Ruiny dawnego PGR-u straszą zaledwie kilkaset metrów od centrum Międzyrzecza. I jeszcze mieszkają wśród nich ludzie!

Dariusz Dutkiewicz
Dariusz Dutkiewicz
Za bramą wjazdową do dawnego PGR-u w Międzyrzeczu dookoła ruiny. Dariusz Dutkiewicz
Nikt z przejeżdżających przez Winnicę w Międzyrzeczu nawet nie przypuszcza, co kryje się za bramą wjazdową do dawnego PGR-u. Wjechaliśmy tam, i przeżyliśmy szok. Ruiny, ruiny, ale i jedyna mieszkająca wśród nich rodzina. Choć niektórzy mieszkania w tym miejscu nie wytrzymali…

Piotr Nowak z Winnicy, dziś 80-letni międzyrzeczanin mieszka tutaj wraz ze swą rodziną od lat. I… sobie chwali, bo jak twierdzi, powietrze jest czyste, choć trochę mu brak dawnych klimatów. Bo kiedyś kombinat tętnił życiem.

– Pracowałem tutaj przez całe lata, najpierw hodowaliśmy bydło, później świnie, ale zawsze wszystko tętniło życiem. Pracowało kilkadziesiąt osób. I mieliśmy co robić. A dziś, to zostało mi tylko świeże powietrze przed domem - mówi Pan Piotr.

Rozglądając się dookoła, aż trudno uwierzyć, że można się tutaj czuć szczęśliwie. Krajobraz jak po wojnie. Same ruiny. W niektórych budynkach zamurowano okna, drzwi. To pewnie po tym, jak kilka lat temu znaleziono tutaj zwłoki Ukraińca, który postanowił wykorzystać pustostan jako przytulisko. I umarł z wyziębienia. Atmosfera dookoła jest przygnębiająca. Niektórzy jej nie wytrzymali. – Teraz tylko moja rodzina tutaj mieszka, ale mieliśmy także sąsiada – wspomina Pan Piotr. – Nie wytrzymał i powiesił się w mieszkaniu naprzeciwko naszego.

Z likwidacją PGR-ów to dobry pomysł nie był

Kiedy wychodzimy wraz z Piotrem Nowakiem na plac przed jego domem, a za daleko iść nie możemy, bo międzyrzeczanin o kulach jest, to były pracownik PGR pokazuje, co gdzie się mieściło. – O, tutaj gorzelnia była, za nią kuźnia, a dalej ten wysoki budynek to stolarnia – mówi – Po drugiej stronie świniarnie, Ale były też garaże i to wiele. No i domy mieszkalne. Dziś tylko my tutaj zostaliśmy.

Jak wspomina Pan Piotr, wszystko padło zaraz na początku lat 90.- Z tą likwidacją PGR-ów to pomysł dobry nie był – wspomina dzisiejszy emeryt. - Powoli, ale krok po kroku cały nasz pegeer staczał się ruinę - dodaje mężczyzna.
No i w końcu dziś ruiną jest. Tylko że ta ruina oddalona jest zaledwie kilkaset metrów od centrum miasta! Co dalej z tymi ruinami na Winnicy? Zapytaliśmy w Urzędzie Miasta i Gminy w Międzyrzeczu. No i dostaliśmy obszerną odpowiedź.

Na rewitalizację potrzeba milionów

Koszt rewitalizacji pierwszej części zabudowań dawnego folwarku na Winnicy oszacowano wstępnie na 15 mln. zł, co przekracza możliwości finansowe gminy. Dlatego burmistrz Remigiusz Lorenz wystąpił do Ministerstwa Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu z wnioskiem o dotację w wysokości 12 mln. zł.

- Wniosek został rozpatrzony pozytywne, ale ze względu na brak środków finansowych ministerstwo nie przyznało nam tej dotacji – informuje Katarzyna Szadkowska, która kieruje Wydziałem Rozwoju Gospodarczego w międzyrzeckim magistracie.

Burmistrz Remigiusz Lorenz zapewnia, że gmina będzie ubiegać się o kolejne rządowe, bądź unijne dotacje na rewitalizację dawnego folwarku. Dawny folwark został przejęty w 2009 r. od ówczesnej Agencji Nieruchomości Rolnych (obecny Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa) przez urzędującego wtedy komisarza Mariana Sierpatowskiego, który pełnił wówczas obowiązki i burmistrza i rady miejskiej – po zawieszeniu obu tych organów przez premiera Donalda Tuska.

– Przejęcie przez gminę zrujnowanych budynków, bez uprzedniego zabezpieczenia środków finansowych na ich remont, było ogromnym błędem – komentuje obecny burmistrz.

Wszystko więc wskazuje na to, że pan Piotr Nowak jeszcze przez lata będzie mógł oddychać dobrym, świeżym powietrzem przed swym mieszkaniem w dawnym PGR-rze w Międzyrzeczu. Choć dookoła ruiny…

WIDEO: Głębokie: dzieci bawią się tam, gdzie było jezioro!

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
8 czerwca, 20:02, Gość:

Bolek z Gdanska razem z Balcerowiczem rozwalili PGR-y.Gdyby to likwidowali stopniowo to jeszcze nie byloby tak zle.Ludzie ktorzy pracowali w PGR-ach do dzisiaj nie moga sie odnalezc.W Czechach do dzisiaj istnieja gospodarstwa rolne i sobie dobrze radza,maja swoje restauracje,rzeznie i inne podmioty.

Podobnie było w byłych Niemczech Wschodnich. U nas ugory, a u nich wszystko obsiane, a później produkty lądowały w naszych Lidlach. Najgorsze, że tym ludziom nie dano żadnej szansy. Górnicy, stoczniowcy i inni przywileje, odprawy, a te cale rodziny zostawione bez środków jak zesłańcy na wschodzie.

G
Gość

Będą rewitalizować folwark, a TIR-y z powodu braku małej obwodnicy czy bajpasa drogowego już nie wspomnąć o drugim moście dosłownie w oczach rozjeżdżają starą zabudowę w mieście. Za szkody górnicze budynków płaci kopalnia, a tu kto zapłaci? To taki międzyrzecki deptak dla ciężarówek.

G
Gość

Bolek z Gdanska razem z Balcerowiczem rozwalili PGR-y.Gdyby to likwidowali stopniowo to jeszcze nie byloby tak zle.Ludzie ktorzy pracowali w PGR-ach do dzisiaj nie moga sie odnalezc.W Czechach do dzisiaj istnieja gospodarstwa rolne i sobie dobrze radza,maja swoje restauracje,rzeznie i inne podmioty.

Dodaj ogłoszenie