Stilon Gorzów świętuje awans do trzeciej ligi. Ilanka była tylko tłem dla gorzowian

Robert Gorbat
Robert Gorbat
Piłkarze Stilonu Gorzów (białe stroje) pokonali 4:1 Ilankę Rzepin i sześć kolejek przed zakończeniem rozgrywek zapewnili sobie awans do trzeciej ligi.
Piłkarze Stilonu Gorzów (białe stroje) pokonali 4:1 Ilankę Rzepin i sześć kolejek przed zakończeniem rozgrywek zapewnili sobie awans do trzeciej ligi. Robert Gorbat
Udostępnij:
Przed niedzielnym (8 maja) meczem lubuskiej czwartej ligi rachunek był prosty: jeśli piłkarze Magnolii Park Stilon zdobędą choć jeden punkt, to będą pewni wygrania rozgrywek i awansu do trzeciej ligi. Gorzowianie wykonali plan z nawiązką, pokonując na swoim boisku Ilankę Rzepin 4:1 (1:0).

Bramki w tym spotkaniu zdobyli: dla Stilonu – Dawid Sadowski (28 min karny), Łukasz Maliszewski (57 min), Mateusz Gorgiel (89 min) i Michał Fernezy (90+1 min); dla Ilanki – Patryk Nidecki (53 min samobójcza).

Ilanka bardzo przestraszona

W pierwszej połowie zdecydowaną przewagę mieli gospodarze. Goście z Rzepina doskonale pamiętali lanie 0:7, jakie dostali od Stilonu w październiku i starali się zamknąć wszystkie dostępy do swojej bramki. Rzadko przekraczali z piłką połowę boiska, mieli też problemy z jej rozegraniem na swoim przedpolu.
- Panowie, żyjemy! – krzyczał z „klaty” przyjezdnych ich golkiper Szymon Matysiak. – Sami robimy sobie pod górkę!
Grający wysokim pressingiem gorzowianie prawie cały czas byli w posiadaniu futbolówki, wykonali mnóstwo dośrodkowań po akcjach skrzydłami, z rzutów rożnych i wolnych, lecz gol wciąż nie padał. Najwyraźniej rozzłościło to trenera miejscowych Karola Gliwińskiego, który zaczął mieć pretensje do sędziów. I za krytykowanie ich orzeczeń zobaczył w 23 min żółtą kartkę.

Zaczęli od karnego

Wynik został wreszcie otworzony w 28 min po rzucie karnym, trochę bezczelnie – bo strzałem w środek bramki - wykonanym przez Dawida Sadowskiego. „Jedenastkę” arbiter gwizdnął za niepotrzebny faul Marcina Adamczewskiego na wychodzącym z piłką z pola karnego Łukaszu Maliszewskim.
Trzy minut przed przerwą rzepinianie oddali pierwszy celny strzał na bramkę Stilonu. Zrobił to Japończyk Soma Masaka, który niepotrzebnie przekładał futbolówkę z lewej na prawą nogę i tym samym dał czas Maksymilianowi Wojdyle na skuteczną interwencję.

„Swojak”, a potem stadiony świata

Druga połowa zaczęła się zdumiewająco – od gola dla Ilanki! Wyrównanie było w równej mierze zasługą dynamicznej akcji Marcina Graczyka prawym skrzydłem, co i… samobójczego strzału Patryka Nideckiego po płaskim dośrodkowaniu rywala. 1:1 – kto by się tego spodziewał?!
Radość gości z odrobienia strat trwała tylko cztery minuty. Maliszewski przymierzył lewą nogą z woleja i z 25 metrów trafił w samo „okienko” bramki Matysiaka. Uderzenie, że klękajcie narody! Stadiony świata!

Dobili rywali w końcówce

Ostatnia faza pojedynku stała już pod znakiem zdecydowanej dominacji Stilonu. Wyraźnie opadający z sił rzepinianie nie mieli już sił, by ścigać się z szybkimi rezerwowymi gorzowian i ponieśli za to srogą karę.
W 73 i 78 min na listę strzelców mógł się wpisać „gorzowski” Japończyk Sakai Takato, lecz szpetnie chybił, uderzając najpierw z ósmego, a potem głową z piątego metra. Więcej precyzji wykazali dwaj jego koledzy z ławki. W 89 min Mateusz Gorgiel z bliska wepchnął piłkę do siatki po centrze Maliszewskiego z rzutu rożnego, a już w doliczonym czasie gry Michał Fernezy nie pomylił się przy dobitce.
4:1 i… można było zakładać koszulki z napisem „3 ligo wracamy”, które czekały w kartonach na ostatni gwizdek sędziego.
Stilon znów w trzeciej lidze!

Pomeczowe opinie

- Stilon zdominował tę ligę – przyznał po meczu szkoleniowiec Ilanki Daniel Odziemkowski. – Trener Karol Gliwiński ma w swoim składzie tylu wartościowych zawodników, że robiąc zmiany około 60 minuty jest w stanie zabić każdego przeciwnika. Tak też stało się z nami. Wchodzą tak świezi, szybcy i ruchliwi gracze, że bez problemu zdobywają kolejne bramki. Wiedzieliśmy, że po meczu z nami gorzowianie mogą już oficjalnie świętować awans. Mieliśmy więc swój plan, by się delikatnie zamurować z tyłu i liczyć na kontry. Do pewnego czasu się to udawało, wyrównaliśmy na 1:1, ale w końcówce po prostu pękliśmy.
- Nasz cel na spotkanie z Ilanką był prosty: wygrać i przypieczętować awans sześć kolejek przed zakończeniem sezonu – oświadczył kapitan Stilonu Łukasz Maliszewski. – Przed rozpoczęciem rozgrywek nie sądziliśmy, że przyjdzie nam to aż tak łatwo. Ale, szczerze mówiąc, innego kandydata do awansu, poza nami, nie było… Jestem przekonany, że nie zabraknie nam motywacji aż do ostatniego spotkania. Nikomu nie odpuścimy, będziemy się starali wygrywać każdy kolejny mecz.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Tata w klatce stawia córkę na nogi. To niesamowita historia.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Gazeta Lubuska
Dodaj ogłoszenie