Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Już prawie mieli lidera na łopatkach! Wielki mecz siatkarzy Olimpii Sulęcin

Robert Gorbat
Robert Gorbat
Sulęcinianie (żółte koszulki) napędzili będzinianom sporego stracha. Ulegli liderom Tauron 1 Ligi dopiero po tie breaku.
Sulęcinianie (żółte koszulki) napędzili będzinianom sporego stracha. Ulegli liderom Tauron 1 Ligi dopiero po tie breaku. Robert Gorbat
Niebywale emocje przeżyli w sobotni (9 grudnia) wieczór kibice siatkówki w Sulęcinie. Miejscowa Olimpia była bliska pokonania do zera liderów Tauron 1 Ligi z Będzina! Ostatecznie to goście triumfowali po tie breaku, lecz gracze w żółto-niebieskich strojach i tak zebrali owację na stojąco.

OLIMPIA SULĘCIN - MKS BĘDZIN 2:3 (25:20, 25:20, 26:28, 23:25, 11:15)

  • Olimpia: Leitermeier, Michalak, Nowik, Gawrzydek, Kłysz, Prokopczuk, Sobczak (libero) oraz Chaciński, Buczek, Szymczak, Turek i Cichosz-Dzyga.
  • MKS: Koppers, Swodczyk, Rećko, Depowski, Popiela, Pająk, Olenderek (libero) oraz Olszewski, Ratajczak, Pietruczuk i Krawiecki.
  • Sędziowali: Grzegorz Sołtysiak (Koszalin) i Jarosław Makowski (Szczecin).
  • Widzów: 500.

Faworyt był oczywisty

Gdy spotykają się lider rozgrywek - z zaledwie jedną porażką na koncie - i jedenasta drużyna w tabeli, faworyt może być tylko jeden. Sulęcinianie postanowili jednak, że zadadzą kłam sportowej statystyce. Rozegrali kapitalne spotkanie i o mały włos nie odprawili będzinian z zerowym dorobkiem punktów i setów! Jak przebiegał ten fascynujący pojedynek?

Koncert "Olimpijczyków"!

Dwa pierwsze sety były w wykonaniu „Olimpijczyków” niebywałym pokazem siatkarskiego kunsztu. Prezentowali się doskonale w każdym elemencie gry, a spiker zawodów mało nie ochrypł, wykrzykując co chwilę nazwisko lidera: „Tytus… Nowik!”. W inauguracyjnej partii właśnie atakujący gospodarzy poczęstował rywali dwoma serwisowymi asami od remisu 9:9. I stała się rzecz niebywała: od rezultatu 11:9 sulęcinianie nie stracili już ani jednego punktu przy zagrywce rywali, pewnie zwyciężając do 20!

Podobny przebieg miała druga odsłona. Żółto-niebiescy prowadzili od pierwszej piłki, w końcówce tylko 19:17 i 21:19, ale chwilę potem 23:19 i 24:20. Kropkę nad „i” postawił w tym secie świetnie dysponowany, młody środkowy miejscowych Aleks Kłysz. Najpierw bezapelacyjnie skończył atak z krótkiej, a potem założył „czapę” Bartoszowi Pietruczukowi. Było 2:0 dla Olimpii!

- Wreszcie mamy pewną, ustabilizowaną „szóstkę”. I powtarzalność w grze. Długo tego szukaliśmy, w końcu wyszło! - cieszył się na widowni dyrektor sportowy sulęcińskiego klubu Łukasz Chajec.

Było blisko. Bardzo blisko!

W trzeciej partii trener przyjezdnych Wojciech Serafin zaryzykował: posadził na ławce swego pierwszego rozgrywającego Grzegorza Pająka i przyjmującego, Holendra Brandona Koppersa, desygnując w ich miejsce Daniela Popielę oraz Pietruczuka. Pomogło o tyle, że będzinianie w żadnym momencie tej odsłony nie pozwolili „Olimpijczykom” odjechać dalej niż na jedno „oczko”. Od remisu 13:13 zespoły grały „punkt za punkt”. Aż niebywałe, że nikomu nie zadrżała ręka, że nie było praktycznie żadnych błędów! W rozgrywanej na przewagi końcówce, przy remisie 26:26, zrobiła się mała awantura, zakończona zmianą decyzji sędziów na korzyść MKS oraz żółtymi kartkami dla Damiana Sobczaka i Krawieckiego. Przy czwartym setbolu dla gości sportowego pecha miał Nowik. Nadział się na blok przeciwników i szansa wygrania całego meczu 3:0 przepadła.

W czwartym secie decydujący był moment od remisu 12:12. Po dwóch z rzędu autowych atakach Nowika i jednym niecelnym zbiciu Fabiana Leitermeiera przyjezdni odskoczyli na 16:12. To im wystarczyło, by mimo niezwykle ambitnej pogoni sulęcinian (w końcówce zmniejszyli swe straty do zaledwie jednego „oczka”) zwyciężyć za drugim setbolem do 23.

Nie wytrzymali końcówki

Tie break przebiegał początkowo pod dyktando gości (2:6), lecz Olimpia wyrównała po kontrze Jakuba Buczka na 9:9. Wyrównała i… stanęła. W końcówce młodej ekipie trenera Konrada Copa zabrakło zarówno sportowego cwaniactwa, jak też sił. Będzinianie zablokowali ataki Michała Gawrzydka, Bartosza Michalaka i Nowika, a sami bezbłędnie skończyli wszystkie kontry. Wyrok na gospodarzach wykonał przy drugiej piłce meczowej Łukasz Swodczyk, popisując się kiwką z krótkiej.

Mecz trwał aż 2 godziny i 38 minut. MVP spotkania został uznany atakujący MKS Mateusz Rećko.

Czytaj również:
Porywające derby w Nowej Soli! Olimpia Sulęcin lepsza od Astry Nowa Sól

od 7 lat
Wideo

Hokejowe Fudeko GAS Gdańsk chce się rozwijać

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska