Tajemnicze zatrucie wśród dzieci w Bytomiu Odrzańskim. Sprawą zajmuje się sanepid. A maluchy wracają do zdrowia. Co udało się ustalić?

Eliza Gniewek-Juszczak
Eliza Gniewek-Juszczak

Wideo

Zobacz galerię (3 zdjęcia)
Pracownicy nowosolskiego sanepidu pobrali próbki kału i zrobili wymazy. Na razie nie wiadomo, czy przyczyną niepokojących objawów u dzieci są wirusy, czy bakterie. Placówka została zamknięta.

AKTUALIZACJA: niedziela, 9 maja godz. 15.30
Dzieci w Bytomiu Odrzańskim wracają do zdrowia. Nie ma przecieków z Sanepidu odnośnie wyników badań. Rodzice tymczasem informują się wzajemnie o podobnych przypadkach, które miały wystąpić również u dzieci w Nowym Miasteczku.
Ma obecną chwilę nie ma informacji o otwarciu przedszkola w poniedziałek.

AKTUALIZACJA: piątek, 7 maja godz. 12.45

– Martwię się bardzo o dzieci, obojętnie, jaka jest przyczyna, ta sprawa spędza sen z powiek – przyznaje burmistrz Bytomia Odrzańskiego Jacek Sauter. – Dowiedziałem się, że kilkoro rodziców też na tą przypadłość zachorowało. Chociaż nie jestem lekarzem i nie powinienem się wypowiadać na temat przyczyny, jak dla mnie, to wskazuje na wirusa.

Burmistrz liczy, że w weekend będzie mieć informacje na temat wyników badań epidemiologicznych. Ale to, czy w poniedziałek przedszkole będzie otwarte, jeszcze nie jest pewne.

– Trzeba chronić kolejne dzieci, jeśli to jest wirus. To, czy przedszkole będzie otwarte, uzależnione jest od informacji z Sanepidu. W przedszkolu zgodnie z zaleceniami trwa dezynfekcja. Ale jeżeli okaże się, że jest to wirus, placówka będzie otwarta, a rodzic będzie decydował, czy pośle dziecko, czy nie. Ale nie są to ostateczne ustalenia. Takie będą po wynikach z Sanepidu – zaznacza Jacek Sauter.

Tajemnicze zatrucie u dzieci w Bytomiu Odrzańskim

Były wymioty, biegunka, silny ból brzucha i podwyższona temperatura. Co najmniej jedno dziecko dostało skierowanie do szpitala. Rodzice informowali się wzajemnie o kolejnych podobnych przypadkach. A jeszcze w środę (5 maja) w Przedszkolu Publicznym w Bytomiu Odrzańskim było 114 dzieci, dzień później już tylko 74.

Niepokojące objawy zaczęły występować u dzieci właśnie w środę, ok. godz. 15. U niektórych maluszków utrzymywały się przez wiele godzin w czwartek. Doktor Justyna Rajkiewicz konsultowała kilkoro dzieci z Bytomia Odrzańskiego. W rozmowie z nami podkreśla, że na szybko zabrała głos na Facebooku, bo niektórzy rodzice mogli jeszcze nie kontaktować się z lekarzem. Poradziła, co robić w takiej sytuacji.

- Jeśli są uporczywe wymioty i nie ma możliwości nawodnienia doustnie, to kierunek jest jeden - szpital. Zwłaszcza dotyczy to niemowląt. A w obecnym stanie rzeczy, każde dziecko do szóstego roku życia powinno być obejrzane przez lekarza - przyznała nam lek. Justyna Rajkiewicz.

Kontrola sanepidu. Pobrane próbki i wymazy. Przedszkole zamknięte

W czwartek rano do przedszkola w Bytomiu Odrzańskim przyszło o czterdzieścioro dzieci mniej. Dyrektor Renata Lenart zawiadomiła o zachorowaniach sanepid i urząd miejski.

- Przechodziliśmy choroby wirusowe, grypę jelitową, ale tak dużo dzieci chorych, jak teraz, nie było do tej pory. To było bardzo niepokojące - mówiła nam dyrektor Lenart.

W trakcie naszej rozmowy do placówki przyjechały panie z nowosolskiego sanepidu na kontrolę. W piątek przedszkole zostało zamknięte. Szefowa sanepidu podkreśla, że placówka spełnia wszelkie normy sanitarno-higieniczne.

- Zrobiliśmy kontrolę żywności. Pobraliśmy próbki, które zostały zawiezione do wojewódzkiej stacji sanitarno-epidemiologicznej, która będzie je badała. Zrobiliśmy dochodzenie epidemiologiczne. Porozmawialiśmy z rodzicami i zadecydowaliśmy o pobraniu materiału do badań mikrobiologicznych - relacjonuje czwartkowe działania Anna Roskwitalska, Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w Nowej Soli. - Zrobione zostały wymazy i pobrane zostały próbki kału, które przebadane zostaną pod względem mikrobiologicznym w powiatowej stacji w Zielonej Górze.

Pobranych zostało 27 próbek, zarówno od dzieci, jak i personelu. Powiatowa inspektor sanitarna zapewnia, że kontrola stanu sanitarno - higienicznego w obiekcie wypadła dobrze. Jest czysto, ale mimo to w piątek przedszkole zostało zamknięte. W porozumieniu z sanepidem zapadła decyzja o generalnym sprzątaniu i dezynfekcji pomieszczeń.

Co było przyczyną zachorowań? Wyniki badań w przyszłym tygodniu

Rodzice dzieci z Bytomia Odrzańskiego informowali się wzajemnie na Facebooku, że podobne przypadki zachorowań wystąpiły też w miejscowej szkole. Tych placówek nie łączy catering. Przedszkole prowadzi własną kuchnię. Niektórzy rodzice podejrzewają salmonellę, bo zakażenie dało objawy lawinowo, ci wykluczyli jelitówkę, argumentując, że roznosi się ona z jednego dziecka na drugie po pewnym czasie. Z kolei inni mieszkańcy wykluczyli salmonellę, bo zachorowały dzieci ze szkoły, które jadły tam tylko śniadanie przyniesione z domu.

- Musi być wynik badania, żeby móc powiedzieć o przyczynie – podkreśla szefowa nowosolskiego sanepidu. – Mogą to być wirusy, mogą być innego rodzaju bakterie. Poczekajmy na wyniki. Myślę, że w poniedziałek, jeśli nie wystąpi konieczność przeprowadzenia badań przesiewowych, będziemy wiedzieć więcej. Laboratoria pracują w sobotę i niedzielę.

Podobnie jak zaskoczona tak dużą liczbą zachorowań była dyrektor przedszkola, również szefowa sanepidu podkreśla, że w ostatnich latach nie odnotowano takiej ilości podobnych zachorowań.

WIDEO: Komórka brudniejsza od deski klozetowej

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie