Szczepienie 80-letniej nauczycielki z Trzciela zamieniło się w koszmar. Za sprawą zachowania lekarza

Dariusz Dutkiewicz
Dariusz Dutkiewicz
Nawet po domu pani Stanisława musi poruszać się i to z trudem oparta na balkoniku. Dariusz Dutkiewicz
Już pierwsze szczepienie Pani Stanisława przeszła straszliwie. Drugie, dzięki trzcielskim strażakom miało być nawet przyjemnością. Ale stało się horrorem. Przez rozlatujący się wózek inwalidzki i… reakcję lekarza.

Pierwsze szczepienie przeciwko COVID-19 pani Stanisława, emerytowana nauczycielka przedszkolna z Trzciela, przeszła 24 marca. – Zadzwoniono wcześniej z zapytaniem, czy jestem chodząca, a ja z charakterem odpowiedziałam, że tak, choć ledwo po mieszkaniu się poruszam, ale trochę wstyd się było przyznać – wspomina kobieta. – No, ale jakoś mnie do naszej przychodni dowieziono i odtransportowano.

Przed drugim szczepieniem pomoc nadciągnęła aż z dwóch stron. Najpierw samochód opieki społecznej przywiózł pod blok wózek inwalidzki, a chwilę później na miejscu byli też strażacy ochotnicy z Trzciela.

Do ośrodka spacerkiem

Pogoda była piękna. Do ośrodka zdrowia może ze sto metrów. – W ciągu ostatniego roku, to może z trzy razy buty zakładałam, żeby z mieszkania wyjść – mówi emerytka.

Strażacy zaproponowali jej spacer i zawieźli ją do ośrodka na wózku. – Jaka to była przyjemność, że aż czterech młodych ludzi 80-latkę konwojuje – twierdzi z lekkim uśmiechem starsza pani.

Jechali tym wózkiem trzcielską ulicą, której kobieta tak dawno nie widziała…

A w ośrodku przeżyła koszmar

No i dojechali do przychodni. Wtedy zaczął się koszmar.

– Już podczas drogi z wózka coś przy kółkach zaczęło się sypać – mówi jeden ze strażaków konwojujących nauczycielkę. – Jak wjechaliśmy do środka, to wózek się nam po prostu rozsypał.

Wózek tymczasem był własnością przychodni. No i lekarz przyjmujący w trzcielskiej przychodni się zdenerwował. – Jak zobaczył, co się stało, to zaczął krzyczeć – wspomina pani Stanisława. – Tak się wystraszyłam, bo już myślałam, że każe mi za ten wózek zapłacić. W końcu stwierdził, że teraz to strażacy mogą sobie ten wózek sami zabrać.

A strażacy, żeby nie robić tłoku w przychodni, stali na zewnątrz. – Lekarz wyszedł do nas i podniesionym głosem stwierdził, że to nie jest wózek do jazdy po mieście – mówi jeden z druhów. – Wtedy nie wyrobiliśmy i powiedzieliśmy mu wprost, że jak tak, to doktor mógł sam do schorowanej pacjentki przyjechać.

WIDEO: Zatrucie u dzieci w Bytomiu Odrzańskim. Sprawą zajmuje się sanepid

Nie nadwaga kobiety jest problemem

A Pani Stanisława jest rzeczywiście bardzo schorowana. – Lekarze od lat mi mówią, że powinnam schudnąć, ale nie wierzą, że moja nadwaga wynika ze schorzeń, a nie obżarstwa – twierdzi emerytka. – Nasz doktor za każdym razem mówi mi, że mam schudnąć, aż to nieprzyjemne.

Kobieta wyciąga z szafki, do której ledwo może się schylić kartkę. Po jednej stronie wypisane ma swe choroby, a na drugiej leki, które bierze. Jak wynika z jej opowieści, walczy z nadwagą od… 70 lat. Już mama Pani Stanisławy widziała, że córka ma nadwagę. Z czasem doszły do tego inne choroby. – W grudniu udało mi się schudnąć do wagi 79 kilogramów i co z tego, skoro dziś mam znowu 90 – mówi kobieta.

Jednak strażak wiozący kobietę nie ma wątpliwości, że to nie nadwaga kobiety spowodowała całą sytuację, to sprzęt był wadliwy. – Oburzająca jest nie nadwaga pani Stanisławy, tylko reakcja lekarza – mówi druh.

Doktor nie jest zainteresowany

Z lekarzem przyjmującym w przychodni w Trzcielu próbowaliśmy skontaktować się osobiście. Podczas naszej wizyty przyjmował akurat w swym gabinecie. Jak po konsultacji z doktorem powiedziała nam pielęgniarka, pan doktor przyjmuje cały czas pacjentów, ale może znajdzie czas na rozmowę po godz. 17.00.

Zadzwoniliśmy więc w czwartek (6 maja) o 17.25. Bezskutecznie. Dziesięć minut później jednak pielęgniarka odebrała telefon.
–Zobaczę, czy doktor jest wolny – stwierdziła.

Jej konsultacja z lekarzem trwała krótko, po czym usłyszeliśmy, że „doktor nie jest zainteresowany rozmową”.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
Antybankster

Musiał wydać 500 zł na nowy wózek. Z 35000 wypłaty zrobiło się 34500. Szkoda.

D
DrA.Kula

Jeden z "bohaterów"

Dodaj ogłoszenie