Trzecioligowe derby na remis! Warta podzieliła się punktami z osłabioną Lechią

Paweł Górski
Paweł Górski
Udostępnij:
Derby o sześć punktów – tak było zapowiadane spotkanie Warty Gorzów z Lechią Zielona Góra w ramach 30. kolejki III ligi. Przez pół meczu gospodarze mieli przewagę jednego zawodnika, ale nie zdołali jej wykorzystać i ostatecznie zespoły podzieliły się zdobyczą.

Warta Gorzów – Lechia Zielona Góra 1:1 (0:0)

  • Bramki: Ufir (53) – Zientarski (56).
  • Warta: Bukowski – Grudziński, Ogrodowski, Siwiński, Bielawski (od 64 min Śledzicki), Marchel, Krauz, Kasprzak (od 82 min Rybicki), Gardzielewicz, Ufir (od 72 min Burzyński), Jachno (od 64 min Majerczyk).
  • Lechia: Fabisiak – Ostrowski, Łokietek, Surożyński, Kaczmarczyk, Soszyński, Mycan (od 90 min Sitko), Veneranda (od 46 min M. Maćkowiak), Babij, Athenstadt, Zientarski (od 82 min Ł. Maćkowiak).
  • Żółte kartki: Ogrodowski, Marchel, Rybicki, Śledzicki – Babij, Łokietek, Kaczmarczyk (dwie), Sawicki (dwie; trener Lechii).
  • Czerwone kartki: Kaczmarczyk, Sawicki (trener Lechii).

Stadion przy ul. Olimpijskiej w Gorzowie przywitał piłkarzy i kibiców deszczową aurą, jednak tuż przed pierwszym gwizdkiem chmury rozstąpiły się i nad boiskiem wyszło słońce. Zawodnicy podkreślali przed meczem, że takie warunki będą służyć ciekawemu widowisku.

Derby wyraźnie energiczniej rozpoczęła Lechia, która od razu ruszyła na bramkę Warty. Zielonogórzanie szybko wypracowali kilka groźnych sytuacji, m.in. po stałych fragmentach gry. Piotra Bukowskiego postraszyli wówczas Aron Athenstadt, Rafał Ostrowski czy Przemysław Mycan. Ten ostatni w 18 minucie otrzymał świetne podanie od Mateusza Surożyńskiego, po którym ostemplował poprzeczkę bramki gospodarzy. Warta również nie pozostawała dłużna i miała w pierwszej połowie swoje okazje. Wtedy gorzowian skutecznie zatrzymywał Wojciech Fabisiak.

Ważna w kontekście wyniku spotkania była końcówka pierwszej odsłony. W 41 minucie żółtą kartką został upomniany Mariusz Kaczmarczyk. Już chwilę później – w doliczonym czasie gry – „Mario” wyprostowanymi nogami sfaulował Adriana Bielawskiego. Oczywista była reakcja arbitra, który pokazał byłemu zawodnikowi Warty drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę.

Ten incydent zdeterminował obraz gry w drugiej odsłonie. Wtedy Lechia wyraźnie cofnęła się, a Warta przystąpiła do zmasowanych ataków. Po kilku niebezpiecznych strzałach i serii rzutów rożnych gorzowianom udało się dopiąć swego. W 53 minucie strzał życia oddał Dawid Ufir, który z niesamowicie ostrego kąta kapitalnie umieścił piłkę w siatce, wprawiając w zachwyt zgromadzoną na trybunach publiczność.

Po tak szybkim golu dla Warty wydawało się, że stłamszona grą w osłabieniu Lechia nie będzie w stanie się podnieść. Nic bardziej mylnego – na odpowiedź podopiecznych Andrzeja Sawickiego nie trzeba było długo czekać. Już trzy minuty później świetną wrzutkę w pole karne posłał z prawej flanki Przemysław Mycan. Z lewej strony nadbiegł Mateusz Zientarski, który zamknął podanie i z kilku metrów wyrównał wynik meczu.

Zielonogórzanie próbowali powtórzyć ten zryw, ale niemal przez cały czas w ofensywie znajdowała się ekipa gospodarzy. Warta w drugiej połowie przeprowadziła oblężenie bramki Lechii. Podopieczni trenera Mateusza Konefała dwoili się i troili, by powrócić na prowadzenie, ale przyjezdni ofiarnie walczyli o zatrzymanie każdej piłki. O temperaturze ostatnich minut świadczą chociażby dwie żółte kartki dla trenera Andrzeja Sawickiego, który doliczony czas gry oglądał z trybun. Koniec końców żadnemu z zespołów nie udało już się zmienić wyniku i derby zakończyły się remisem 1:1.

– Nie będę ukrywał, że scenariusz, jaki się wytworzył, prowokował do tego, abyśmy paradoksalnie mieli łatwiej i byśmy się pokusili o trzy punkty – skomentował trener Warty, Mateusz Konefał. – Czerwona kartka, do tego nasza bramka z cyklu niemożliwych do zdobycia. Troszeczkę boli takie coś, że potrafimy to stracić w takim momencie, gdzie Lechia już po straceniu Mariusza Kaczmarczyka osłabła w działaniach ofensywnych. Robią jeden taki wypad, nasza gra defensywna się wtedy kompletnie posypała i zdobywają bramkę. Później mimo że mamy duże posiadanie piłki to zabrakło nam konkretów. Zabrakło nam decyzyjności w postaci dokładnych dośrodkowań i przede wszystkim strzałów – zakończył niezbyt zadowolony szkoleniowiec gorzowskiego zespołu.

– Na pewno pokazaliśmy charakter, bo przecież całą drugą połowę graliśmy w dziesięciu. Wiedzieliśmy przed meczem, że jest to ciężki teren, bo Warta w tej rundzie tutaj jeszcze nie przegrała ani jednego meczu. Udało się urwać jej punkty i to na pewno cieszy – ocenił strzelec gola dla Lechii, Mateusz Zientarski. – Nie mieliśmy dużo akcji w drugiej połowie, bo wiadomo skupiliśmy się na defensywie. No ale fajnie, że udało się strzelić, dostałem świetną piłkę od Przemka i zamknąłem to podanie.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Tata w klatce stawia córkę na nogi. To niesamowita historia.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Gazeta Lubuska
Dodaj ogłoszenie