MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Sława mięsem stoi

Redakcja
W branży mięsnej w Sławie pracują blisko dwa tysiące ludzi (fot. Tomasz Krzymiński)
W branży mięsnej w Sławie pracują blisko dwa tysiące ludzi (fot. Tomasz Krzymiński)
Z czego najbardziej znana jest Sława, okazuje się, że nie tylko z Jeziora Sławskiego, ale i zagłębia mięsnego. W tamtejszych zakładach pracuje prawie dwa tysiące ludzi.

Mięsnym biznesem w Sławie i przylegającym do niej Wróblowie zajmują się: Balcerzak i spółka, Biodama, Dobrosława sp. z.o.o, Eko Sława, Gminna Spółdzielnia Dobrosława, Tek Dal, Zakład Przetwórstwa Mięsnego Sława.

Król mięsa

Największym zakładem i jednym z najnowszych jest Balcerzak i spółka. Pracuje tam około 550 osób, zajmują się przetwórstwem mięsa i drobiu. Jego założycielem był Klaudiusz Balcerzak, ale do dziś z firmą łączy go tylko nazwa, bo przed laty sprzedał zakład. Należy on do niemieckiej grupy kapitałowej Heristo ag.

K. Balcerzaka uznaje się za twórcę branży mięsnej w tym regionie. - Ale zaczynałem w kilka kilometrów dalej w Łupicach - opowiada. - Decyzja o budowie tego zakładu zapadła później.

Choć dziś z tym biznesem ma niewiele wspólnego, to cały czas przygląda się, co dzieje się w zagłębiu. - Ludzi, którzy działają w tej branży trzeba podziwiać, jak przez te lata rozwinęli przemysł mięsny - zauważa.

 

Jedne upadają inne powstają

 

Równie dużym pracodawcą są zakłady Biodama i Zakład Przetwórstwa Mięsnego Sława. - W sumie pracuje u nas około 650 osób - mówi szefująca firmom Danuta Wojtyś. - Z czego około 300 w Biodamie. Produkujemy na rynek krajowy, ale także do Wielkiej Brytanii i Niemiec.

Biodama zajmuje się hodowlą i ubojem indyków. - Drugi przetwórstwem mięsa, ale nie tylko indyczego - dodaje D. Wojtyś.

W Dobrosławie sp.z.o.o pracuje w sumie ponad 200 osób. - Dziennie przerabiamy około 25 ton mięsa drobiowego i wieprzowego - wylicza prezes Krzysztof Dębicki. - Około 4,5 proc. naszej produkcji trafia na eksport. A reszta do odbiorców w kraju.

Po sąsiedzku działa GS Dobrosława, który ma 130 pracowników. Z tym, że nie wszyscy są zatrudnieni w zakładzie mięsnym. - Jesteśmy jedyną w okolicy czynna ubojnią trzody - mówi prezes Jakub Zych. - Nasze możliwości to około 600 sztuk na dobę.

Firma przed laty zajmowała się też przetwórstwem mięsa, ale odsprzedała zakład, dzisiejszej Dobrosławie sp.z.o.o. - Ale wracamy do tej działalności. Już budujemy zakład w miejscu dawnej przetwórni - dodaje J. Zych.

Ma on ruszyć w przyszłym roku. W Sławie działa jeszcze firma zajmująca się produkcją kebabów. Jest również Ekosława. Zakład trudniący się głównie ubojem. Tyle, że jest zamknięty na głucho. A przedstawiciele branży nie wróżą mu dobrze.

 

Świnie z paszportem

 

To ogromne skupisko firm z branży mięsnej sprawia, że w okolicach jest mnóstwo gospodarstw zajmujących się hodowlą. Ale to i tak nie pokrywa wszystkich potrzeb tej branży.

Surowiec trzeba sprowadzać. Z tym, że wszyscy zastrzegają, że z bezpiecznych źródeł. Biodama zajmuje się hodowlą i ubojem indyków. A że możliwości przerobowe ma spore, to także tych z innych hodowli.

W Gminnej Spółdzielni przyznają, że czasem przywożone są też świnie spoza kraju. - To są specjalne zamówienia na konkretne mięso, od konkretnych dostawców - mówi J. Zych. - Większość trzody pochodzi jednak z kraju. Bo my jesteśmy spółdzielnią zrzeszającą hodowców.

Przerobem sprowadzanego mięsa zajmuje się też spółka Dobrosława. - Importujemy surowiec i eksportujemy wyroby - mówi prezes K. Dębicki. - Produkujemy zdrową żywność. Bo ten surowiec czy z kraju czy z zagranicy pochodzi zawsze od sprawdzonych producentów.

Jak przekonuje, nie może być inaczej, choćby dlatego, że ściśle kontrolują wszystko weterynarze.

 

Zagłębie pracy

 

W firmach z branży mięsnej pracuje około 2 tys. ludzi. - Tutaj w Sławie ludzie mówią, że gdyby nie Balcerzak, gdyby nie zagłębie, to byłaby to zapadła dziura - opowiadają pracownicy.

W samej Sławie bezrobocie jest znikome. No chyba, że ktoś nie chce lub nie może pracować w przemyśle mięsnym. W sławskim zagłębiu pracują nie tylko ludzie z okolicy. Dojeżdżają z sąsiednich miast, choćby Wschowy czy Nowej Soli i Głogowa.

Ale głód pracowników jest ogromny. Dlatego coraz częściej ściągani są cudzoziemcy. - Tu w Sławie zatrudniamy ludzi z Ukrainy i Bułgarii - mówi D. Wojtyś. - Załatwiamy zgody dla kolejnych pracowników, choćby z Nepalu, Indii czy Chin.

Ale firma sama ich tam nie wyszukuje, robi to dla niej specjalna agencja.

 

 

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Strefa Biznesu: Ceny złota na nowym, historycznym poziomie

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska