Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Polityk w sieci, czyli wielka kampania w internecie. Kim jest Lita SuyatCallo komentujaca Slugockiego

Janusz Życzkowski
Janusz Życzkowski
Czy wybory wygrywa się w sieci? Na ile internetowa aktywność kandydatów wpływa na preferencje obywateli? Czy wirtualna rzeczywistość oddaje nastroje i realne poparcie dla polityków? Pytań związanych z rosnącą rolą Internetu w życiu społecznym jest znacznie więcej. Z roku na rok rośnie również liczba nadużyć, które są związane aktywnością w sieci.

Jedną z najczęstszych form internetowych nadużyć ze strony polityków lub wspierających ich środowisk, jest sztuczne zawyżanie ruchu i atencji mającej świadczyć o wysokiej popularności czy poparciu dla głoszonych tez. Wykorzystuje się do tego min. internetowe farmy, czyli koordynowaną zewnętrznie sieć fałszywych kont użytkowników w portalach społecznościowych.

Działanie takie nie jest niezgodne z prawem, ale zwykle łamie regulamin serwisów, w których mamy do czynienia z tego rodzaju zjawiskiem. Firmy takie jak Meta (administrator Facebooka) czy x.com robią co mogą, by ukrócić ten proceder. Dotyczy on zresztą nie tylko polityki, ale również szeroko rozumianej działalności e-commerce. Jednak to właśnie nadużycia osób publicznych w tym zakresie, są najszerzej komentowane i wzbudzają największe oburzenie. Sztucznie budowana popularność może bowiem przełożyć się na oddanie głosu w wyborach, co zaburza demokratyczny system.

Kilka tygodni temu sprawę na łamach Wirtualnej Polski opisał Szymon Jadczak. Według dziennikarza sieć fałszywych kont miała promować posła partii Republikanie, Łukasza Mejzę. Czy sam poseł był w proceder zaangażowany, nie wiadomo, ale w artykule mowa o namierzonych przez redakcję WP 133 kontach publikujących treści wspierających lubuskiego posła.

Zmyślone imiona i nazwiska, miejsce zamieszkania i zatrudnienia. Wygenerowane przez sztuczną inteligencję zdjęcia. Tak przygotowane konta „lajkowały” konto Mejzy, udostępniały treści posła i zachwalały go w komentarzach. Kto kierował internetową farmą i wspierał jej aktywnością polityka Zjednoczonej Prawicy? Trudno powiedzieć. Pewnym jest, że ujawniony proceder był wbrew regulaminowi Facebooka, który potwierdził ustalenia WP i usunął farmę troli „za naruszenie zasad dotyczących nieautentycznego zachowania”. Sprawa dotyczy nie tylko fałszywych kont, ale również fanpage’ów, które wspierały polityka.

O zarzuty kierowane pod swoim adresem Łukasz Mejza był pytany na antenie TVP3 Gorzów.

Jak chce pan porozmawiać o beletrystyce, to znam lepszych autorów niż Szymon Jadczak. Proponowałbym zajrzeć do twórczości Hansa Christiana Andersena, ewentualnie Braci Grimm. Z prawdą mają tyle samo wspólnego, natomiast to jest dużo większa wartość literacka - ostro odcinał się poseł Republikanów i jednocześnie zaatakował polityczną konkurencję. To, że druga strona tworzy fejkowe konta i fejkowe fanpage, to że tworzy mnóstwo fakenewsów, to wiedzieliśmy o dawna. Nie mówiąc już o tym, że druga strona, najprawdopodobniej korzystała z zagranicznych środków - mówił w TVP3.

Czy rzeczywiście? To musiałby potwierdzić służby. Pewnym jest jednak, że internetowe działania opozycji również wzbudzają wątpliwości.

Dużo poważniej brzmią zarzuty, które dotyczą sieci hejterskich fanpage’y wspierających Platformę Obywatelską. Zidentyfikowało je w Polsce laboratorium badań kryminalistycznych w zakresie technologii cyfrowej przy Radzie Atlantyckiej. To pierwsza tego rodzaju organizacja posiadająca wiedzę techniczną i polityczną w zakresie dezinformacji, technologii łączących, demokracji i przyszłości praw cyfrowych. Projekt powstał w 2016 roku i zajmuje się tworzeniem nowych rozwiązań w zakresie bezpieczeństwa cybernetycznego, ale też badaniem i definiowaniem występujących zjawisk, zwłaszcza w zakresie informacyjnym.

„_Sieć rozpowszechniała podobne lub identyczne treści partii proopozycyjnych i antyrządowych, często w sposób ukrywający ich koordynację, autentyczność i pochodzenie_” - przekazano.

Zaznaczono, że „_sieć ta, aktywna przed wyborami zaplanowanymi na 15 października, wspierała Platformę Obywatelską - główną partię opozycyjną; niektóre strony w sieci wydawały się być bardziej bezpośrednio powiązane z partią na szczeblu lokalnym, podczas gdy inne miały jedynie charakter wspomagający_”.

DFRLab przedstawił hejterską sieć złożoną z co najmniej 29 stron, „z których każda publikuje tę samą treść polityczną”. Strony przeważnie zaliczały się do jednej z trzech kategorii na podstawie ich nazw.

„_Strony z pierwszej kategorii w swoich nazwach i opisach wyraźnie wyrażały swoje sympatie polityczne oraz często nastroje antyPiS-owskie i antypaństwowe. Strony z drugiej kategorii miały nazwy, które nie miały w oczywisty sposób charakteru politycznego, ale można je było zinterpretować jako polityczne, biorąc pod uwagę ich treść. Do trzeciej kategorii zaliczały się strony o nazwach apolitycznych, choć w większości zamieszczane były te same treści polityczne, co strony z dwóch pierwszych grup_” - czytamy w raporcie.

Dodano ponadto, iż „_niezależnie od nazwy, na wszystkich tych stronach zamieszczano identyczne treści polityczne, sugerując, że najprawdopodobniej zarządza nimi ta sama osoba lub te same osoby_”.

Na liście stron znalazły się m.in.: SokzBuraka, Solidarni z WOŚP, Nie oglądam TVPiS, Nie oglądam Polsatu, Chcemy delegalizacji PiS, Pycha i Szmal, Emeryci, Renciści i Pacjenci, Solidarni z Lechem Wałęsą, Donald Tusk zrobi porządek czy MEMNEWS.pl.

Jak się okazało, tuż przed wyborami zdecydowana większość stron w tej sieci - dwadzieścia pięć z dwudziestu dziewięciu - zmieniła swoje zdjęcie profilowe na zdjęcie Koalicji Obywatelskiej - logo w kształcie serca, które bezpośrednio nawiązuje do kampanii wyborczej Platformy Obywatelskiej w 2023 roku. Przed zmianą zdjęć profilowych (od września 2023 r.) na żadnym z nich nie było tego samego zdjęcia profilowego” - dodano.

Czy lokalnie Platforma dopuszczała się nadużyć w internecie? Nikt nikogo za rękę nie złapał, ale wątpliwości są. Te dotyczą aktywność serwisu wlubuskie.pl. Portal prowadzi były polityk i sztabowiec Platformy Obywatelskiej, Radosław Sujak.

Na Facebooku jak grzyby po deszczu powstawały powiatowe fanpage, w których obok lokalnych wiadomości, znalazły się treści promujące polityków Platformy Obywatelskiej oraz działalność władz województwa lubuskiego. To właśnie z budżetu urzędu marszałkowskiego, którym rządzi PO, firma Sujaka SMARTPRESS otrzymuje zlecenia na działania informacyjne związane z promocją województwa. W 2021 roku zawarło jedną umowę na kwotę 106.800 zł, a w roku 2022 dwie umowy na łączną kwotę 128.000 zł. Aktywność serwisu PR-owo wspiera polityczne środowisko Sujaka, i choć najpewniej nie posługuje się chytrymi sztuczkami, próbującymi oszukać internetowy system, to z pełną świadomością wykorzystuje łatwowierność użytkowników, którzy sądzą, że mają do czynienia, z wolnym od powiązań politycznych medium.

Wracając do sprawy fałszywych kont promujących aktywność Łukasza Mejzy, podobny problem może dotyczyć także innych polityków. Poseł Waldemar Sługocki podobnie jak inni parlamentarzyści jest obecny w mediach społecznościowych. Jego wpisy są komentowane przez użytkowników, ale wśród nich są również takie konta, których autentyczność może budzić wątpliwość.

Lita SuyatCallo, to użytkownik Facebooka, który niezwykle często, niemal automatycznie komentuje aktywność szefa lubuskiej Platformy Obywatelskiej. Robi to w języku angielskim i zwykle są to bardzo krótkie zdania. Pod zdjęciami z konferencji prasowej dotyczącej sytuacji koszykarskiego Zastalu Lita SuyatCallo napisała „_Twoje opinie i myśli mają znaczenie. Co musisz powiedz, a tym, co czujesz, trzeba dzielić się z innymi_”. Pod zdjęciem lubuskiego zespołu parlamentarnego przeczytamy „_Silny i niezwodny zespół, który będzie ciężko pracował, aby coś się stało_”. Fotografia posła z lasu została opatrzona komentarzem „_Podobnie jak muzyka i sztuka, miłość do natury jest wspólnym językiem, który może przekraczać granice polityczne lub społeczne. Pozdrowienia z Doliny Krzemowej_”.

Do egzotycznego fana posła Sługockiego wysłaliśmy zapytania o to, skąd zna posła i dlaczego tak żywo komentuje jego aktywność. Odpowiedzi nie otrzymaliśmy. Skontaktowaliśmy się z Waldemarem Sługockim. Zapytany przez nas poseł zaprzeczył, by osobiście znał użytkownika, który tak często go komentuje.

Nie znam i nie spotykałem się z nikim, kto występuje pod profilem o nazwie Lita SuyatCallo, podobnie jak nie znam wielu osób, które komentują wpisy na moim profilu w serwisie Facebook - napisał Waldemar Sługocki.

Skąd zagadkowa aktywność egzotycznego konta? Nie wiadomo. Zakładając, że poseł mówi prawdę i nigdy nie korzystał z usług farmy trolli, można założyć, że ktoś inny zrobił to bez jego wiedzy. W internecie często ogłaszają się osoby, które za pieniądze sztucznie zwiększają zainteresowanie wskazanym kontem. Wystarczy zapłacić i wskazać nazwę strony. Teoretycznie ktoś mógł również zrobić to, by zaszkodzić posłowi. Jak widać po reakcji na medialne doniesienia o nadużyciach w sieci, wyborcy bardzo negatywnie oceniają możliwe wirtualne oszustwa. Politycy muszą się z tym liczyć, bo skutki takiej aktywności mogą przynieść realne straty.

od 12 lat
Wideo

Wybory samorządowe 2024 - II tura

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska