Miał 5 promili alkoholu

(decha)
Wśród anegdot Encyklopedii Britannica znajduje się taka: "Dawka śmiertelna alkoholu wynosi 4 promile, nie dotyczy Polaków i Rosjan”.
Wśród anegdot Encyklopedii Britannica znajduje się taka: "Dawka śmiertelna alkoholu wynosi 4 promile, nie dotyczy Polaków i Rosjan”.
Gdy policjanci przywieźli 31-latka do izby wytrzeźwień jej personel nie chciał go przyjąć. Z taką dawką alkoholu we krwi delikwent nie powinien już żyć. Stróże porządku zawieźli zatem winobraniowego gościa do szpitala.

Był niedzielny wieczór, w Zielonej Górze świętowano Winobranie. "Leżaka" policjanci znaleźli na placu Matejki. Wygląd, a przede wszystkim zapach, nie pozostawiały wątpliwości. "Przewinobraniował", czyli po prostu przedobrzył z alkoholem. 31-latek został zapakowany do radiowozu i zawieziony do izby wytrzeźwień w Raculi.

Trening czyni mistrzem
Tam jednak zaczęły się problemy. Badania wykazały, ze zawartość alkoholu w organizmie zielonogórzanina wynosi 2,45 miligrama, czyli blisko 5 promili. Pracownicy "wytrzeźwiałki" odmówili przyjęcia delikwenta. I trudno im się dziwić. Zgodnie z tabelami zielonogórzanin nie powinien już żyć, przekroczył dawkę śmiertelną. Zgodnie z teorią zabija już 3,6 - 4 prom. alkoholu.
- To tylko odniesienie do pewnej średniej - uspokaja lekarz Krzysztof Radkiewicz. - Osoby, które piją znaczne ilości alkoholu od lat mają już tak przygotowane narządy, że te tolerują większe dawki alkoholu. Do tego dochodzą właściwości osobnicze. Aby zapracować na tę średnią wiele osób słabszych umiera przy mniejszych dawkach alkoholu, a jako przyczynę zgonu podaje się - na przykład - wychłodzenie.

Wśród anegdot Encyklopedii Britannica znajduje się taka: "Dawka śmiertelna alkoholu wynosi 4 promile, nie dotyczy Polaków i Rosjan". Jednak Radkiewicz twierdzi, że cechy narodowe nie mają na to wpływu, raczej trening. I coś w tym jest. Podobno absolutny rekord świata w piciu na umór należy do 46-letniego mężczyzny z Makowa - 12,3 promila alkoholu w krwi.

Nie mógł mówić

Inny "kwiatek". Na ul. Wojska Polskiego policjanci znaleźli leżącego na przystanku autobusowym nietrzeźwego 14-latka. Chłopak był w stanie upojenia alkoholowego, nie był w stanie mówić, ani utrzymać równowagi. Policjanci nie mogli przeprowadzić nawet badania na zawartość alkoholu w wydychanym powietrzu. Lekarz pogotowia zadecydował o natychmiastowym zabraniu chłopca do szpitala. O sytuacji została powiadomiona matka chłopca. W związku z tym, że jest to czyn demoralizujący nieletni zostanie wpisany do policyjnej bazy danych do tzw. karty nieletniego, a rodzice wezwani na rozmowę.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

~obserwator~

Ciekawe, za czyje pieniądze oni tak sobie jeżdżą. Jakby trochę popracowali to pewnie by poskutkowało, a tak...to do następnego razu.
I leczą ich też na rachunek społeczeństwa.