ZIELONA GÓRA: Dzień Pionierów Zielonej Góry. Zobacz, jak świętowali [WIDEO, ZDJĘCIA]

kali, mk

Wideo

Zobacz galerię (59 zdjęć)
Zielonogórscy pionierzy w piątek obchodzili swoje święto. - Jak myśmy tu przyjechali to była to większa wioska, a dziś? Miasto zmieniło się nie do poznania - wspominali.
Trwa głosowanie...

Czy znasz powojenną historię Zielonej Góry?

Tradycyjnie już obchody Dnia Pioniera Zielonej Góry rozpoczęły się uroczystą mszą świętą w ich intencji w konkatedrze. Przy świątyni znajduje się grób księdza Kazimierza Michalskiego, pierwszego polskiego proboszcza w parafii pw. św. Jadwigi w Zielonej Górze. Pionierzy wspominali czasy, gdy modlili się razem ze swoim duchowym przewodnikiem. Był on bardzo zaangażowany w tworzenie nowego, polskiego życia w mieście.

Obecny ksiądz proboszcz Włodzimierz Lange przypomniał, że w rocznicę Wydarzeń Zielonogórskich przy konkatedrze zostanie odsłonięty pomnik ze spiżu ks. Michalskiego.

- Już dziś zapraszam wszystkich pionierów i ich rodziny na uroczystość - mówił podczas uroczystości przy grobie pierwszego proboszcza.

Następnie pionierzy przeszli pod ratusz, gdzie Józef Bednarz złożył wiązankę kwiatów przy tablicy poświęconej tym, którzy w latach 1945-46 przybyli do miasta.

- Ta tablica to symbol dla przyszłych pokoleń, by pamiętały o tych, którzy tu od początku wszystko tworzyli - mówiła Wanda Skorulska, prezes Stowarzyszenia Pionierów Zielonej Góry.

Janina Kolańska i Krystyna Makarewicz wspominały czasy, kiedy przyjechały do Zielonej Góry w 1945 roku.

- Porównanie miasta wtedy i dziś to jak dzień i noc - podkreślają pionierki. - To była wioska, a dziś duże miasto. Pięknie się przez lata ono rozwinęło i dalej rozwija, co nas bardzo cieszy. Zielonogórscy pionierzy w piątek obchodzili swoje święto. - Jak myśmy tu przyjechali to była to większa wioska, a dziś? Miasto zmieniło się nie do poznania - wspominali.

Choć - jak zaznaczają seniorki - żyło się wtedy w mieście spokojniej. Mieszkańców było niewielu, wszyscy się znali i wzajemnie sobie pomagali. Łatwo nie było, brakowało wielu rzeczy. Ale najważniejsze było to, że wojna się skończyła i nie żyło się w ciągłym strachu.

- Byliśmy z sobą zżyci, bardziej życzliwi. Choć dziś też nie narzekamy na atmosferę, zwłaszcza w naszym stowarzyszeniu jesteśmy jak jedna wielka rodzina - podkreślają Janina Kolańska i Krystyna Makarewicz, dodając, że z dumą razem z Leszkiem Polewiczem tworzą poczet sztandarowy pionierów.

- Przyszedłem na uroczystości, bo bardzo lubię słuchać pionierów - mówi student Łukasz Graś. - Oni są skarbnicą wiedzy.
Wanda Skorulska przyznaje, że do Zielonej Góry przybyła jako dziecko. Znacznie więcej o tamtych czasach mogliby powiedzieć jej rodzice. Z roku na rok jednak pionierów coraz mniej...

- W zeszłym roku odeszło 11 osób. Dziś stowarzyszenie liczy zaledwie 155 członków - mówi pani prezes, która wspominała zmarłych podczas spotkania pionierów w Palmiarni.

Średnia wieku pionierów, zrzeszonych w stowarzyszeniu tu 83 lata. Wielu seniorów jest po 90.
Pionierów cieszy wsparcie ze strony miasta, dzięki czemu mogli wydać kilka książek ze wspomnieniami tych, którzy po wojnie rozpoczynali tu swoje nowe życie. Powstały też wspomnieniowe filmy...

Julian Stankiewicz potwierdza, że nowi zielonogórzanie cieszyli się z zakończenia wojny. Z drugiej zaś strony czuli niepewność.
- Nowe miejsce, w którym spotykamy Niemców, bo jeszcze stąd nie wyjechali. I Rosjan w mundurach. A przecież to oni napadli na nas z dwóch stron - przypomina pionier. - Nie było wody, gazu, sklepów, szkół. Wszystko trzeba było uruchamiać...

Stefania Zawacka (Sikorska) wspomina: - Myśmy się wtedy wszyscy kochali. Chcieliśmy się bawić! A miasto było zielone, pełne kwitnących magnolii.

Pionierka pierwszą pracę znalazła w sklepie koło hotelu Śródmiejskiego. Towar był jeszcze poniemiecki, potem dostarczali go rolnicy z okolicznych wsi.Zielonogórscy pionierzy w piątek obchodzili swoje święto. - Jak myśmy tu przyjechali to była to większa wioska, a dziś? Miasto zmieniło się nie do poznania - wspominali.

Podczas spotkania wspominano też pierwszego burmistrza miasta - Tomasza Sobkowiaka, który do Zielonej Góry przyjechał z Leszna (przed wojną był tam wiceprezydentem). W latach 1942–1945 był więziony w Oświęcimiu. Po zakończeniu II wojny światowej Polski Związek Zachodni skierował go do Zielonej Góry. Tu został pierwszym polskim burmistrzem. A pół roku później został także przewodniczącym rady. Żona prowadziła poniemiecki sklep. Nie bardzo podobało się to ówczesnej władzy. Urząd Bezpieczeństwa naciskał, by T. Sobkowiak podał się do dymisji.

Jak mówią pionierzy, został wyrzucony przez władze komunistyczne. Bo nie chciał być marionetką...

ZOBACZ TEŻ

ZIELONA GÓRA. Piękny jubileusz 90-lecia Marii Pelińskiej. Ha...

PIĘKNY JUBILEUSZ

POLECAMY TEŻ

ZIELONA GÓRA: Huczne urodziny stulatki - Haliny Węglińskiej ...

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3