Wiceprezydent Gorzowa: "Autobus, tramwaj i piesi muszą być ważniejsi od samochodów", czyli dlaczego rosną ceny za parkingi

Jarosław Miłkowski
Jarosław Miłkowski
Jacek Szymankiewicz jest wiceprezydentem Gorzowa od 2014 r. Urząd Miasta w Gorzowie
Dlaczego w Gorzowie będą wyższe opłaty za parkowanie? Czy miasto zbuduje wielopoziomowy parking? I czy będzie więcej połączeń autobusowych i tramwajowych. Rozmawiamy o tym z wiceprezydentem Jackiem Szymankiewiczem.

Właśnie poznaliśmy wstępne propozycje dotyczące opłat za parkowanie. Godzina parkowania ma wzrosnąć z 2,5 zł do 4 zł, a kwadrans z 50 groszy do 1 zł. To podwyżki dosyć spore.
Po 18 latach, bo ostatnie zmiany opłat za parkingi były w 2003 roku, rozmawiamy raczej o waloryzacji. Poza tym realizujemy plan wynikający z miejskich polityk i strategii. Polityka parkingowa, jest częścią szerszego planu na komunikację w centrum i sposób funkcjonowania transportu w całym mieście. Dziś centrum Gorzowa jest zatłoczone samochodami, więcej przywilejów mają kierowcy niż pasażerowie autobusów i tramwajów oraz piesi. Chcemy to zmienić. Chcemy ograniczyć ruch samochodów w centrum, poprawić bezpieczeństwo, ale też poprawić jakość powietrza, bo dziś 40 proc. zanieczyszczeń w centrum pochodzi z samochodów. Chcemy doprowadzić też do tego, by mieszkańcy chętniej poruszali się po centrum komunikacją publiczną niż samochodami. Dziś polityka parkingowa nie działa. Dojazd autobusem lub tramwajem do centrum i z powrotem kosztuje dwa razy po 3 zł, a godzina parkowania kosztuje 2,5 zł. Takie rozwiązanie to preferowanie korzystania z samochodów. Auta przyjeżdżają do centrum, długo są zaparkowane i blokują miejsca innym kierowcom.

Nie lepiej zbudować parking wielopoziomowy na obrzeżach centrum? O jego potrzebie mieszkańcy mówią od wielu lat.
Miasto na pewno nie będzie budowało parkingów wielopoziomowych. To muszę powiedzieć z całą determinacją. W centrum już funkcjonują parkingi wielopoziomowe, które nie mają przecież pełnego obłożenia (są one w galeriach handlowych: Askanie i Nova Park - dop. red.).
To nawet nie jest zadanie samorządów. Tym bardziej, że samochodów stale przybywa. W 2007 r. w Gorzowie mieliśmy około 126 tys. mieszkańców, którzy mieli zarejestrowanych łącznie 59 tys. aut. Teraz mieszkańców mamy 120 tys., a samochodów - 110 tys. Miejsca w centrum za to nie przybyło. Na to, żeby każdy mógł zaparkować auto w centrum, nigdy nie znajdziemy miejsca, bo go zwyczajnie nie będzie. Poza tym oprócz ograniczenia ruchu samochodów w centrum musimy zabezpieczyć interesy mieszkańców centrum. Oni też chcą zaparkować swoje auto tak, jak taką możliwość mają mieszkańcy osiedli. A każdy, kto przyjeżdża, to to miejsce im zabiera. Miejsc w strefie płatnego parkowania jest około 850, a samych abonamentów jest około 1,2 tys. My nie mówimy, żeby samochodów w centrum nie było, tylko żeby było dla nich miejsce, żeby miejsca rotowały. Stąd propozycja urealnienia tych stawek za parking. Poznań, Szczecin, Zielona Góra już to zrobiły. Politykę parkingową zmieniają jednak nie tylko samorządy. Spójrzmy na to, co się dzieje przy parkingach sklepowych. Dostęp do nich też jest ograniczany przez parkomaty.

Jak te miejsca mają rotować, skoro między jedną godziną a trzema godzinami parkowania różnica jest niewielka?! Dziś za trzy godziny parkowania trzeba zapłacić tylko 3,5 zł, a w propozycjach podwyżki jest to zaledwie 5 zł.
Mamy ograniczenia, które wynikają z ustawy dotyczącej stref płatnego parkowania. One określają górne stawki kolejnych godzin. W dyskusji o polityce parkingowej, jednym z elementów było pozostawieni możliwości zaparkowania na 15 minut. Jeśli ktoś potrzebuje załatwić jakąś sprawę w centrum, odebrać paczkę, podwieźć kogoś do lekarza, zrobić szybkie zakupy, to za te 15 minut zapłaci 1 zł. Nie jest to wydatek, który zabiłby jakiś budżet. Podwyższając ceny, chcemy przeciwdziałać długiemu parkowaniu, które uniemożliwia parkowanie innym.

Ze strony mieszkańców podwyżka może spotkać się ze sporym niezadowoleniem. Bo nie dość, że miasto ograniczy parkowanie w centrum, to jeszcze będzie ono droższe!
A jaki wybór dziś mamy? Samochodów w centrum przybywa, każdy chce dojechać do centrum, a samochodem najczęściej jedzie tylko jedna osoba. Poza tym to nieprawda, że w centrum nie ma gdzie zaparkować. Parkingi w mieście są. Na ul. Nadbrzeżnej miejsca parkingowe stoją puste, przy ul. Hejmanowskiej na parkingu też jest pusto. Są więc miejsca, gdzie bez problemu można zaparkować na dłużej. Nie chcemy, by w centrum przybywało aut parkujących „na dziko”, tylko, żeby można było dojechać do jakiegoś miejsca i legalnie zaparkować.

Z tym parkowaniem na dziko to jest ciągły problem. Tylko w ostatnich kilku tygodniach pisaliśmy o dzikim parkingu na torach koło Arsenału czy wzdłuż ul. Sikorskiego.
Dlatego tam, gdzie to możliwe, będziemy ustawiać przeszkody. Zrobiliśmy tak już m.in. na Obotryckiej, gdzie ustawiliśmy gazony z kwiatami. Przeszkody ustawiamy też na Szkolnej czy na Pocztowej. Parkowanie na torowisku czy wzdłuż ul. Sikorskiego to właśnie efekt dotychczasowej polityki parkingowej. Kierowcy przyjeżdżają do centrum, zostawiają samochód na parkingach długie godziny, więc inni zostawiają samochody na torach, niszczą nowe nawierzchnie, uniemożliwiają swobodne przejście pieszym...

Skoro podwyżka opłat parkingowych ma zniechęcić mieszkańców do przyjeżdżania autem do centrum, to w ślad za nią pójdzie obniżka cen biletów lub inne korzyści za korzystanie z autobusów i tramwajów?
Prace nad polityką taryfową dotyczącą komunikacji publicznej przed nami, niemniej nie chcemy podnosić cen za bilety. Już dziś wiemy, że autobus czy tramwaj ma mieć w centrum preferencję, czyli pierwszeństwo. Liczymy się z tym, że trzeba będzie nawet dołożyć pieniądze do komunikacji publicznej, aby tylko zachęcić mieszkańców do tego, by chętniej z niej korzystali. Podkreślę jednak: nie chodzi o wyganianie aut z centrum, chodzi o zrównoważenie środków transportu - żeby komunikacja publiczna stanowiła dla kierowców alternatywę do dostania się do centrum. Jasne, że samochodem można podjechać niemal pod każde miejsce. Chcemy jednak sprawić, by autobusy i tramwaje były bardziej dostępne, by były one tak zsynchronizowane, aby mieszkańcy nie musieli czekać na przystankach. To nie dotyczy tylko Gorzowa, ale również okolicznych gmin ościennych. Przecież do tych 110 tys. aut zarejestrowanych w mieście dochodzą też pojazdy mieszkańców spoza Gorzowa.

Co konkretnie się zmieni w komunikacji publicznej? Będzie więcej przystanków, więcej połączeń?
Już w tej chwili zlecany jest projekt nowej siatki połączeń i nowej organizacji ruchu dla komunikacji publicznej. Większe wydatki na komunikację publiczną, w dłuższej perspektywie się jednak opłacą. Chcemy doprowadzić do sytuacji, by odległość do przystanków nie była dłuższa niż 3-4 minuty drogi piechotą.

By mieszkańców zachęcić do korzystania z komunikacji, trzeba też tworzyć nowe linie. Co zatem z zawieszonym pomysłem budowy linii tramwajowej przez Piłsudskiego i Górczyńską.
Ten projekt jest na razie zawieszony, to prawda, ale w tej chwili nie mamy na to finansowania. Poza tym Górczyn jest dobrze obsługiwany, bo mamy tam komunikację autobusową. Niebawem kupimy też autobusy elektryczne, będziemy dla nich budować stacje do ładowania. Transport ekologiczny też ma być w Gorzowie preferowany. Auta elektryczne będą zwolnione z opłat w strefie płatnego parkowania. To jest rozwiązanie na poziomie ustawowym. Do końca roku na terenie całego Gorzowa ma też powstać kilkadziesiąt stacji ładowania.

Od jesieni bilety okresowe na autobus i tramwaj można kupić z rabatem aż 10-proc. Wystarczy zakupić je przez smartfon. Po kilku miesiącach tego rozwiązania sprzedaż biletów mobilnych wzrosła o ponad 100 proc. To pokazuje, że ludzie chcą jeździć autobusem czy tramwajem, ale chcą jeździć taniej.
Tańsze bilety to tylko jeden z elementów, który zachęca do korzystania z komunikacji publicznej. Większy efekt przyniesie jednak synchronizacja przesiadek i dobry harmonogram kursów. Jeśli autobus do centrum będzie co dziesięć, a może nawet co osiem minut, do tego będą bilety czasowe umożliwiające przesiadkę, a na kolejny autobus wystarczy poczekać 2 minuty, mieszkańcy nie będą mieli problemu z korzystaniem z komunikacji.

Mówi pan prezydent o poczekaniu na autobus dwie minuty. Tymczasem teraz autobusy często jadą niemal „stadem”. Kilka linii w tym samym kierunku podjeżdża na przystanek w przeciągu kilku minut, a później na kolejne „stado” autobusów czeka się kilkanaście minut.
Pan redaktor potwierdza moje obserwacje. Synchronizacja autobusów nie jest dziś zbyt efektywna. Być może na poprawę tego wystarczą drobne korekty w harmonogramie. Sprawdzimy to. Prace już trwają. Ja sam korzystam czasem z komunikacji miejskiej i widzę, że dojechanie autobusem np. z ul. Marcinkowskiego do centrum zajmuje mniej więcej tyle samo czasu co dojazd samochodem.

Kiedy to wszystko, o czym rozmawiamy, będzie rzeczywistością?
Zmiany w komunikacji będą zachodzić nieustannie. Jeszcze dwa lata temu nie myśleliśmy o hulajnogach w mieście, a dziś już są częścią poruszania się po mieście. Poza tym coraz więcej osób korzysta z rowerów i dojeżdża nimi do szkoły czy pracy. Naszym zadaniem jest zareagować na to wszystko i tworzyć warunki do korzystania z różnych środków transportu. Jeśli chodzi o harmonogram wdrażania tych rozwiązań, to przyjęcie podwyżek za parkowanie - podkreślę: ich wysokość może jeszcze być zmodyfikowana - powinno nastąpić na marcowej sesji rady miasta. W życie weszłyby one w maju-czerwcu. Z kolei nowa siatka połączeń powinna zacząć funkcjonować w przyszłym roku.

Czytaj również:
Gorzów. Budowa centrum przesiadkowego ruszy w tym roku

WIDEO: Tramwaj Twist po raz pierwszy na ulicach Gorzowa

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Nprawdę? Tak ciężko to sprawdzić? Pierwsza godzina 2.50zl druga godzina 3zl trzecia godzina 3.50zl. Więc za trzy godziny płacimy 9zl przed podwyżką tak trudno to sprawdzić panie Jarosławie?

Dodaj ogłoszenie