Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Obłotne koło Sulechowa - droga przez błoto i dziury

Eugeniusz Kurzawa 68 324 88 54 [email protected]
Katarzyna Dobiosz z córeczką Amelką pokazuje, jak dziurawa jest droga do jej posesji
Katarzyna Dobiosz z córeczką Amelką pokazuje, jak dziurawa jest droga do jej posesji Mariusz Kapała
- Nasza droga miała być utwardzona tłuczniem, bo nie możemy dojechać do domu - mówi pani Katarzyna z Obłotna. - Ale tłuczeń zamiast do nas poszedł na inną drogę. - Był przeznaczony na potrzeby całej wsi - odpowiada rzecznik burmistrza Sulechowa.

Zadzwoniła do nas Katarzyna Dobiosz z przyklejonej do miasta wsi Obłotne. Właściwie to przedmieście Sulechowa. Ale warunki na jednej z dróg dojazdowych do posesji - jak w zapadłej dziurze.

- Trzy miesiące temu przywieziono tłuczeń do utwardzenia naszej drogi - relacjonuje K. Dobiosz, która wraz z ojcem i córeczką Amelką wyszła na drogę. Wskazuje, gdzie zrzucono tłuczeń. - Powiedziano mi w ratuszu, że czekają rozstrzygnięcie przetargu na utwardzenie drogi. Na maszyny, które rozrzucą tłuczeń. Byliśmy cierpliwi. Wreszcie tydzień temu pojawili się robotnicy, ale cały materiał zawieźli na pobocze solidnej, poniemieckiej drogi brukowej ze wsi do Sulechowa. A nas olano!

Pani Katarzyna jest wkurzona. Rzuca ostrymi słowami pod adresem władzy w ratuszu. Nie daruje też sobie pretensji wobec sołtyski Obłotnego. Dostało się nawet mężowi pani sołtys, który w zastępstwie żony przyszedł zbierać podatki. - Zapytałam go, za co mam płacić, jeśli nie mam drogi, żeby dojechać do domu? - mówi K. Dobiosz.

Być może złość i rozgoryczenie kobiety nie byłoby tak duże, gdyby nie fakt, że niewiele się tu zmieniło od marca, kiedy "GL" pierwszy raz pisała o tej sprawie. Sytuacja jest identyczna, jak w marcu, kiedy droga z powodu roztopów była nieprzejezdna. Wtedy samochód musieliśmy zostawić przy transformatora, żeby spotkać się z Czytelniczką. Obecnie - również.

- Syn i córka wożą w bagażniku gumiaki, które zakładają, żeby dojść do domu - wskazywała w marcu Maria Dobiosz, mama pani Katarzyny.

Chodzi tu - wyjaśnijmy - o wiejską drogę, liczącą może z 250 m, która zaczyna się koło domu weselnego, tyle, że tam jezdnia jest z solidnej PRL-owskiej trelinki. Potem przechodzi w rozmokłą, dziurawą polną drożyną biegnącą obok posesji K. Dobiosz i dalej koło fermy strusi, gdzie łączy się z główną ulicą wsi.

- Najgorsze, że tą błotnistą drogą nie dojedzie do nas karetka - uważa mieszkanka Obłotnego, która ma pod opieką babcię czekającą na operację. - Wczoraj babcia zasłabła, ale wiem, że tutaj pogotowie nie przyjedzie. A ja nieustannie urywam miski olejowe w swoim samochodzie.

- Ta pani niewłaściwie zinterpretowała kwestę tłucznia - tłumaczy Tytus Fokszan, rzecznik burmistrza. - Tłuczeń był przygotowany dla całej wsi! Natomiast droga, przy której mieszka była, zgodnie z obietnicą burmistrza, równana. Poza tym dojazd do jej posesji możliwy jest od strony fermy strusi. To zbyt kosztowne, żeby utwardzać całą drogę, m.in. od strony domu weselnego, jeśli chodzi tu tylko o jedną posesję.

Rzecznik zadeklarował jednak, że pozostała jeszcze część tłucznia zostanie użyta do naprawienia dziur w drodze, w części "od strusi" do posesji K. Dobiosz. - Jutro przyjedzie tu fadroma - powiedział nam w czwartek Fokszan.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska