Propozycja Platformy i wielki plan odsunięcia Zjednoczonej Prawicy od władzy

Dorota Kowalska
Dorota Kowalska
19.01.2021 warszawa konferencja prasowa koalicji obywatelskiejn/z  borys budkafot. adam jankowski / polska press
19.01.2021 warszawa konferencja prasowa koalicji obywatelskiejn/z borys budkafot. adam jankowski / polska press Adam Jankowski
W Zjednoczonej Prawicy kolejny kryzys, tym razem spowodowany zawirowaniami w Porozumieniu Jarosława Gowina. Platforma stara się przejąć inicjatywę i wychodzi z propozycją wielkiej „Koalicji 276”, pozostałe opozycyjne partie przyjmują ją z dystansem, nie mówią jednak: „nie.” Ale też sytuacja na polskiej scenie politycznej wydaje się więcej niż dynamiczna

To miał być krok naprzód i wyjście z marazmu. W Platformie Obywatelskiej nie działo się dobrze: od miesięcy zarzucano jej brak pomysłu na Polskę i wewnętrzne tarcia – kilka dni temu do Ruchu Szymona Hołowni z partii odeszła Joanna Macha, podobnie jak senator Jan Bury z klubu Koalicji Obywatelskiej. Widać było wyraźnie, że Platformie potrzebny jest zastrzyk adrenaliny, jakieś nowe otwarcie. Może stąd, dość nieoczekiwana propozycja Borysa Budki.

- Proponujemy opozycji rozmowę o przyszłości Polski, chcemy stworzyć „Koalicję 276” - oświadczył na sobotniej konferencji szef PO. Koalicja ta miałaby powstać po wyborach, choć Budka nie wykluczył, że już dziś „pięciu uczciwych” może „przejść na jasną stronę mocy”.

- 276 to jest liczba posłów, która jest potrzebna do obalenia prezydenckiego weta - mówił dalej Budka. Zaprosił też Lewicę, PSL i Polskę 2050 do współpracy w „przejmowaniu władzy”.

- Zamówiliśmy badania w trzech najdokładniejszych ostatnio firmach badawczych. Sprawdziliśmy jaki wynik osiągnęłaby Zjednoczona Opozycja teraz, gdyby zdecydowała się na wspólny start – tłumaczył Budka, pokazując wykres, w którym Zjednoczona Opozycja w zależności od sondażowni ma od 57,13 do 59 proc. poparcia

- Zobaczcie, już teraz, gdyby odbyły się wybory, to opozycja miałaby większość. Ale to nie wystarczy - żeby zmieniać Polskę, potrzebne jest coś więcej. Nawet najlepsze pomysły nie będą mogły być zrealizowane, jeśli w pałacu będzie zasiadał "główny hamulcowy" tych zmian. 276 to liczba potrzebna do tego, żeby obalić weto prezydenta - mówił Budka. Zaproponował też liderom partii koalicyjnych sojusz. - Obiecuję wam, że jesteśmy gotowi do każdej rozmowy, by zakończyć rządy nieudaczników, przez których wasze bezpieczeństwo jest zagrożone. Jesteśmy gotowi na wybory. Koalicja276 to porozumienie partii opozycyjnych, które uzgodnią między sobą fundamentalne sprawy do rozwiązania w przyszłym parlamencie. Jeśli będziemy mieć wspólnie 276 miejsc w parlamencie, wprowadzimy wcześniej uzgodnione zmiany - podkreślił szef PO.

Zapowiedział też między innymi likwidację TVP info i abonamentu RTV, Naprawa Trybunału Konstytucyjnego, odpolitycznienie prokuratury, usprawnienie działalność KRS i SN bez polityków, Poziom wydatków na służbę zdrowia w budżecie w wysokości 6 proc. PKB.

Liderzy innych partii opozycyjnych wydawali się być zaskoczeni propozycją szefa Platformy Obywatelskiej.
Szef ruchu Polska 2050 Szymon Hołownia na Twitterze podsumował, że Koalicja tworzy „kolejną koalicję”". „Z jednej strony naprawdę cieszę się, że przebudziliśmy opozycję z zimowego snu. Z drugiej niepokoi mnie planowanie małżeństwa bez pytania o zdanie wybranka. Trudno mówić o poważnym związku, gdy dowiadujesz się o nim z YouTube'a” - skwitował.

Tomasz Trela z Lewicy stwierdził, że „jeden z celów dzisiejszej opozycji” to „odsunąć państwo PiS od władzy i przywrócić państwo prawa w Polsce”. „Koleżanki i koledzy z Platformy Obywatelskiej, róbcie swoje. My, Lewica, będziemy robić swoje” - zwrócił się do polityków PO. „Przekonujmy, namawiamy, pracujmy. Wygrajmy to!” - napisał.

Z kolei Adrian Zandberg zauważył, że „koalicje rządowe buduje się po wyborach, w oparciu o mandaty zdobyte w realu, a nie narysowane w Photoshopie”, że przed wyborami parlamentarnymi warto pokazać programy wyborcze, żeby wyborcy mogli wybrać, jakiej Polski chcą, bo „samo bycie AntyPiS nie wystarczy, żeby zmienić złą władzę.”

„Współpraca na opozycji jest możliwa, by ratować przedsiębiorców, naprawić sytuację w ochronie zdrowia i poprawić jakość edukacji młodych Polaków. Szukajmy rozwiązań wokół problemów naszych Rodaków, a nie wokół politycznych scenariuszy, bo to nie tylko one wygrywają wybory.” – tak odpowiedział na propozycje PO Władysław Kosiniak-Kamysz, szef ludowców. Ale już wicemarszałek Piotr Zgorzelisk z PSL-u w „Faktach po Faktach” w TVN24 odnosząc się do wystąpienia Borysa Budki i Rafała Trzaskowskiego, ocenił, że była to „ciekawa interesująca, dynamiczna, pełna energii prezentacja dwóch liderów Koalicji Obywatelskiej”.

Zapewniał, że „nie ma wrogów na opozycji”. - Trzeba ze sobą rozmawiać, a nie ścigać, kto będzie liderem opozycji. Trzeba zrobić tak, żeby po wyborach liderem opozycji został Jarosław Kaczyński - tłumaczył.

Zwrócił też uwagę, na sytuację w Zjednoczonej Prawicy, a konkretnie w Porozumieniu. - Jarosław Gowin, wraz swoimi najwierniejszymi druhami powinien przejść na stronę opozycyjną, stworzylibyśmy rząd techniczny na kilka miesięcy, żeby przeprowadzić przyśpieszone wybory. Jest to scenariusz możliwy. W polityce nie ma rzeczy niemożliwych - przekonywał Zgorzelski.
Także Hanna Gill-Piątek z ruchu Polska 2050 mówiła o potrzebie pozyskania przez opozycję kilkorga posłów z koalicji rządowej. - Arytmetyka wyborcza mówi wyraźnie, że bez tych osób nie zmienimy układu opozycyjnego, nie zmienimy nic w Sejmie, nie doprowadzimy na przykład do utworzenia krótkotrwałego rządu technicznego - powiedziała.

Opozycja patrzy w kierunku Porozumienia nie bez powodu. Dla tych, którzy nie wiedzą, przypominamy: w czwartek Adam Bielan z Porozumienia, stwierdził, że partia zapomniała o przeprowadzeniu wyborów na szefa partii, a kadencja Jarosława Gowina wygasła trzy lata temu. W związku z tym, to on pełni obowiązki prezesa jako przewodniczący konwencji krajowej. Ta wypowiedź europosła, jak można się było spodziewać, wywołała prawdziwą burzę. W piątek władze Porozumienia przyjęły wniosek o wyrzucenie z partii Adama Bielana i Kamila Bortniczuka. Wcześniej posłowie i senatorowie Porozumienia wydali specjalne oświadczenie, w którym udzielili pełnego poparcia Jarosławowi Gowinowi jako szefowi partii.

„Nie godzimy się na próby destabilizowania naszej partii przez pojedynczych jej członków, w ich dążeniu do realizacji planów politycznych”- napisali. Pod oświadczeniem nie podpisało się czterech członków partii, stronników Bielana i Bortniczuka.
Wicemarszałek Senatu Michał Kamiński przyznał w TVN24, że zna zarówno Jarosława Gowina, jak i Adama Bielana i nie ma wątpliwości, że Bielan uderzył w Gowina za przyzwoleniem Jarosława Kaczyńskiego.

- Co to oznacza, że to zielone światło było? To oznacza, że ani Ziobro, ani Gowin nie mogą się czuć pewni w ramach Zjednoczonej Prawicy. To oznacza, że w każdej sytuacji, kiedy tylko pojawi się możliwość ukarania tych, których Kaczyński uważa za niezbyt stabilnych koalicjantów, wtedy Jarosław Kaczyński wykonuje ruch, wykorzystuje szanse, by ukarać i wyeliminować politycznie takiego przeciwnika – mówił Kamiński. - To pokazuje jak bardzo niestabilna jest sytuacja wewnątrz Zjednoczonej Prawicy i jak niepewna jest przyszłość jej liderów - dodał.

W między czasie pojawiły się informacje o tym, że Jarosław Gowin już spotka się z przedstawicielami opozycji.
„Jedni piszą o spotkaniu Jarosława Gowina z Donaldem Tuskiem, jak z kolei słyszałem o spotkaniu z Szymonem Hołownią. Jest też szansa, że to wrzutki obliczone na skłócenie partii. Prawdziwa kolejka górska emocji” - ocenił reporter WP Marcin Makowski. I dodał: „Moje źródła donoszą, że żadnego spotkania Jarosława Gowina z Donaldem Tuskiem w Brukseli nie było. Twierdzą, że to przeciek obliczony na osłabienie pozycji Porozumienia. Bardzo to wszystko pałacowo-dworskie w wymiarze intryg."
Z kolei Polska Agencja Prasowa podała - powołując się na źródła w Prawie i Sprawiedliwości i w Porozumieniu - że w piątek po południu doszło do spotkania Jarosława Kaczyńskiego z Jarosławem Gowinem. Na spotkaniu potwierdzono ponoć ważność umowy koalicyjnej.

Jak widać, sytuacja jest więcej niż dynamiczna, po perypetiach z Solidarną Polską i Zbigniewem Ziobro, przyszedł czas na Jarosława Gowina, a przed Zjednoczoną Prawicą ogromne wyzwanie - głosowanie nad ratyfikacją unijnego Funduszu Odbudowy. Głosowanie może odbyć się w I kwartale tego roku, przeciwko ma być Solidarna Polska i być może niektórzy politycy PiS. A to doprowadzi do kolejnych tarć w obozie władzy. Czy czekają nas przedterminowe wybory i rozpad Zjednoczonej Prawicy? Scenariusz mało prawdopodobny, ale wykluczyć go oczywiście nie można.

Zmiany w prawie spadkowym. Kuzyni przestaną dziedziczyć

Wideo

Materiał oryginalny: Propozycja Platformy i wielki plan odsunięcia Zjednoczonej Prawicy od władzy - Polska Times

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Program PO nazywa się tvn 24

G
Gość

Usunąć budkę ! (borysa budkę}

Dodaj ogłoszenie