W miasteczku pustawo, ale są pitne miody i wina

Leszek Kalinowski 0 68 324 88 74 [email protected]
Robert Koziarski przywiózł ze sobą wiele tegorocznych sadzonek różnych gatunków winnej latorośli
Robert Koziarski przywiózł ze sobą wiele tegorocznych sadzonek różnych gatunków winnej latorośli fot. Paweł Janczaruk
W miasteczku winiarskim niewiele się dzieje. Część domków wciąż wita gości zamkniętymi oknami. Tymczasem oni szukają lokalnych trunków i... sadzonek winnej latorośli.

Barbara Łechowicz przyjechała do rodziny z Kalisza. Czego szuka w winnym miasteczku?
- Interesują mnie lokalne produkty. Wiem już, że nie kupię oficjalnie zielonogórskiego wina, ale słyszałam, że mogę kupić torbę - uśmiecha się. - Szkoda, że stoiska są takie puste. I wybór niewielki. Ale i tak mam wino z nalepką zielonogórskie i zielonogórski miód pitny.
Zielonogórski miód pitny przyjechał do nas z... Wrocławia, a dokładniej mówiąc z pasieki pod Wambierzycami.
- Przygotowaliśmy go specjalnie na Winobranie. To nasza niespodzianka na wasze święto - przyznaje Magdalena Paruch. - Bierzemy w nim udział po raz pierwszy.
W domku pani Magda prezentuje różne rodzaje pitnego miodu, cztery klasy. Nazwy biorą się z proporcji miodu i wody.
- Najmniej wody ma półtorak i on też najdłużej leżakuje. Najwięcej - czwórniak - wyjaśnia klientom. Oprócz napojów proponuje też miodowe maści, balsamy i pastylki do ssania.
- Hmmm, dobre - przyznaje Wincenty Horyś z Poznania, wyciągając rękę po kolejny kubeczek. - Degustacja to dobra sprawa.

Nie brakuje też zainteresowanych sadzonkami.
- Część osób pyta o odmiany typowo deserowe, nadające się do jedzenia i konfitur, a część o odmiany moszczowe, z których robi się wino - mówi Robert Koziarski, który razem z żoną Kingą prowadzi winnice ,,Kinga". Jego zdaniem, w tym roku zainteresowanie jest takie samo jak w poprzednich latach. Byłoby jeszcze większe, gdyby przepisy pozwalały na legalną sprzedaż lokalnego wina.
Wzrok winobraniowych gości przykuwają nie tylko różne gatunki sadzonek.
- Do tej pory winogrona kojarzyły mi się z owocami albo winem. Jestem zaskoczona, że można kisić liście na gołąbki, marynować grona itp. Dobrze, że zajrzałam do winnego miasteczka - przyznaje Ewelina Kowalska z Żagania.
Jej szwagra Jarosława Bacewicza zainteresowały gruszki w winie i żurek na sąsiednim stoisku restauracji ,,Zbójecka Grota". Tu także za 4 złote możemy się napić wina z beczki.
Pod wielkim dachem obejrzeć można zdjęcia z winnic (m.in. z wizyty prezydenta Lecha Kaczyńskiego), sprzęt służący uprawie winnej latorośli. Uczniowie Zespołu Szkół i Placówek Kształcenia Zawodowego - jedynej szkoły w Polsce kształcącej winiarzy - zachęcają do zainteresowania się winiarstwem.
- Inaczej wyobrażałem sobie winiarskie miasteczko, ale cóż stało jak się stało. Ludzie spoza miasta pewnie nie wiedzą, że mogło być inaczej - wzdychają zielonogórzanie Tadeusz Raczykowski z synem Emilem. Pan Tadeusz chciał oddać tu też wino na konkurs. Jak się okazało, trzeba je zanieść do siedziby firmy Aspe przy ul. Żeromskiego

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie