Jeszcze nigdy miasto nie kupowało ziemi poza granicami Zielonej Góry. Chodzi o 74 hektarów w Nowym Kisielinie należące do uniwersytetu. Cena - ok. 22 mln zł. Na transakcję właśnie zgodził się minister skarbu.

Decyzja ministra dotarła do magistratu w zeszłym tygodniu. Czekano na nią od kilku miesięcy. Magistrat chce kupić ziemię należącą do uniwersytetu w Lubuskim Parku Przemysłowo-Technologicznym. To gigantyczna operacja, bo miasto jeszcze nigdy nie kupowało terenu poza granicami Zielonej Góry.

Skąd ten pomysł?

- Zależy nam na rozwoju parku. Miasto ma większe możliwości, finansowe i organizacyjne, by szybko zagospodarować tereny pod budowę fabryk i skutecznie szukać inwestorów – tłumaczy wiceprezydent Krzysztof Kaliszuk, jeden z pomysłodawców parku, od lat, wraz z rektorem prof. Czesławem Osękowskim, walczący o zrealizowanie tego pomysłu.

Czytaj też: Lubuski Park Przemysłowo-Technologiczny wielką szansą na rozwój

Chodzi o ok. 200 hektarów popegeerowskiej ziemi przed laty przejętej przez uniwersytet. Na 50,4 hektarach powstanie uczelniany parku naukowo-technologiczny, który skupiać będzie placówki badawcze. To najpewniejszy fragment inwestycji, bo finansowany jest przez marszałka z funduszy Lubuskiego Regionalnego Programu Operacyjnego i ministerstwo szkolnictwa wyższego i nauki (wkład własny uczelni).

- Właśnie oddaliśmy centrum logistyczne parku, które znajduje się w odrestaurowanej willi w Nowym Kisielinie – opowiada rektor Osękowski. – Wkrótce ruszą prace przy budowie Centrum Budownictwa Zrównoważonego i Energii i Centrum Innowacji "Technologie dla Zdrowia Człowieka”, Trzeba na to ok. 45 mln zł.

W sumie z LRPO trafi tutaj ok. 100 mln zł, bo oprócz jednostek uczelnianych z unijnych pieniędzy zostanie również wybudowana droga i wzdłuż niej główna nitka kanalizacji, wodociąg oraz światłowód.

Czytaj też: Park naukowo-technologiczny i strefa ekonomiczna w Kisielinie coraz bliżej

Jednak zwykłego zielonogórzanina oprócz rozwoju UZ bardziej interesować będą nowe miejsca pracy. – Liczymy, że powstanie ich tu kilka tysięcy. Dlatego, chociaż to teren leżący poza granicami administracyjnymi miasta, na wsparcie projektów, koncepcji i planu przestrzennego zagospodarowanie wydaliśmy już ok. 1 mln zł – tłumaczy Kaliszuk.

Początkowo miasto miało kupić 41 hektarów ziemi za 9,2 mln zł, a resztę otrzymać w formie darowizny. Na to jednak nie zgodził się minister skarbu. W końcu stanęło na tym, że magistrat za całość zapłaci ok. 20 mln zł.

Część z tych pieniędzy będzie wypłacana przez cztery lata w ratach, zamiast planowanej wcześniej systematycznej pomocy dla UZ.

- To kiedy przelewacie pieniądze uczelni? – pytam.

- Mamy czas do lutego przyszłego roku – odpowiada prezydent Janusz Kubicki. To zaskakująca odpowiedź, bo do niedawna magistrat zdecydowanie parł do jak najszybszej realizacji porozumienia z UZ. Miasto miałoby zaraz teren, uczelnia zaś - pieniądze na wspieranie inwestycji w parku.

Bo chociaż na realizację projektu są olbrzymie pieniądze z LRPO, to one nie wystarczą. – Dlatego w piątek zaproponowaliśmy inny podział pieniędzy z krajowej rezerwy wykonania – mówi wiceprezydent Kaliszuk. – Na razie nie ma w nim jakichkolwiek pieniędzy na rozwój parku. Proponujemy, by przekazać je na uzbrojenie całego obszaru parku w niezbędną infrastrukturę, budowę nowoczesnego inkubatora przedsiębiorczości oraz utworzenie nowej jednostki badawczo-rozwojowej w miejsce wycofanego projektu Instytutu Elektrotechniki.