Archeologiczna sensacja w powiecie gorzowskim. Odkryto...

    Archeologiczna sensacja w powiecie gorzowskim. Odkryto cmentarzysko wojowników sprzed 2 tys. lat. Może zajmować powierzchnię kilku hektarów

    Zdjęcie autora materiału

    Jakub Pikulik

    Gazeta Lubuska

    Aktualizacja:

    Gazeta Lubuska

    Tego nikt się nie spodziewał. Jedna z ubiegłorocznych wichur wyrywała drzewa z korzeniami. Poszukiwacz poroży w wyrwanych korzeniach znalazł grot włóczni. Powiadomił o tym badaczy historii. Okazało się, że przyroda odsłoniła tajemnicę sprzed dwóch tysięcy lat. O cmentarzysku wojowników nikt do tej pory nie wiedział.
    Na terenie powiatu gorzowskiego odkryto cmentarzysko wojowników sprzed niemal dwóch tysięcy lat.
    1/38

    Przejdź do
    galerii zdjęć

    ©Jakub Pikulik

    Praktycznie bezcenny historycznie teren to z pozoru zwyczajny las. Posadzone „od sznurka” 47 lat temu drzewa, leśne drogi, krzaki. Z pozoru nic szczególnego. Przez lata chodziły tu pokolenia grzybiarzy, leśnicy, myśliwi. Nikt nie miał pojęcia o tym, co znajduje się 30-40 centymetrów pod stopami. Tak było do czasu, kiedy pod koniec ubiegłego roku przez powiat gorzowski przeszły silne wichury. Wiatr był tak mocny, że część drzew wyrwał z piaszczystego podłoża z korzeniami.
    Właśnie między tymi powalonymi drzewami w kwietniu spacerował poszukiwacz poroży. Zaciekawiło go, że między plątaniną korzeni przewróconego drzewa znajdują się metalowe przedmioty. Znalazł on tam m. in. grot włóczni. - Ten człowiek się ze mną skontaktował. Gdy tylko zobaczyłem ten grot wiedziałem, że to poważna sprawa. Przyjechaliśmy na miejsce z archeologiem Muzeum Twierdzy Kostrzyn. W korzeniach innych drzew znaleźliśmy kolejne przedmioty. To było coś niesamowitego, odkryliśmy ogromne cmentarzysko - relacjonuje Dariusz de Lorm, wiceprezes Stowarzyszenia Historyczno-Kulturalnego „Tempelburg”. To właśnie m. in. członkowie tej organizacji wraz z innymi wolontariuszami pomagają w pracach archeologicznych prowadzonych od początku listopada na terenie cmentarzyska.
    To tylko część przedmiotów znalezionych na cmentarzysku. Dariusz de Lorm/Stowarzyszenie Tempelburg


    To na razie badania sondażowe, ale już teraz wiemy, że teren jest bardzo rozległy i może mieć powierzchnię nawet kilku hektarów. Znaleźliśmy kilka pochówków, niektóre z nich w bardzo dobrym stanie

    Prace leśne zniszczyły część pochówków


    Zanim rozpoczęto wykopaliska, trzeba było załatwić wszystkie formalności, m. in. uzyskać zgodę od nadleśnictwa. Teren nigdy nie był przebadany archeologicznie, nie ma o nim wzmianki nawet w niemieckich dokumentach. Cmentarzysko trzeba więc było wpisać do rejestru zabytków. - To na razie badania sondażowe, ale już teraz wiemy, że teren jest bardzo rozległy i może mieć powierzchnię nawet kilku hektarów. Znaleźliśmy kilka pochówków, niektóre z nich w bardzo dobrym stanie - mówi Krzysztof Socha, archeolog w Muzeum Twierdzy Kostrzyn. Niestety, gdy sadzono tu las pługi zniszczyły część pochówków. Nie zmienia to jednak faktu, że znajdowane w ziemi przedmioty to prawdziwe skarby. Poszukiwacze znaleźli tu m. in. groty włóczni, umba (to żelazne elementy tarcz), fibule (wykonane najczęściej z brązu spinki do szat). W dniu, gdy byliśmy na cmentarzysku, poszukiwacze odkryli bardzo dobrze zachowany grób, w którym poza grotami od tarcz i ceramiką znaleziono... rytualnie zgięty miecz.
    W tym wykopie znaleziono m. in. groty włóczni. Jakub Pikulik

    Chowano tu szczątki wojowników


    - Te wszystkie przedmioty mogą świadczyć o tym, że było to cmentarzysko wojowników - mówi K. Socha. Całych kości nie znaleziono, ponieważ blisko dwa tysiące lat temu zwłoki przed pogrzebaniem palono. W grobach składano ludzkie prochy. Dlatego archeolodzy znajdują tutaj tylko niewielkie, nie strawione przez ogień fragmenty ludzkich kości. Natomiast artefakty mają ślady charakterystyczne dla kilku różnych kultur. Skoro byli chowani tu ludzie, to musieli też gdzieś mieszkać. Problem w tym, ze podobnie jak o cmentarzysku, nie ma żadnych wzmianek o leżących w pobliżu pozostałościach prastarej osady. Możliwe, że poszukiwacze trafią na nie w czasie kolejnych wykopalisk. Wiadomo jednak, że trzeba je będzie kontynuować w przyszłym roku. - Teraz potrzebujemy czasu na zebranie funduszy - mówi K. Socha.

    Badacze szacują, że cmentarzysko założono w drugiej połowie pierwszego wieku i funkcjonowało ono do pierwszej połowy wieku trzeciego. Chowano tu ludzkie szczątki przez blisko 200 lat.
    Zobacz galerię

    Badacze historii nie kryją zachwytu


    Archeolodzy przyznają, ze cmentarzysko jest sensacją. To dlatego w jego odkrywaniu pomagają ludzie z najodleglejszych zakątków Polski. - Każdy z nas pracuje, ale zbieramy się tu na weekendy. Są ludzie z Gorzowa, Zielonej Góry, Sulęcina, Jasienia, Szczecina, Czaplinka, Poznania, Łobza, Częstochowy, Sosnowca - wylicza Dariusz de Lorm. - Wszyscy pasjonujemy się historią, wszyscy jesteśmy poszukiwaczami. Nie chcemy robić niczego niezgodnie z prawem, dlatego jesteśmy tutaj. Chcemy odkrywać tajemnice historii i przekazywać je kolejnym pokoleniom - tłumaczy Mariusz Kapczuk, prezes stowarzyszenia Tempelburg. - Dla nas pomoc wolontariuszy jest nieoceniona - przyznaje kierujący badaniami Krzysztof Socha.

    Dokładnej lokalizacji wykopalisk zdradzić nie możemy. To w obawie przed rabusiami. Teren jest doglądany nie tylko przez historyków. Wiedzą o nim też służby leśne i policja. Możemy jedynie zdradzić, że miejsce znajduje się gdzieś na terenie powiatu gorzowskiego.
    Prace idą sprawnie m. in. dzięki pomocy wolontariuszy z całej Polski. Dariusz de Lorm/Stowarzyszenie Tempelburg

    Zobacz galerię

    Czytaj treści premium w Gazecie Lubuskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (3)

    Małe Mądrale odc.4

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    GazetaLubuska.pl poleca:

    Pracuj u nas - Seco Warwick zaprasza!

    Pracuj u nas - Seco Warwick zaprasza!

    Tu znajdziesz kandydatów w wyborach samorządowych 2018

    Tu znajdziesz kandydatów w wyborach samorządowych 2018