Weszła na czworaka

Anna Białęcka 076 833 56 65 abialecka@gazetalubuska.pl
Stefania Pająk spadła ze schodów. Po wypadku trafiła do szpitala. Teraz pozwała do sądu dyrekcję Miejskiego Ośrodka Kultury o odszkodowanie za utratę zdrowia.

Wypadek zdarzył się w lutym ubiegłego roku. - Przekoziołkowałam 12 stopni - wspomina kobieta. Kiedy znalazłam się na samym dole, nie mogłam się ruszyć. Wszystko mnie bolało.
Starszą panią odwieziono do szpitala, tu okazało się, że ma liczne obrażenia. - A wszystko przez te fatalne poręcze przy schodach. - Spadłam bo nie miałam się czego przytrzymać.
Pani Stefania bywa w ośrodku kultury regularnie, już od 25 lat. - Należę do sekcji tkactwa - mówi. - Spotykamy się raz albo dwa razy w tygodniu.

Weszła na czworaka

Przed tym feralnym dniem, pani Stefania miała przerwę w uczestniczeniu w zajęciach. Musiała opiekować się chorym mężem. Akurat w tym czasie zrobiono remont ośrodka. Wymieniono między innymi schody.
- Wtedy stanęłam przed nimi pierwszy raz i przeraziłam się - opowiada. - Były dla mnie straszne, nie zdecydowałam się z nich skorzystać, bo wyglądały jak trap na statek.
Kobieta skorzystała z wejścia bocznego. - Tam było właściwiej jeszcze gorzej, bo tamte schody nie mają poręczy wcale, ale jakoś poradziłam sobie. Weszłam na czworaka.
Weszła i poszła na zajęcia.
- Po 18.00 razem z koleżankami wyszłyśmy z sali i razem wszystkie schodziłyśmy po schodach - mówi S. Pająk. - Trzymałam się strasznie poręczy wysokiej, a na zakręcie zupełnie straciłam z nią kontakt. Tam jest takie załamanie poręczy. Nie miałam się czego chwycić.
Kobieta spadła. Doznała wielu obrażeń, między innymi złamania żeber, pęknięcia kości, potłuczeń, złamania zębów, stłuczenia oka.

Nie ma chęci do życia

Jeszcze długo po wyjściu ze szpitala musiałam przy chodzeniu używać dwóch kuli, teraz poruszam się o jednej - mówi. - Ale nadal czuję się fatalnie. Czasami to nie mam chęci do życia.
Wczoraj miał rozpocząć się proces przeciwko MOK-owi. Jednak nie stawił się na nim nikt ze strony pozwanego.
- Bardzo współczuje pani Stefanii - mówi dyr. ośrodka Igor Karliński. - Jednak nie mam takiego funduszu, z którego moglibyśmy wypłacić jej jakieś odszkodowanie. Ale z racji, że jesteśmy ubezpieczeni, to sprawę przejęła Warta.
A ubezpieczyciel skory do wypłacenia pieniędzy nie jest. Powołał biegłego, który jednoznacznie stwierdził, że schody spełniają wszelkie normy, a poręcze są jak trzeba. Więc właściwie pani Stefania spaść nie powinna. Ale spadła. I teraz sprawę rozpatrywać będzie sąd. Wczoraj co prawda nie mógł zapoznać się z opinią MOK-u, ale powołał biegłego do określenia szkód na zdrowiu, jaki odniosła starsza pani.
- Żądam odszkodowania w wysokości 10 tys. zł - poinformowała S. Pająk. - Nie stać mnie na leczenie. A mam połamane zęby i uszkodzone oko, które musi być zoperowane.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.