Zielona Góry. Rachunki za prąd szybują do góry! Przerażeni mieszkańcy chwytają się za portfele

Maciej Dobrowolski
Maciej Dobrowolski
Lubuszan martwią rosnące rachunki za prąd. Co jest tego przyczyną? Pixabay
Lubuszanie masowo skarżą się na drastycznie rosnące ceny energii. 500, 1000 a nawet 1700 zł - o takich niedopłatach za ostatnie miesiące w rachunkach za prąd donoszą nam nasi Czytelnicy. Wśród przyczyn najczęściej wymienia się konieczność spędzania większej ilości czasu w domu czy też zdalną naukę dzieci. Ale to nie wszystko. Eksperci wskazują również na rynek certyfikatów zielonej energii, rosnącego opłaty za emisję CO2 oraz wysoką cenę węgla. Czy to już koniec podwyżek?

Coraz wyższe rachunki Lubuszan. Jaka jest skala tego zjawiska?

Nasze rachunki za prąd zależą zarówno od tego, jak intensywnie używamy w domu urządzeń elektrycznych, oświetlenia, telewizora czy też sprzętów kuchennych, ale również od rodzaju podpisanej przez nas umowy. Choć ostateczne kwoty dla danego gospodarstwa się różnią, to wyraźny jest jeden trend - za energię płacimy coraz więcej! Potwierdzają to wyraźnie doniesienia naszych Czytelników.

- W marcu przyszedł rachunek na 500 zł. Za miesiąc opłaty skoczyły mi z 98 zł na 130 zł - twierdzi Marta. W gorszej sytuacji jest Iwona... - Ja mam do dopłaty 1000 zł - mówi nasza Czytelniczka. - Spora jej część wynika pewnie z tego, że dzieci siedzą w domu już ponad rok. Od rana włączone dwa komputery, bo lekcje zdalne, światło, mikrofala itp. Jak w domu przez 6-8 godzin nie było nikogo z powodu pracy i szkoły to wiadomo, że prądu mniej się używało.

Ale nie wszystkich przekonuje teza o pracy z domu, o nauce dzieci... - Nie mam zdalnego nauczania a przyszedł mi rachunek na ponad 300 zł na jedną osobę. Szok - martwi się Jadwiga. U niektórych osób sytuacja wygląda jeszcze bardziej drastycznie. - No ja aż usiadłam jak naszą niedopłatę zobaczyłam... 1400 zł i to płatność praktycznie na już! A co miesiąc 100 zł więcej. Masakra! - twierdzi internautka Urszula.

Jedną z najwyższych kwot do zapłacenia ma Marta: - Wczoraj dostałam informację, że mam 1785 zł niedopłaty. Nigdy w życiu tak nie miałam! Rachunki płacę, co drugi miesiąc, wcześniej miałam po 340 zł a teraz zrobili mi po 500 zł - mówi kobieta.

W rozmowie z nami nawet Janusz Kubicki, prezydent Zielonej Góry, przyznał że ma kilkaset złotych niedopłaty. - Dokładnej kwoty nie pamiętam, bowiem rachunki opłaca żona. Ale faktycznie, też mamy do zapłaty więcej niż zwykle - zauważ włodarz miasta.

Dlaczego rachunki za energię rosną w oczach?

Z pytaniami dotyczącymi wzrostu cen energii zwróciliśmy się do Mirosława Tworka, prezesa zielonogórskiej firmy FreeEn i specjalisty branży energetycznej. Jego zdaniem jest kilka powodów, dlaczego płacimy coraz więcej za prąd.

- Po pierwsze w tym roku wprowadzono tzw. opłatę mocową. Jest ona doliczana do naszego rachunku za prąd. To „dobrowolna” składka mająca w założeniu zdobyć fundusze na budowę nowych elektrowni oraz szeroko rozumianą transformację energetycznej kraju. W Polsce brakuje nowoczesnych źródeł energii, więc należy zrobić zrzutkę, która pozwoli zmienić ten stan rzeczy. Generalnie idea jest taka, żeby te elektrownie były wykorzystywane podczas tzw. niedoborów mocy, popularnie nazywanych blackoutem – tłumaczy Tworek.

Zdaniem eksperta najważniejszymi czynnikami są jednak europejski rynek certyfikatów zielonej energii, opłaty za emisję CO2 oraz wysoka cena węgla – dominującego w Polsce źródła energii.

Zacznijmy od emisji CO2. Na czym ona polega? – Jeżeli dany wytwórca prądu, produkuje tzw. „czarną” energię, czyli pochodzącą ze źródła uznanego za szkodliwe dla środowiska (np. węgla kamiennego, brunatnego, gazu) to musi ponieść „karę”. Jest zobowiązany zapłacić za to, że jego produkcja jest trująca, musi kupić tzw. uprawnienia do emisji CO2 - mówi Tworek.

I kontynuuje: - Ponieważ w Polsce znakomita większość energii produkowana jest z węgla to i emisja CO2 jest gigantyczna, co za tym idzie opłaty za emisje są równie gigantyczne. Oczywiście, te opłaty doliczane są nam do rachunku. Zestawiając to z wysoką cena węgla wydobywanego w Polsce rachunek za energię pęcznieje w oczach.

Lubuszan martwią rosnące rachunki za prąd. Co jest tego przyczyną?
Lubuszan martwią rosnące rachunki za prąd. Co jest tego przyczyną? Pixabay

Kolejna sprawa to tzw. zielone certyfikaty. Rok 2020 był ostatnim, kiedy stawka opłaty OZE była zerowa. - W pierwszych latach funkcjonowania mechanizmów OZE suma zebranych środków z rachunków odbiorców była większa niż zapotrzebowanie na środki wsparcia - na wypłaty dla operatorów odnawialnych źródeł energii. Ta sytuacja uległa zmianie. Na 2021 rok prezes Urzędu Regulacji Energetyki ustalił opłatę na poziomie 2,20 zł za MWh. Dlaczego? Budujemy coraz więcej instalacji OZE, to teoretycznie dobrze bo produkujemy więcej czystej energii... Ale ustawodawca musi płacić jej wytwórcom za wytworzenie (zielone certyfikaty) i dlatego musi posiłkować się dodatkowymi środkami. Stąd bierze się wspomniane 2,20 zł - tłumaczy prezes FreeEn.

W zamyśle cała ta idea ma wspierać przechodzenie na źródła niskoemisyjne, przyjazne dla środowiska. - Problem jednak w tym, że ceny tych certyfikatów stale rosną i dostawcy energii zaczynają przerzucać te koszty na klientów – dodaje ekspert.

Olbrzymie odprawy dla górników

Warto przy tym zaznaczyć, że Polska w ramach Unii Europejskie przyjęła cele klimatyczne dotyczące m.in. zmniejszenia emisji CO2 i musi teraz przeprowadzić transformację energetyczną, a to wiąże się z odchodzeniem od węgla i wygaszaniem kopalni.

– Kilka dni temu ogłoszono porozumienie między stroną rządową a górnikami w tej kwestii. Zagwarantowano tam wiele osłon socjalnych, ale także wielotysięcznych odprawy. To są miliardy złotych, które trzeba będzie wyłożyć w nadchodzących latach. Te pieniądze trzeba skądś wziąć i to również przekłada się na rosnące ceny energii – podkreśla nasza rozmówca.

Opłata handlowa

Zdaniem prezesa FreeEn wyższe opłaty mogą również wynikać z braku odpowiedniego wczytania się w zawartą umowę. – Musimy dokładnie sprawdzać, co podpisujemy. Zdarzają się przypadki, że dana osoba zakupuje energię przez pośrednika (ale nie tylko), a później okazuje się, że ten zawarł w dokumencie dodatkową opłatę handlową. Potem klient otrzymuje rachunek za prąd, np. wynoszący 100 zł, ale już nie zauważa, że wliczona jest tam również opłata handlowa wynosząca w skrajnych przypadkach nawet 50 zł. W Polsce wciąż dochodzi do takich nieuczciwych praktyk – zauważa Tworek.

Trudna sytuacja przedsiębiorców

Rosnące opłaty dla gospodarstw domowych to jedno, ale przedsiębiorcy już od zeszłego roku zmagają się z szybującymi cenami energii. – Szacujemy, że w zeszłym roku średnie koszty firm z tytułu zużycia energii wzrosły o ok. 20-30 proc. Warto podkreślić, że ten trend się nie zmieni. Jeszcze na początku 2020 roku MWh kosztowała ok. 250-260 zł, obecnie potrafi już sięgnąć 370 zł. W 2022-23 roku zapewne przekroczymy barierę 400 zł w przypadku „czarnej” energii , co oznacza że rachunek będzie opiewał na ponad 450 zł z MWh– przekonuje ekspert

I kontynuuje: - Dla wielu to może być prawdziwy szok. Jeżeli przedsiębiorcy chcą uniknąć rosnących kosztów to muszą zacząć korzystać z nowoczesnych narzędzi pomiarowych, dzięki którym będą wiedzieć dokładnie, gdzie i kiedy zużyli, daną ilość energii. Dopiero wtedy będzie można wprowadzić pewne zmiany, zawrzeć korzystniejszą umowę z operatorem. Oczywiście, nie da się wszystkiego zmienić w danym zakładzie, ale pewne korekty w procesie produkcji można wprowadzić. W przypadku większych przedsiębiorstw może się to przełożyć na setki tysięcy złotych oszczędności – przekonuje Tworek.

Lubuszan martwią rosnące rachunki za prąd. Co jest tego przyczyną?
Lubuszan martwią rosnące rachunki za prąd. Co jest tego przyczyną? Pixabay

Zielona Góra wyprzedziła trend?

Co ciekawe, z takich narzędzi zaczęły już korzystać polskie samorządy. – Chciałbym w tej kwestii pochwalić Zieloną Górę, bowiem urząd miasta wprowadził w swoich jednostkach miejskich takie systemy i narzędzia już kilka lat temu. Dzięki temu miasto ma pełną kontrolę we wszystkich swoich budynkach nad zużyciem prądu – twierdzi prezes Tworek.

Ślad węglowy w polskich firmach?

Okazuje się, że w najbliższych latach do Polski, w kwestii myślenia o zużyciu energii, może przyjść inna fundamentalna zmiana. – O tym, się jeszcze głośno nie mówi, ale zapewne polscy przedsiębiorcy będą wkrótce musieli zacząć liczyć ślad węglowy. Chodzi o to, aby móc podać, ile CO2 zostało wytworzone przez twoje przedsiębiorstwo w skali roku oraz na jedną sztukę danego produktu. W Europie Zachodniej to już funkcjonuje, podobnie w Skandynawii czy też Kanadzie i USA – twierdzi ekspert. Dlaczego rodzime firmy miałby również określać ślad węglowy?

– To proste, aby móc sprzedawać swoje produkty na danym rynku, aby móc oferować swoje usługi. Może się okazać, że w przypadku zbyt wysokiego wskaźnika śladu węglowego lub braku informacji o nim, zagraniczni partnerzy i kontrahenci będą rezygnować ze współpracy lub wybiorą konkurencję. Stanie się tak, bowiem dla nich pomimo nominalnie niższej ceny, ostateczne kosztu współpracy z polskimi firmami mogą być większe, np. z powodu gorszej oferty kredytowej w banku – tłumaczy prezes Tworek.

Wideo: Opozycja krytykuje, PiS ucieka od odpowiedzi. Politycy o wycofaniu się rządu z budowy bloku węglowego w Ostrołęce

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

T
Tomek z PO

U nas wszyscy kupują auta elektryczne i nikt nie płacze.

Dodaj ogłoszenie