Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Patologia na lubuskiej kolei. "Muszą się dogadać!" Lubuscy politycy o fiasku kolejowych negocjacji z Dolnym Śląskiem

Robert Bagiński
Pexels
Nie będzie bezpośrednich połączeń regionalnych z Zielonej Góry do Wrocławia. Pasażerowie będą musieli się przesiadać w Głogowie. - To sytuacja patologiczna i nienormalna - komentują niektórzy politycy.

Wszystko dlatego, że nie doszło do porozumienia z władzami Dolnego Śląska, które złożyły Lubuskiemu ofertę już na początku roku, ale nikt nie chciał z nimi rozmawiać. Według marszałka Marcina Jabłońskiego z Platformy Obywatelskiej, winę za to ponoszą dolnośląscy politycy. Zarzucił im złą wolę oraz brak transparentności. Tyle tylko, że on sam, jeszcze jako wicemarszałek, przez kilka miesięcy unikał jakichkolwiek rozmów z dolnośląskimi partnerami.

Wszystkie próby kontaktu z Jabłońskim były bezskuteczne. Wysyłaliśmy pisma, kontaktowaliśmy się z sekretariatem, dzwoniłem na komórkę Jabłońskiego, a nawet wysyłałem SMS-y. Bez skutku. Nawet marszałek Przybylski (red.: marszałek województwa dolnośląskiego) rozmawiał w tej sprawie z marszałek Polak, prosząc o możliwość umówienia takiego spotkania, abyśmy mogli porozmawiać, bo wtedy właśnie układał się rozkład jazdy – wyjaśnia Tymoteusz Myrda, dolnośląski wicemarszałek odpowiedzialny za infrastrukturę kolejową.

W efekcie, od grudnia w życie zostanie wprowadzony nowy rozkład jazdy pociągów, ale nie będzie w nim bezpośredniego regionalnego połączenia z Zielonej Góry do Wrocławia.

To jest sytuacja patologiczna i nienormalna, do której nigdy nie powinno dojść – uważa Kazimierz Łatwiński, radny sejmiku i doradca wojewody. Podkreśla, że o takim zagrożeniu było wiadomo od dawna i należało działać. - Od około roku oficjalna propozycja Kolei Dolnośląskich leżała na stole i była oficjalną propozycją współpracy. Upłynęły długie miesiące, kiedy pomiędzy zarządami dwóch województw, powinny się toczyć rozmowy, ale jak widać, nie było ich – dodaje.

Zwrócił uwagę na fakt, wiele problemów w porozumieniu się z Dolnym Śląskiem na temat organizacji połączeń kolejowych, może wynikać z postawy członków władz województwa.

Ja mam swoje doświadczenia jako wiceprzewodniczący komisji gospodarki w sejmiku i pamiętam, że przy dużych projektach, spotykaliśmy się z obstrukcją ze strony niektórych członków zarządu województwa – powiedział.

Odwołał się też do osobistych doświadczeń z Marcinem Jabłońskim.

Prosiliśmy z wicewojewodą Perczakiem o spotkanie i rozmowę, a ówczesny wicemarszałek, zamiast tego, w sposób demonstracyjny przechadzał się po korytarzu, ale na nasze spotkanie nie przyszedł. Wolał spacerować demonstracyjnie po korytarzu – stwierdził.

Zadziwiające, że tych bezpośrednich połączeń nie będzie. Oba miasta łączy wiele interesów, od dojazdów do pracy, przez studentów, po inne sytuacje. Będziemy na ten temat rozmawiać w sejmiku, bo to bardzo poważna sprawa – zapowiada Edward Fedko, były wicemarszałek, a obecnie radny Samorządowe Lubuskie.

Irytacji nie kryje prezydent Zielonej Góry, Janusz Kubicki.

To jest sytuacja zadziwiająca. Na samoloty mają duże miliony, a jak rzecz dotyczy połączeń kolejowych, którymi zwykli ludzie dojeżdżają do pracy, na studia lub w innych sprawach, to oni nie mogą się dogadać – uważa. – Trudno mi sobie wyobrazić sytuację w której potencjalnego partnera traktowałbym w taki sposób, jak to czytałem w GL. Przecież samorządowiec nie reprezentuje siebie, ale interesy mieszkańców – dodaje.

Mocno zaniepokojona brakiem połączeń regionalnych z Zielonej Góry do Wrocławia jest radna sejmiku, Beata Kulczycka, na co dzień mieszkanka Nowej Soli.

Ta sprawa jest głęboko niepokojąca i społecznie wrażliwa. Jako radna, oczekuję mniej dyplomacji, a więcej skuteczności w działaniu, szczególnie dlatego, że nowy rozkład jazdy wchodzi w życie już za chwilę - mówi. – Było sporo czasu na załatwienie tej sprawy. Może zamiast telefonów, trzeba skorzystać z połączeń kolejowych i porozmawiać osobiście. To powinno być załatwione już pół roku temu ze strony Lubuskiego - wyjaśnia.

Na aspekt polityczny sytuacji, gdy władze województwa zawaliły negocjacje w sprawie połączeń do Wrocławia z władzami Dolnego Śląska, zwraca uwagę były poseł Konfederacji, Krystian Kamiński.

Była marszałek Polak i większość zarządu województwa była zajęta planowaniem swojej kariery politycznej i nie miała czasu na takie „trywialne sprawy”. Ten przykład pokazuje, jak mało profesjonalna jest koalicja PO-PSL- Lewica i jak bardzo potrzebujemy zmian w województwie lubuskim, aby potrzeby zwykłych ludzi były wreszcie dostrzegane – skonstatował.

Radny Bezpartyjnych Samorządowców, Sławomir Kowal, wskazuje na fakt, że konkurentem Kolei Dolnośląskich do realizowania połączeń jest spółka Polregio, która zresztą w Lubuskiem nie ma najlepszej marki.

Wszędzie tam, gdzie Skarb Państwa dyktuje warunki, odbija się to na konsumencie, czyli na zwykłych ludziach. Jego zdaniem, władze województwa lubuskiego powinny rozmawiać z Dolnym Śląskiem i jak najszybciej uruchomić bezpośrednie połączenia do Wrocławia. – Namawiam zarząd do odważnych decyzji, ponieważ Lubuskiego nie stać na Polregio - wyjaśnia.

Informacja o wypadnięciu połączeń regionalnych na linii Zielona Góra - Wrocław z kolejowego rozkładu jazdy, zbiegła się z komunikatem o nowym kierunku lotów z portu Zielona Góra - Babimost. Tym razem, marszałkowscy urzędnicy zorganizowali Lubuszanom możliwość lotów do Albanii. Urząd Marszałkowski sporo do tych lotów dopłaci. Tyle tylko, że to żadne pocieszenie dla mieszkańców, którzy liczyli na połączenia kolejowe, bez przesiadki w Głogowie.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Węgry w końcu na TAK, Szwecja wstąpi do NATO

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska