Zielonogórscy kolarze zapowiadają bojkot ścieżek rowerowych. "Są dla nas zbyt niebezpieczne". Czy nie wyrzucamy pieniędzy w błoto?

rik
Grupa kolarzy mija budowaną ścieżkę z Kiełpina do Zielonej Góry. Kiedy zostanie ukończona, zgodnie z przepisami, będą musieli na nią zjechać. Czy zastosują się do przepisu?
Grupa kolarzy mija budowaną ścieżkę z Kiełpina do Zielonej Góry. Kiedy zostanie ukończona, zgodnie z przepisami, będą musieli na nią zjechać. Czy zastosują się do przepisu? rik
W Zielonej Górze grupa rowerzystów stanowczo zapowiada, że nie będzie korzystała ze ścieżek rowerowych poza miastem. To kolarze amatorzy, którzy poruszają się z dużymi szybkościami i obawiają się o bezpieczeństwo swoje i innych. Policja może mieć jednak inne zdanie na ten temat. Kierowcy z kolei mogą wygrażać rowerzystom, bo przecież na ścieżki idą grube miliony, nie po to, by mieć kolarza przed autem. Na horyzoncie rysuje się więc konflikt interesów.

Kolarze amatorzy codziennie jeżdżą na treningi, na których osiągają prędkości dochodzące do 40-50 km/h. Do tego raz w tygodniu, czy to spod palmiarni, czy spod amfiteatru, rusza kolorowy tłum liczący kilkudziesięciu miłośników sportowej jazdy. Kolarze obawiają się, że po powstaniu ścieżek poza granicami tzw. starej Zielonej Góry, będą zatrzymywani przez policję i karani mandatami, a do tego przepędzani na ścieżkę przez zdenerwowanych kierowców.

"Jeśli będzie zakaz, to mamy kolejny konflikt"

- Taka grupa nie zmieści się na ścieżce, do tego porusza się z dużą prędkością. Nie wyobrażamy sobie, by jechać ścieżką, na której są dzieci na rowerkach - mówi Arkadiusz Pawłowski, kolarz amator. - W mieście, kiedy wyjeżdża się dopiero na trening albo z niego wraca, to jak najbardziej. Wtedy należy jechać ścieżką. Jednak poza miastem jedziemy szosą, bo to jest kolarstwo szosowe - dodaje. - Kiedy jadę na spacer z rodziną, to korzystam ze ścieżek. Jednak nie podczas treningu, a już na pewno nie w grupie - dorzuca Andrzej Kaczmarek ze sklepu rowerowego Sogest.

- Ścieżki są też zaniedbane. Pełno na nich piachu, liści, śmieci czy gałęzi. Wyglądają, jakby nikt ich nie sprzątał. Szczególnie po zimie - zauważa Pawłowski. - Kiedy kolarz wjedzie cienką oponą w piach czy konar, tragedia gotowa. Zadają także pytania: jeśli teraz Zielona Góra nie potrafi zadbać o te kilka kilometrów ścieżek, to co będzie, kiedy powstanie ich kilkakrotnie więcej?

Dla kogo są rowerowe ścieżki
Rowerzysta musi jechać drogą dla rowerów lub dla rowerów i pieszych, a gdy jej nie ma - poboczem drogi. Jeśli nie ma pobocza lub jazda nim jest niemożliwa, możemy korzystać z jezdni. W takim wypadku powinniśmy jechać prawą stroną, jak najbliżej krawędzi (a na skrzyżowaniu możemy zjechać na środek pasa). Po ścieżce rowerowej nie mogą jeździć rolkarze ani osoby na wrotkach, deskorolkach czy hulajnogach, ponieważ w świetle prawa są traktowani jako piesi. Jedyne odstępstwo od tej reguły to sytuacja, gdy rolkarze nie mają do dyspozycji chodnika ani pobocza - wtedy mogą korzystać ze ścieżki, pamiętając jednak o tym, że to rowerzyści mają pierwszeństwo.

I jeszcze jedna sprawa. - Codziennie dojeżdżam do pracy rowerem. Nie da się nim sprawnie poruszać, bo pełno na ścieżkach spacerowiczów, matek z wózkami albo puszczonych samopas dzieci. Nie pomaga nawet wielki wymalowany na ścieżce znak rowerzysty. Zjeżdżam więc na ulicę, bo paradoksalnie czuję się na niej znacznie bezpieczniej - twierdzi Marcin Wider.

Kolarze zapowiadają więc, że ze ścieżek poza miastem nie będą korzystać, bo jest to zbyt niebezpieczne dla nich i dla tych, którzy wybrali się np. na rekreacyjną wycieczkę z dziećmi. - Jeśli będzie zakaz to mamy kolejny konflikt. Typowy Janusz kierownicy, widząc znak zakazu jazdy rowerem, nie popuści rowerzyście jadącemu szosą. Typowe polskie piekiełko - uważa jeden z rowerzystów.

Górski: Rozumiem kolarzy, ale...

Co na to Robert Górski ze stowarzyszenia "Rowerem do przodu"? - Z tego co się orientuję znaki zakazu poruszania się rowerem po drodze, przy której wiedzie ścieżka, nie będą stawiane. Znając jednak życie, to jak okoliczni mieszkańcy zasypią urząd miasta wnioskami o takie znaki, to pewnie urzędnicy się do tego przychylą. Tak zrobiono m.in. przy łączniku przy ul. Księdza Miachalskiego w Zielonej Górze - ostrzega.

Dodaje również, że "zgodnie z prawem, jeżeli po prawej stronie nie ma drogi dla rowerów, a jest po lewej, to nie trzeba z niej korzystać. Jeżeli jednak ścieżka jest po prawej stronie, to przepisy mówią, że niezależnie, czy jest znak, czy go nie ma, rowerzyści muszą z niej korzystać. Tak mówi art. 33 Prawa o ruchu drogowym".

Oznacza to, że jeżeli ktoś będzie jechał z Ochli do Kiełpina, to może poruszać się po jezdni, a jeżeli w odwrotnym kierunku, z Kiełpina do Ochli, to musi jechać ścieżką dla rowerów. Ma to związek z przepisem mówiącym , że rowerzysta, tak jak każdy uczestnik ruchu drogowego, ma obowiązek stosować się do znaków umieszczonych po prawej stronie i nad pasem ruchu.

Jazda parami
Prawo dopuszcza jazdę dwóch rowerzystów obok siebie, jeśli nie utrudnia to poruszania się innym uczestnikom ruchu albo w inny sposób nie zagraża bezpieczeństwu ruchu.

- Rozumiem argument, że ktoś jedzie szybko i będzie musiał zwalniać, bo na ścieżce będą piesi, czy też poruszały będą się nią rodziny z dziećmi. Ale takie jest w Polsce prawo i musimy się do niego stosować - uważa Górski.

Podkreśla też, że jako stowarzyszenie zrobili wszystko, by te drogi dla rowerów nadawały się do jeżdżenia dla kolarzy. - Są wykonane z asfaltu, więc jest mniejszy opór toczenia, nie ma krawężników, a jeżeli są, to są wtopione, więc rowery się nie niszczą. Nie ma też słupów, czy koszów na śmieci. Jeżeli ktoś chce jednak jeździć po jezdni, obok drogi dla rowerów, to jak go zatrzyma policja i wlepi mandat, to może mieć pretensje tylko do siebie. Rozumiem kolarzy, że nie chcą korzystać z tej infrastruktury, ale jest jeszcze przepis krajowy - zauważa.

Górski podkreśla jednak, że jemu kolarze na drogach nie przeszkadzają, nawet jeśli jeźdżą szosą obok ścieżki dla rowerów. - Kierowcy nie mogą czuć się panem szosy, traktując kolarzy jak intruzów. Mają prawo jeździć po jezdni i to kierowcy często wyprzedzają ich niezgodnie z przepisami. Na drodze mamy takie same prawa - mówi.

"Czy nie wyrzucamy pieniędzy w błoto?"

Kierowcy mogą mieć jednak inne zdanie, a teraz dostaną do ręki kolejny argument. - Po co nam ścieżki rowerowe, na które poszły miliony złotych, skoro cykliści z nich nie korzystają? - denerwuje się jeden z Czytelników. Oto jechał drogą ze Stu­dzień­ca do Nowej Soli. Po prawej stronie ścieżka rowerowa, jak się patrzy, a przed nim, drogą, jechało na rowerach dwóch panów pogrążonych w dyskusji. Z przeciwnej strony sznur aut. Zatem Czytelnik przejechał tempem rowerzystów ładnych kilka kilometrów. Gdy delikatnie zatrąbił, jeden z panów pokazał środkowy palec. To niemal reguła. Przybywa ścieżek rowerowych, tymczasem znaczna część cyklistów woli jechać wśród jadących samochodów. Na rowerowych ścieżkach pusto, ale obok, na jezdni, hulają cykliści. Czy przypadkiem nie wyrzucamy pieniędzy w błoto? - pytają.

Zobacz również: O tym nie możesz zapomnieć, planując wycieczkę rowerową

Naczelnik lubuskiej drogówki Wiesław Widecki przyznaje, że dziwi się temu, że rowerzyści najpierw w rozmaitych Masach Krytycznych domagają się ścieżek, a później z nich nie korzystają. - Zgodnie z literą Kodeksu drogowego rowerzysta jest zobowiązany do korzystania ze ścieżki rowerowej, co zresztą nakazują znaki drogowe - tłumaczy. - Złamanie tego przepisu może skutkować grzywną. Przepisy nie rozróżniają podziału na pojedynczych kolarzy czy peleton. Rowerem wjeżdżamy na jezdnię wówczas, gdy nie ma wyznaczonej ścieżki.

Jakie jest rozwiązanie dla grupy na rowerach szosowych? Zdaniem policji wybór mniej uczęszczanych szlaków, gdzie nie ma ścieżek rowerowych. Treningi czy wyścigi można organizować po zdobyciu zezwolenia zarządcy drogi, który skonsultuje decyzje z policją. Takie rozwiązanie może jednak nie zadowolić kolarzy. Trudno wyobrazić sobie, żeby o pozwolenie starali się w codziennej jeździe. Rzeczywistość może okazać się jednak dla nich brutalna.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

d
danka zielonogórzanka

Ścieżki rowerowe są dla rowerzystów, i tak niech pozostanie. Oczywiście, że powinni z nich korzystać również piesi.

Nie po to wydaje się duże pieniądze kosztem remontów dróg.

Jazda rowerem szosą a obok jest ścieżka rowerowa, może być pod warunkiem że rowerzysta(ści) będą poruszać się z prędkością zbliżoną do samochodów.

 

Dodaj ogłoszenie