Zwłoki staruszków w mieszkaniu. Są kary dla pracowników ośrodka pomocy społecznej

Anna Rimke, u
W jednym z mieszkań rozegrał się prawdziwy dramat polskapress
W czterech ścianach jednego z mieszkań przy ul. Wyzwolenia w Strzelcach Krajeńskich rozegrał się niewyobrażalny dramat. W swoim fotelu zmarł 83-letni mężczyzna. Po kilku dniach śmierć zabrała jego żonę. Niewykluczone, że 81-latka zmarła z głodu.

Starsze małżeństwo nie miało bliskiej rodziny, ich córka zmarła przed laty. Pani Stefania była osobą schorowaną, praktycznie nie wstawała z łóżka. Opiekował się nią mąż, który również niedomagał, ale lekarza unikał, bo bał się, że trafi do szpitala. A żony zostawić nie mógł.

Gdzie była opieka społeczna?

Z informacji, do których dotarliśmy, wynika, że pracownicy Miejsko - Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Strzelcach Krajeńskich wiedzieli o problemach schorowanego małżeństwa w grudniu 2019 r. Wówczas do ośrodka zwróciła się pielęgniarka, która opiekowała się staruszkami. Poinformowała, że małżeństwo zrezygnowało z jej usług, ale jej zdaniem ci ludzie w dalszym ciągu potrzebują pomocy.

- Wówczas na miejsce udał się pracownik socjalny. Próbował porozmawiać z małżeństwem, ale nikt nie otwierał drzwi. Pracownik rozmawiał również z sąsiadką tych państwa. Po powrocie skontaktował się z dalszą rodziną małżeństwa. Członek rodziny przekazał informację, że państwo nie życzą sobie żadnej pomocy ze strony ośrodka. Zapewnił nas jednocześnie, że małżeństwo będzie miało zapewnioną konieczną opiekę. Miała się zająć nimi była pielęgniarka - mówi GL Marian Ambrożuk, Dyrektor Miejsko - Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Strzelcach Krajeńskich.

Przez prawie pół roku pracownicy opieki społecznej nie mieli żadnego sygnału na temat rodziny. Dopiero 14 maja do pracownika ośrodka pomocy społecznej zadzwoniła sąsiadka starszego małżeństwa, zaniepokojona tym, że nie widziała pana Michała. I że być może potrzebuje pomocy. Pracownik poprosił kobietę, żeby ta poinformowała też o tym policję. Sam próbował się skontaktować z lekarzem rodzinnym. Jednak mu się to nie udało. - Jak tłumaczy, prowadził wtedy inną ważną sprawę. Jednak nie przekazał nikomu tego zgłoszenia, nie zadzwonił na policję. Z reguły w takich sytuacjach osobiście pracownik wybiera się pod dany adres. Tym razem tak się nie stało - rozkłada ręce dyrektor Ambrożuk. Pracownik nie potrafił wytłumaczyć, dlaczego przez kolejne dni nic w tej sprawie nie zrobił. - Pewnie uznał, że nic się nie dzieje, bo sąsiadka nie odezwała się więcej - mówi M. Ambrożuk.

NAJGŁOŚNIEJSZE AKCJE LUBUSKIEJ POLICJI

Zwolnienia i nagany dla pracowników opieki społecznej

Burmistrz Mateusz Feder zwolnił pracownika Miejsko - Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej, który odpowiadał za sprawę schorowanego małżeństwa.

Natomiast dyrektor ośrodka otrzymał naganę i polecenie wprowadzenie procedur, które mają gwarantować, że każda osoba potrzebująca wsparcia, z pewnością je otrzyma.

Sprawą zajmuje się także prokuratura.

Więcej o tej sprawie przeczytasz w materiale: Koszmar w Strzelcach Krajeńskich. W mieszkaniu znaleziono ciała staruszków. Kobieta zmarła z głodu? Sprawę bada prokuratura

Zobacz też wideo: 16-letnia Kornelia nie żyje. Ciało zakopano w lesie

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie