Jak szwajcarski ser wyglądają drogi w Obrzycach. Więcej w nich dziur, niż asfaltu. Klną kierowcy, potykają się mieszkańcy…

Dariusz Dutkiewicz
Dariusz Dutkiewicz
Dziury pokazują Grzegorz Szyszka i Zbigniew Mazur. Zdjęcie wykonano w 2016 r. Teraz jest jeszcze gorzej.
Dziury pokazują Grzegorz Szyszka i Zbigniew Mazur. Zdjęcie wykonano w 2016 r. Teraz jest jeszcze gorzej. ,,GL''
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
To już jest stan zagrożenia! Jesienną porą opadające z drzew liście pokrywają warstwą drogi Szpitala dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Międzyrzeczu czyli Obrzyce. Przykrywają też głębokie dziury w asfaltowej nawierzchni. Biada kierowcy, który nie zna topografii rozpadlin czy pieszemu, który w nie nieopatrznie wdepnie.

Od powstania szpitala czyli od pierwszych lat XX wieku, obrzyckie drogi były wyłożone ,,kocimi łbami’’. - W latach 60. jednak, aby wygodniej można było m.in. transportować posiłki z kuchni na oddziały położono cienką warstwę asfaltu – tłumaczy Robert Lorenz, długoletni mieszkaniec. - No i przy obecnych natężeniu ruchu ta nawierzchnia próby czasu nie wytrzymała.
Rzeczywiście, patrząc obecnie na obramowania dziur w asfalcie gołym okiem widać, że warstwa asfaltowej nawierzchni jest bardzo cienka. Powolna dewastacja nawierzchni zaczęła się w okresie, kiedy na teren szpitala zaczęły masowo wjeżdżać auta, także ciężarowe. – Kiedyś przed bramą wjazdową była portiernia i nie wjeżdżał każdy, kto tylko miał cztery kółka – wspomina R. Lorenz. – Dzięki temu przez wiele lat, jeszcze nawet w latach dziewięćdziesiątych XX wieku stan dróg w Obrzycach był przyzwoity.

Asfalt wylali, żeby… zupa nie ciekła

Według Roberta Lorenza, pierwotnie nawierzchnia obrzyckich dróg, ta wykonana na początkach XX wieku jeszcze przez Niemców, były to klasyczne tzw. kocie łby. Niestety, powodowało to, że wraz ze wzrostem liczby pacjentów, trzeba było dostarczać na oddziały większą liczbę posiłków. – Rozwożono je ręcznymi wózkami, no i zdarzało się często, że część posiłków po prostu się wylewała, bowiem nawierzchnia dróg nie była gładka – wspomina międzyrzeczanin. No wtedy, ponad pół wieku temu zrodziła się koncepcja, aby kociłby zalać asfaltem.

Krater na kraterze

Jeden z mieszkańców, który pracował jako kierowca karetki w obrzyckim szpitalu zwraca uwagę, że stan dróg zagraża również bezpieczeństwu pacjentów. - Nie raz wiozłem cierpiącego pacjenta, który aż podskakiwał tam z tyłu, gdy przejeżdżaliśmy po tych dziurach. Zresztą tu przecież liczy się czas, a slalomem między wybojami szybko się nie pojedzie - opowiada i wspomina czasy, gdy drogi w Obrzycach były równe jak stół. - Mieszkam tu od dziecka. Dawniej to wszystko było zadbane i ładne. Teraz niszczeje z roku na rok, bo nic się tu nie robi - mówi. – Krater na kraterze.

Dziury zalać…cementem?

Jak więc to ,,wulkaniczne’’ zagrożenie zlikwidować? W 2016 r nasza redakcyjna koleżanka rozmawiała na temat stanu obrzyckich dróg z dyrektorem Departamentu Ochrony Zdrowia Urzędu Marszałkowskiego Tomaszem Wróblewskim. Ten zaproponował… załatanie dziur cementem. - Jest to rozwiązanie najbardziej korzystne finansowo, co jest niezmiernie istotne w kontekście trudnej sytuacji jednostki i jej podstawowych obowiązków statutowych. Działanie to pozwoli na bezpieczne poruszanie się po terenie szpitala zarówno pacjentów, jak i mieszkańców.
Pytanie tylko na jak długo cementowanie obrzyckich dziur miałoby problem rozwiązać. Tydzień, dwa… Widać, pan dyrektor nie miał pojęcia o skali natężenia ruchu kołowego na obrzyckich drogach. To było pięć lat temu. Teraz niektóre ,,kratery’’ mają już dobrych kilka a nawet kilkanaście centymetrów głębokości.

To drogi wewnętrzne

Z powagi problemu zdaje sobie doskonale sprawę dyrektor szpitala Ewa Lewicka – Michalewska. – Drogi podlegają Urzędowi Marszałkowskiemu, my, jako szpital jedynie je użyczamy – mówi E. Lewicka – Michalewska. – Problem polega na tym, że są to drogi wewnątrzzakładowe i z tego tytułu ich naprawa nie może liczyć na dofinansowanie.
Kolejny raz postanowiliśmy problemem zainteresować Urząd Marszałkowski. Jak powiedział nam rzecznik prasowy Urzędu Marszałkowskiego Maciej Stawiarski, półtora roku temu był w Obrzycach i temat zna. Na nasze zapytania odpowie wkrótce.
Teraz czekamy tylko na konkretne deklaracje, kiedy drogowe kratery znikną z krajobrazu Obrzyc.

Wideo: Czy w ruinach dawnej fabryki znajdowała się Bursztynowa Komnata?

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

S
Stasia Zołza
24 października, 09:37, Stasia Zołza:

Teraz do Obrzyc trzeba zamknąć tych dwóch dyrektorów z Urzędu Marszałkowskiego Tykwińskiego i jego szefa.

Chodzi mi o Kotylaka szefa Tykwińskiego.

S
Stasia Zołza
Teraz do Obrzyc trzeba zamknąć tych dwóch dyrektorów z Urzędu Marszałkowskiego Tykwińskiego i jego szefa.
Dodaj ogłoszenie