MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Siatkarze Olimpii Sulęcin zakończyli sezon porażką w Bydgoszczy. Ale walczyli z Visłą Proline przez pięć setów!

Robert Gorbat
Robert Gorbat
Sulęcińscy siatkarze dzielnie walczyli w Bydgoszczy z Visłą Proline. Ostatecznie ulegli zdecydowanie wyżej notowanym rywalom dopiero po tie breaku.
Sulęcińscy siatkarze dzielnie walczyli w Bydgoszczy z Visłą Proline. Ostatecznie ulegli zdecydowanie wyżej notowanym rywalom dopiero po tie breaku. Artur Pawlik/Tauron 1 Liga
Zespoły męskiej Tauron 1 Ligi zakończyły w środę (27 marca) zasadniczą część rozgrywek. W ostatniej, 30. kolejce Olimpia Sulęcin stoczyła niezwykle zacięty pojedynek z Visłą Proline w Bydgoszczy. Po tie breaku triumfowali gospodarze.

VISŁA PROLINE BYDGOSZCZ – OLIMPIA SULĘCIN 3:2 (25:19, 23:25, 25:20, 23:25, 15:13)

  • Visła Proline: Kwasigroch, Gutkowski, Szarek, Polczyk, Radziwon, Słotarski, Dzierżyński (libero) oraz Rykała, Cieślik i Czetowicz.
  • Olimpia: Chaciński, Michalak, Nowik, Gawrzydek, Kłysz, Prokopczuk, Sobczak (libero), Sawerwain (libero) oraz Bożek, Buczek, Leitermeier, Szymczak i Cichosz-Dzyga.
  • Sędziowali: Mirosław Beń i Tomasz Grzegorek (obydwaj z Białegostoku).
  • Widzów: 980.

Każdy zespół miał swój cel

Choć obydwa zespoły już wcześniej osiągnęły swoje podstawowe cele – bydgoszczanie awans do play offów, natomiast sulęcinianie utrzymanie się w pierwszej lidze – to mecz miał swoją stawkę. Visła Proline – w przypadku bardzo prawdopodobnej porażki BBTS Bielsko-Biała z MKS Będzin – mogła liczyć po zdobyciu kompletu punktów na wskoczenie na trzecie miejsce w tabeli, natomiast Olimpia broniła całkiem atrakcyjnej dla niej, 11. pozycji. Wygrana 3:2 nic gospodarzom nie dała, natomiast dla sulęcinian jedno duże „oczko” oznaczało utrzymanie status quo.

Początek dla gospodarzy, potem skuteczna odpowiedź gości

Pierwszy set miał wyrównany przebieg do stanu 18:17 dla gospodarzy. W tym momencie w polu zagrywki gospodarzy pojawił się Antoni Kwasigroch i… pociągnął aż do 24:17. To była zbyt duża różnica, by goście mogli ją zniwelować. Co prawda obronili dwa pierwsze setbole, ale polegli przy trzecim, bo Fabian Leitermeier… popsuł serwis.

Mimo kiksu w końcówce pierwszej partii, Leitermeier od początku drugiej odsłony zastąpił nie najlepiej dysponowanego na przyjęciu i skrzydle Stanisława Chacińskiego. Pomogło, bo grająca wreszcie równo we wszystkich elementach Olimpia prowadziła: 12:8, 16:11 i 18:16. Przy tym ostatnim stanie podopiecznym trenera Konrada Copa przydarzył się przestój, kosztujący ich utratę trzech „oczek” z rzędu. Najważniejsze akcje miały jednak miejsce od remisu 23:23. Najpierw znakomicie uderzył z krótkiej Aleks Kłysz. W następnej wymianie sulęcinianie wyblokowali atak Łukasza Szarka, zaś Tytus Nowik zapewnił im w kontrze 25. punkt. W setach było więc 1:1.

Znów wygrywali na zmianę

Partia numer trzy obfitowała w bardzo długie i zacięte wymiany. Od połowy tej odsłony skuteczniej kończyli je bydgoszczanie, mający prawdziwe „strzelby” w osobach Mikołaja Słotarskiego i byłego zawodnika Olimpii Tomasza Polczyka. Odskoczyli na: 10:8, 16:13, 18:14, 20:15 i 24:18. Zaskakująco dobrze grał w końcówce rezerwowy gospodarzy Damian Czetowicz, punktujący i w ataku, i z pola zagrywki. Po pierwszym, obronionym przez sulęcinian setbolu partię zakończył… jakżeby inaczej – błąd Michała Gawrzydka w zagrywce.

Żółto-niebiescy nie złożyli jednak broni. Ku zaskoczeniu miejscowych, od początku czwartej odsłony rzucili się im do gardeł i błyskawicznie uzyskali wysoką przewagę: 5:1, 11:6, 16:10 oraz 20:14. Nad siatką nie do zatrzymania byli dla bydgoszczan Leitermeier i Nowik, a w bloku świetnie wspierał ich Bartosz Michalak. Przy stanie 24:20 dla Olimpii wydawało się, że wszystko jest już „pozamiatane”, tymczasem gospodarze za sprawą bloku Damiana Radziwona oraz skutecznych kontr Czetowicza obronili trzy setbole! Dopiero za czwartą próbą nie pomylił się Nowik, zapewniając sobie i kolegom grę w tie breaku.

"Olimpijczycy" pokpili końcówkę tie breaka

W rozstrzygającej partii – głównie dzięki serwisom Leitermeiera – goście utrzymywali inicjatywę do stanu 6:8. Od tego rezultatu stracili jednak trzy „oczka” z rzędu. Do remisu 12:12 zespoły szły „łeb w łeb”. Wtedy w zagrywce pomylił się Leitermeier, a w następnej akcji Radziwon skutecznie uderzył w kontrze po wyblokowaniu ataku Nowika. Pierwszą piłkę meczową dla bydgoszczan obronił jeszcze z krótkiej Michalak, ale przy drugiej próbie bezbłędny okazał się Polczyk i dwa duże punkty zostały w grodzie nad Brdą.

Mecz trwał aż dwie godziny i 22 minuty. MVP zawodów został uznany Radziwon.

Czytaj również:
Zamienił Warszawę na Sulęcin. Stanisław Chaciński jest głodny siatkarskich sukcesów

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Ewa Swoboda ze swoją Barbie!

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska