Zrobili urodzinowy prezent swojemu trenerowi. Siatkarze Olimpii Sulęcin pokonali „za trzy” AZS AGH Kraków

Robert Gorbat
Robert Gorbat
Sulęcinianie (w żółtych strojach) dobrze będą wspominać szóstą kolejkę spotkań w Tauron I lidze. Pokonali we własnej hali 3:1 AZS AGH Kraków i dopisali do swego dorobku trzy duże punkty.
Sulęcinianie (w żółtych strojach) dobrze będą wspominać szóstą kolejkę spotkań w Tauron I lidze. Pokonali we własnej hali 3:1 AZS AGH Kraków i dopisali do swego dorobku trzy duże punkty. Robert Gorbat
Trener sulęcińskich siatkarzy Łukasz Chajec nie mógł sobie wymyślić lepszego prezentu na 42. urodziny. Jego podopieczni zdobyli w piątek (21 października) komplet pierwszoligowych punktów w rozegranym awansem spotkaniu z AZS AGH Kraków.

OLIMPIA SULĘCIN – AZS AGH KRAKÓW 3:1 (25:20, 28:26, 22:25, 26:24)

  • Olimpia: Frankowski, Lipiński, Turek, Subotić, Zrajkowski, Michalak, Sobczak (libero) oraz Koliński, Szymczak i Leitermeier.
  • AZS AGH: Janusz, Rymarski, Gomułka, Borkowski, Krawiecki, Tokajuk, Dereń (libero), Czyrek (libero) oraz Komar, Zawadzki, Miniak i Świdroń.
  • Sędziowali: Marcin Bzodek (Wałbrzych) i Radosław Kaczor (Wrocław).
  • Widzów: 400.

Urodzinowe serdeczności

- Nie klepcie mnie po plecach, tylko wygrajcie ten mecz! - mówił do swoich podopiecznych trener Olimpii Łukasz Chajec, obchodzący w piątek 42. urodziny.
Życzenia złożył mu także szkoleniowiec gości Andrzej Kubacki, będący przez lata statystykiem uwielbianego w Gorzowie Waldemara Wspaniałego (i w Mostostalu Azotach Kędzierzyn-Koźle, i w reprezentacji Polski). Starzy przyjaciele serdecznie się wyściskali, a zaraz potem… poprowadzili swe zespoły do niezwykle zaciętego, trwającego aż 2,5 godziny pojedynku.

Początek dla sulęcinian

W pierwszym secie drużyny szły „łeb w łeb” do remisu 13:13. Od tego stanu sprawy wzięli w swoje ręce świetnie dysponowani skrzydłowi gospodarzy - Filip Frankowski i Igor Subotić. Umiejętnie zmieniali tempo swoich ataków, przeplatając silne uderzenia kiwkami, czym zupełnie rozmontowali blok oraz obronę krakowian. Nawet słabsza dyspozycja rozgrywającego Olimpii Bartosz Zrajkowskiego, rzadko wykorzystującego swoich środkowych nie przeszkodziła miejscowym odskoczyć na 16:13, a potem na 21:17 i 23:20. Dwie ostatnie akcje - jakżeby inaczej! - skończyli Subotić i Frankowski.

Druga partia długo zapowiadała się jako wierna kopia pierwszej odsłony. Trener przyjezdnych zupełnie przemeblował skład swojej drużyny, ciągle rotował dwoma libero, a mimo to rywale uciekli mu w końcówce od remisu 20:20 na 24:21. Patrząc z pozycji gospodarzy wielka była w tym zasługa świetnie serwującego Seweryna Lipińskiego, a także wreszcie skutecznego nad siatką - mimo nie najlepszych wystaw od Zrajkowskiego - atakującego Grzegorza Turka. Gdy wydawało się, że zakończenie tego seta jest tylko formalnością, stała się rzecz niezwykła: za sprawą umiejętnie zmieniającego swe zagrywki Adama Świdronia akademicy odrobili wszystkie straty i doprowadzili do remisu 24:24! W twardym boju na przewagi szczęście uśmiechnęło się wreszcie do sulęcinian. Przy szóstym setbolu Frankowski skutecznie uderzył w kontrataku i Olimpia objęła prowadzenie w setach 2:0.

Długo pachniało tie breakiem

W partii numer trzy gospodarze przestali robić rywalom jakąkolwiek krzywdę serwisami, a nad siatką co chwilę nadziewali się na szczelny blok krakowian lub uderzali w aut. Co prawda po kolejnej serii znakomitych zagrywek Lipińskiego odrobili w końcówce trzypunktową tratę i wyrównali na 17:17, lecz na więcej nie było ich już stać. Przyjezdni pewne triumfowali do 22, wykorzystując z zimną krwią drugiego setbola.

W czwartej odsłonie długo pachniało tie breakiem. Skrzydłowi żółto-niebieskich nie radzili już sobie z blokiem akademików, gracze Olimpii wpadali na siebie przy próbach ataku (jak Frankowski z Turkiem przy stanie 10:12), a Zrajkowski wciąż dogrywał Turkowi za niskie piłki. AZS AGH prowadził w końcówce 17:14, 19:16 i 20:18, pewnie zmierzając - jak się wydawało opiekunom tej drużyny - po przynajmniej jeden duży punkt meczowy. I wtedy, od rezultatu 18:20, rozpoczął się show Turka. Atakujący Olimpii zaczął katować przeciwników uderzeniami z pierwszej i drugiej linii, dołożył kilka punktów szczelnymi blokami i na świetlnej tablicy pojawił się rezultat 24:22 dla Olimpii. Gospodarze zmarnowali jednak dwa meczbole i znów pozwolili przeciwnikom wejść w rozgrywkę na przewagi. Ta trwała jednak krócej niż w drugim secie. Najpierw Karol Borkowski zaserwował w siatkę, a w ostatniej akcji meczu kropkę nad „i” postawił potężnym atakiem Turek.

Musieli się namęczyć

- Krakowianie są trochę słabsi niż przed rokiem, bo latem odeszło od nich do PLS dwóch najlepszych zawodników. Wydawali się dla nas łatwym kąskiem, tymczasem postawili nadspodziewanie twardy opór. Dobrze, że w bardzo zaciętych i dramatycznych końcówkach potrafiliśmy go przełamać - podsumował spotkanie niezwykle żywiołowo reagujący na trybunie honorowy prezes Olimpii Stanisław Szablewski.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Z Gwiazdami - Marcin Możdżonek - zajawka

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

k
kibic
Oglądanie tego meczu to męczarnie dla kibiców. Osoby o słabych nerwach, problemach z sercem oraz ciśnieniem powinny zdecydowanie odpuścić sobie takie widowiska.
Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska
Dodaj ogłoszenie