrych zmian.

Jednak coś będzie: przerost zatrudnienia w urzędzie miasta, brak rady miasta, która myśli o prawdziwym dobru miasta, a nie swoich interesach partyjnych, brak rzetelnych i mądrych mediów, kolejne remonty dzisiaj remontowanych ulic, śmietniki na ulicach wyburzanie kamienic na Starym Mieście, których nie zdążono uratować, zniszczone i smutne poniemieckie wille, festyny i populistyczne igrzyska.

Wiem też czego na pewno nie będzie: szerokiej i funkcjonalnej ul. Kostrzyńskiej, nie będzie nowego, pięknego Miejskiego Ośrodka Sztuki obok biblioteki, szkół artystycznych przy filharmonii. Nie będzie turystów, biznesmenów, młodych ludzi wracających tutaj po studiach.

Mam również nadzieję, że tego akurat nie będzie: rdzewiejącego minipseudoamfiteatru czy innych wymyślonych w trakcie kolejnych konsultacji dziwactw na Kwadracie - skwerze, który wystarczy odświeżyć, zostawić tam drzewa, zagospodarować zieleń, wymienić ławki. Instytucji kultury w budynku Przemysłówki, który nie nadaje się do niczego innego jak do wyburzenia. Wyremontowanych „kultowych”, nikomu niepotrzebnych (a już na pewno nie za 15 mln) Schodów Donikąd. Zamknięcia ulicy Sikorskiego, po której i tak nie ma po co chodzić. I nikomu niepotrzebnych rad dzielnicowych.

Mam nadzieję, że zostanie świetnie działająca Filharmonia Gorzowska (tu kompetencjami i znajomością tematu - ustaw popisała się ostatnio RM), otwarty, piękny teatr, będzie odrestaurowany poniemiecki ratusz, dom historii miasta jako odział muzeum lub odrębna jednostka, że będzie wreszcie kontynuowana idea upamiętniana wybitnych mieszkańców miasta tablicami na Starym Rynku i w nazewnictwie ulic i innych miejsc w mieście.

Mam też swoje gorzowskie marzenie. Pierwsze, pomiędzy Szczecinem a Wrocławiem, muzeum sztuki współczesnej. Ale Gorzów to przecież nie jest miasto na taką miarę. Choć z drugiej strony, prawie wszystko co mamy w gorzowskiej kulturze, powstało z marzeń ludzi, zwłaszcza z kręgu Stolika nr 1.

Przeczytaj także: Gorzów za 5 lat: Miasto już staje się lepsze

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie