W piaskownicy czasem bywa bardzo groźnie i niebezpiecznie

Andrzej Flügel
Andrzej Flügel
Andrzej Flügel
Andrzej Flügel archiwum
Pan Bogdan nie może się nadziwić jak ludzie, którzy kiedyś działali ramię w ramię, spijali sobie z dzióbków, wyznawali, jeśli nie wspólny, to podobny pogląd na otaczającą ich rzeczywistość, nagle stali się zaciekłymi wrogami.

Ludźmi krytykującymi siebie niemal bez przerwy, przywalający sobie ostro w mediach społecznościowych, wywlekający na światło dzienne nawet najdrobniejsze błędy przeciwnika. Co najdziwniejsze wszystko to jest tłumaczone nie walką polityczną, kłótnią o to kto kogo zaszachuje, ale troską o obywateli, poczuciu walki o ich dobro i chęć by żyło im się lepiej.

Pan Bogdan czytając to co o działaniach drugiej strony piszą na facebooku ludzie prezydenta Zielonej Góry i lubuskiej marszałek dziwi się, że w swojej zaciekłości nie widzą, że ludzie niezwiązani z żadną ze stron, jak choćby pan Bogdan, od razu wyczują, że troska, na przykład o pensjonariuszy zielonogórskiego DPS, pewnie nie jest jakoś specjalnie naciągana, ale głównym i pierwszym powodem jest walka polityczna. To strasznie osłabia wiarygodność argumentacji obu stron. Można to podsumować w taki sposób: chłopaki wcześniej zaprzyjaźnieni pokłócili się w piaskownicy. Potem nie zabrali zabawek i nie poszli sobie do domu, bo to byłoby jeszcze jakoś wytłumaczalne, ale zostali obok piaskownicy i zaczęli się tymi zabawkami rzucać. Jak ich zabrakło, poszukali kamieni. Jeśli tak dalej pójdzie, sięgną po coś jeszcze gorszego... Pan Bogdan jest zaskoczony, bo po obu stronach są inteligentni ludzie, których wcześniej nie podejrzewał o aż takie zacietrzewienie. Jak widać, w piaskownicy czasem bywa groźnie...

Może to wpływ tego jak od kilku lat postępują rządzący? Może to niepostrzeżenie i niezauważalnie przenika do innych i staje się bronią ludzi, których o stosowanie ich retoryki jeszcze niedawno nikt by nie podejrzewał? Czort wie. Pan Bogdan ciągle chce wierzyć, że jednak nie, ale coraz częściej przekonuje się, że jednak tak. Tym bardziej że ci, którzy są dzisiaj elitą tego kraju, coraz rzadziej stosują hamulce. Wicepremier mówi, że w pandemii problemem jest nie tylko brak łóżek i respiratorów, ale brak zaangażowania lekarzy. W telewizji pokazują, jak karetki krążą po szpitalach, które z braku miejsc nie chcą przyjmować pacjentów, a za chwilę występuje premier i bez mrugnięcia okiem mówi, że nie brakuje ani jednego ani drugiego. Prezydent wręcza nominację ministrowi edukacji i nauki i zamiast wobec znanych jego kontrowersyjnych wypowiedzi prosić o powściągliwość, jeszcze w zawoalowany sposób zachęca go do ich eskalacji. I jak tu żyć? No jak?

Zobacz też: Ewakuacja Domu Pomocy Społecznej w Zielonej Górze. Ponad sto osób zakażonych koronawirusem

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
Andrzej S.
Tak myślałem ta piaskownica nazywa się "Gazeta Lubuska" co nie Andrzejku?
Dodaj ogłoszenie