Absurd w Zielonej Górze. Wprowadzono opłatę za przejście po chodniku na os. Pomorskim. - Mam zadłużenie 10 tys. zł - mówi mieszkaniec

Maciej Dobrowolski

Wideo

Zobacz galerię (26 zdjęć)
O zielonogórskiej Spółdzielni Mieszkaniowej „Kisielin” stało się ostatnio głośno w Polsce z powodu naliczania opłat za np. używanie chodnika. Ale to nie jedyny problem, z którym musieli zmierzyć się mieszkańcy os. Śląskiego i Pomorskiego.

O tym, że spółdzielnia „Kisielin” zaczęła naliczać niektórym mieszkańcom dodatkowe opłaty, donosiła m.in. telewizja Polsat News. Na wyemitowanym materiale pani Henryka z os. Pomorskiego informowała, że dostała sądowy nakaz zapłaty 7,6 tys. zł. Za co? Za używanie chodnika oraz parkingu należącego do spółdzielni. Co ciekawe kobieta twierdzi, że nawet nie ma samochodu…

W środę, 22 stycznia, mieszkańcy oburzeni postępowaniem spółdzielni zorganizowali na osiedlu happening. Podzielili chodnik na pół ukazując absurd całej sytuacji. Ustawili również tablice informacyjne z napisem: "teren wspólnoty przejście bezpłatne, teren spółdzielni przejście płatne". - Wygląda na to, że przez teren spółdzielni trzeba przelatywać samolotem albo balonem - irytują się zielonogórzanie.

- Proszę spojrzeć, tu jest linia ciągła a tu przerywana. Tu teren spółdzielni a tu teren wspólnoty. Z terenu spółdzielni można przejść na teren wspólnoty, ale odwrotnie już nie, bo trzeba płacić 200 zł miesięcznie - tłumaczy Henryk Sikora, mieszkaniec. I dodaje, że jego SM "Kisielin" obciążyło kwotą 10 tys. zł.

Osoby, które otrzymały podobne wezwania, na razie w większości odmawiają zapłaty, twierdzą, że to „kara” za opuszczenie spółdzielni.

Niejasne zasady użytkowania

Z całą sytuacją zaznajomiony jest Bartosz Wojtyniak, z firmy ARBUD, która zarządza, w imieniu wspólnot mieszkaniowych, niektórymi blokami na Śląskim i Pomorskim.

– To prawda, część osób należących wspólnot, które mają wykupione mieszkania na własność, otrzymała wezwania opiewające na kilka tysięcy złotych. Dotyczą one użytkowania części wspólnych danych nieruchomości, tych które należą do spółdzielni, czyli np. chodników lub parkingów przy blokach – tłumaczy Wojtyniak. – Chciałbym podkreślić, że spółdzielni należą się takie opłaty, bowiem infrastruktura się zużywa, chodniki i parkingi trzeba remontować, a w zimie również odśnieżać. To wszystko kosztuje. Problem na os. Śląskim i Pomorskim polega jednak na tym, że te części wspólne nie są wyraźnie wydzielone, nie wiadomo, jaki właściwie teren obejmują. Nie ma również jasnych zasad i stawek na podstawie, których naliczane są opłaty. To nie powinno tak wyglądać – uważa nasz rozmówca. I dodaje, że jego firma starała się uporządkować całą kwestię.

Czytaj także

– Chcieliśmy wypracować z SM „Kisielin” jasne zasady, aby ludzie płacili opłaty za rzeczywiste koszty. Aby nie było takich sytuacji, jak teraz, że te rachunki są większe niż opłaty za samo mieszkanie. Niestety, pomimo podjętych prób, nie udało się dojść do porozumienia z prezesem spółdzielni – twierdzi Wojtyniak.

Ale zarządca nie zostawił mieszkańców samych w sporze z SM „Kisielin”. – Nasi prawnicy pomagają im w procesach sądowych. W tych, które już się odbyły roszczenia spółdzielni zostały oddalone. Warto jednak zaznaczyć, że pozywający odwołują się od wyroków – zauważa Wojtyniak.

Próbowaliśmy wypytać władze spółdzielni o całą kwestię związaną z wezwaniami do zapłaty za chodniki czy parkingi – przesłaliśmy pytania pocztą elektroniczną oraz odwiedziliśmy biuro prezesa. Na razie jednak nie udało nam się uzyskać odpowiedzi.

Chodnik został przedzielony. Po jednej stronie płacisz, po drugiej nie

Absurd w Zielonej Górze. Wprowadzono opłatę za przejście po chodniku na os. Pomorskim. - Mam zadłużenie 10 tys. zł - mówi mieszkaniec
Mariusz Kapała / GL

W środę, 22 stycznia chodnik na os. Pomorskim został przedzielony. Wspólnota postanowiła dokładnie wskazać strefę, w której obowiązuje opłata. Pojawiły się linie oraz konkretny znak, który informuje, po której stronie jest płatne przejście. Na zielono zaznaczono teren wspólnoty - czyli przejście bezpłatne oraz teren spółdzielni (na czerwono) - przejście płatne. Widnieją także pewne "wskazówki". Na znaku znajduje się samolot i balon, symbole mogą posłużyć jako podpowiedzi do tego, jak przemieszczać się w płatnej strefie i nie zapłacić.

Według cennika, niektórzy mają zadłużenia sięgające nawet do 10 tys. zł - przyznali nam mieszkańcy

Trwa głosowanie...

Co sądzisz o wprowadzeniu cennika za korzystanie z chodnika?

Brak ogrzewania i ciepłej wody

Pod koniec zeszłego roku opisywaliśmy również problem, z jakim musieli zmierzyć się mieszkańcy bloków os. Śląskie 10 oraz 9. W obu przypadkach kłopoty rozpoczęły się po tym, jak podjęli oni decyzję o wyjściu ich wspólnoty spod zarządu spółdzielni. Niemal natychmiast zostali oni odcięci od dostępu do ogrzewania oraz ciepłej wody. Natomiast sama SM „Kisielin” zaczęła się od nich głośno domagać podpisania stosownych umów na dostawy ciepła.

WIDEO: Wspólnota mieszkaniowa przy os. Śląskim 10 toczy ostry spór ze spółdzielnią „Kisielin”

Mieszkańcom nie odpowiadały warunki stawiane przez spółdzielnie, uważali je za dalece niekorzystne. Negocjacje i rozmowy ciągnęły się tygodniami, a w tym czasie ludzie, pomimo że był już okres grzewczy, musieli sobie radzić w domu bez ogrzewania. Ostatecznie w obu przypadkach kryzys udało się zażegnać, ale wiele osób wciąż ma żal do spółdzielni, o to jak zostali potraktowani.

Proces o drogę do szkoły

Zarząd SM „Kisielin” domagał się również od urzędu miasta ok 919 tys. zł za dojazd do Zespołu Edukacyjnego nr 3 na os. Pomorskim. Podstawowym argumentem miał być fakt, że droga należąca do spółdzielni była użytkowana, m.in. przez pracowników szkoły czy też mieszkańców dowożących dzieci do placówki. To właśnie z tego tytułu miasto zaczęło otrzymywać rachunki opiewające na kwotę 28 tys. zł miesięcznie.

Czytaj także

Zielonogórski magistrat nie płacił, stojąc na stanowisku, że takie roszczenia są bezpodstawne, że do szkoły uczęszcza młodzież z rodzin należących do spółdzielni a cała sprawa rodzi niebezpieczny precedens, który grozi jedności miasta.

Spółdzielnia skierowała sprawę do sądu, ale ten oddalił powództwo obciążając SM „Kisielin” kosztami procesu.

WIDEO: Za co spółdzielnia może pobierać opłaty?

źródło: Dzień Dobry TVN/x-news

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 103

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

SM Kisielin tytułem zemsty za szum medialny podniósł opłaty za chodzenie po chodniku prawie do 4 zł od metra kwadratowego mieszkania miesięcznie. To co wyprawia to ewidentne prześladowanie i złośliwe nękanie ludzi. Czy naprawdę nie ma bicza na Biczyka ???

G
Gość

Pięknie żeś się pan zapisał w historii Zielonej Góry,najpierw trzeba umieć myśleć o konsekwencjach swoich czynów.Rzecz jasna pan tego nie umie,ale potrafi pan napychać swoją Kabzę.Ludzie są kulturalni i nie tracą czasu na Wojenki,odchodzą.

G
Gość

Włożyłeś Pan swój Kij do Mrowiska...,ale ten Kij też ma dwa Końce.Drugi koniec...,to TACZKA>>>

G
Gość
23 stycznia, 15:52, Jak to jest naprawdę:

Za wykupione przez spółdzielnię tereny, w tym chodniki, drogi, parkingi etc. zapłacili również ci, którzy zrezygnowali z korzystania z wątpliwej jakości ale za niezwykle kosztowych usług tzw. spółdzielni. Tzn. ci, którzy założyli wspólnoty.

Ustawodawca przewidział, że część infrastruktury może pozostać we władaniu spółdzielni i dlatego wprowadził do ustawy zapis o partycypowaniu w kosztach eksploatacji tejże części, (jeśli z niej korzystają), przez powstałe wspólnoty. Na równych jednak zasadach ze spółdzielnią. Powtarzam, chodzi o udokumentowane, rzeczywiste wydatki a nie o jakieś fanaberie, wymyślone pod budką z piwem. A więc trzeba wpierw określić z jakiej części infrastruktury mieszkańcy danego budynku muszą korzystać, udokumentować rzeczywiste wydatki na eksploatację tejże części np. chodniki, następnie koszty podzielić między spółdzielców i wspólnotowców zamieszkujących ten budynek. Ale to są, jeśli w ogóle istnieją, sprawy groszowe. Na pewno nie na miarę apetytu pazernego prezesa. Koniec kropka. Nie ma mowy o jakiś bajońskich sumach. To co się dzieje w tej chwili to może być zakwalifikowane jako karalna próba wyłudzenia pieniędzy.

Inną sprawą jest karygodny, w opinii ekspertów dokonany z rażącym naruszeniem prawa, podział zabudowanych działek na terenie spółdzielni. Działki wydzielono bez dostępu do drogi publicznej, bez ustalenia na ich rzecz służebności gruntowej, bez w końcu udziału mieszkańców w chodnikach i drogach osiedlowych (za które przecież zapłacili).Prawdziwy skandal. Mało tego, integralnie związane z budynkami węzły cieplne wydzielono z tych budynków, co jest sprzeczne nie tylko ze zdrowym rozsądkiem. Jednym słowem mieszkańców pozbawiono ich własności lub udziału w niej po to aby posługując się nią, na nich żerować. Dzisiaj widać jak na dłoni czemu miało to służyć. Widać ten chodnikowy "gescheft" planowano od dawna. Ale nie wypalił.

24 stycznia, 11:00, Gość:

Znalazł się komunista. Spółdzielnia jako właściciel gruntów i nieruchomości mogła dokonać podziału swojej własności w taki sposób aby zabezpieczyć interes swoich członków. Co też uczyniła.

Całe szczęście, że finanse spółdzielni nie podlegają ocenie różnej maści oszołomów, którzy wiedzą ile co kosztuje, i zawsze jest im za drogo.

Poczytajcie sobie art. 20,21 i 64 Konstytucji RP i księgę drugą KC.

Nie petent a właściciel dyktuje cenę. Informacja ta też dla sądów, które próbują wyliczać ile to razy ktoś przejdzie po terenie spółdzielni, ile wykona kroków i ile za taki krok należy się pieniędzy.

To dopiero jest Bareja.

24 stycznia, 15:27, Gość:

A kimże ty jesteś ludziku właścicielu, że pouczasz członków SM o ich miejscu w szeregu oraz sędziów jak mają procedować ? Tą wypowiedzią pokazałeś jakim sam jesteś komunistą. Zapominasz , że członek SM nie jest żadnym petentem a ty nie jesteś żadnym panem właścicielem tylko wykonawcą woli członków spółdzielni. Tym komentarzem pokazałeś wyraziście jaki jest stan umysłu spółdzielczych kacyków. Spójrz w lustro i zastanów się kim jesteś ?!

Nie wziął pod uwagę czynnika ludzkiego...,a on jak zawsze zrobi swoją robotę.Potrzeba jedynie czasu...

G
Gość
9 lutego, 20:14, Gość:

WYWALIĆ prezesa to podstawa,WSZYSTKIE BLOKI POWINNY UTWORZYĆ WSPÓLNOTĘ!!!!!Ludzie działajcie 1 człowiek nie może gnoić ludzi to nie jego prywatne osiedle.Uciekajcie ze spółdzielni!!!!!

NATYCHMIAST!!!

G
Gość
26 stycznia, 18:45, Gość:

Ludzka głupota i pazerność nie zna granc. Liczy na to, że jak ściągnie tę kasę to do tej niesłusznej, wypasionej pensji dołoży sobie 200% premi.

ZEGAR zaczął już bić ...Zobaczymy jak Pan wytrwa w tej swojej chciwości,głupocie i "przebiegłości".Nie docenia Pan ludzi :)

G
Gość

WYWALIĆ prezesa to podstawa,WSZYSTKIE BLOKI POWINNY UTWORZYĆ WSPÓLNOTĘ!!!!!Ludzie działajcie 1 człowiek nie może gnoić ludzi to nie jego prywatne osiedle.Uciekajcie ze spółdzielni!!!!!

G
Gość

Zarząd SM Kisielin straszy konsekwencjami chętnych do wydzielenia się wywieszając na klatkach schodowych żałosne w swej wymowie pismo.

G
Gość
24 stycznia, 10:28, Gość:

Czy do wynajęcia traktorzysty z pługiem i piaskarką, pana z kosiarką czy raz na 5 lat brukarza do naprawy chodnika potrzeba 50 ludzi z dwoma prezesami, kilkoma kierownikami , zarządu, rady nadzorczej i pracowników administracji ? Czy tak trudno zsumować rachunki za usługi wykonane przez firmy zewnętrzne (bo przecież pracownicy SM tego nie wykonują) i podzielić je proporcjonalnie między członków spółdzielni i wspólnot ? Jeśli administracja SM Kisielin generuje trak ogromne koszty to powinna dawno być rozwiązana. Nikt nie będzie utrzymywał "szwagrów" . Te czasy dawno minęły.

Brawo...

G
Gość
26 stycznia, 18:45, Gość:

Ludzka głupota i pazerność nie zna granc. Liczy na to, że jak ściągnie tę kasę to do tej niesłusznej, wypasionej pensji dołoży sobie 200% premi.

Nie mam pojęcia, jak spółdzielcy mogą to wszystko akceptować...

G
Gość
23 stycznia, 15:52, Jak to jest naprawdę:

Za wykupione przez spółdzielnię tereny, w tym chodniki, drogi, parkingi etc. zapłacili również ci, którzy zrezygnowali z korzystania z wątpliwej jakości ale za niezwykle kosztowych usług tzw. spółdzielni. Tzn. ci, którzy założyli wspólnoty.

Ustawodawca przewidział, że część infrastruktury może pozostać we władaniu spółdzielni i dlatego wprowadził do ustawy zapis o partycypowaniu w kosztach eksploatacji tejże części, (jeśli z niej korzystają), przez powstałe wspólnoty. Na równych jednak zasadach ze spółdzielnią. Powtarzam, chodzi o udokumentowane, rzeczywiste wydatki a nie o jakieś fanaberie, wymyślone pod budką z piwem. A więc trzeba wpierw określić z jakiej części infrastruktury mieszkańcy danego budynku muszą korzystać, udokumentować rzeczywiste wydatki na eksploatację tejże części np. chodniki, następnie koszty podzielić między spółdzielców i wspólnotowców zamieszkujących ten budynek. Ale to są, jeśli w ogóle istnieją, sprawy groszowe. Na pewno nie na miarę apetytu pazernego prezesa. Koniec kropka. Nie ma mowy o jakiś bajońskich sumach. To co się dzieje w tej chwili to może być zakwalifikowane jako karalna próba wyłudzenia pieniędzy.

Inną sprawą jest karygodny, w opinii ekspertów dokonany z rażącym naruszeniem prawa, podział zabudowanych działek na terenie spółdzielni. Działki wydzielono bez dostępu do drogi publicznej, bez ustalenia na ich rzecz służebności gruntowej, bez w końcu udziału mieszkańców w chodnikach i drogach osiedlowych (za które przecież zapłacili).Prawdziwy skandal. Mało tego, integralnie związane z budynkami węzły cieplne wydzielono z tych budynków, co jest sprzeczne nie tylko ze zdrowym rozsądkiem. Jednym słowem mieszkańców pozbawiono ich własności lub udziału w niej po to aby posługując się nią, na nich żerować. Dzisiaj widać jak na dłoni czemu miało to służyć. Widać ten chodnikowy "gescheft" planowano od dawna. Ale nie wypalił.

24 stycznia, 11:00, Gość:

Znalazł się komunista. Spółdzielnia jako właściciel gruntów i nieruchomości mogła dokonać podziału swojej własności w taki sposób aby zabezpieczyć interes swoich członków. Co też uczyniła.

Całe szczęście, że finanse spółdzielni nie podlegają ocenie różnej maści oszołomów, którzy wiedzą ile co kosztuje, i zawsze jest im za drogo.

Poczytajcie sobie art. 20,21 i 64 Konstytucji RP i księgę drugą KC.

Nie petent a właściciel dyktuje cenę. Informacja ta też dla sądów, które próbują wyliczać ile to razy ktoś przejdzie po terenie spółdzielni, ile wykona kroków i ile za taki krok należy się pieniędzy.

To dopiero jest Bareja.

24 stycznia, 15:31, Gość:

No właśnie, masz szczęście właścicielu, że póki co kontrolują was kolesie a nie prokuratura.

Kij ma 2 końce, będą pozwy...

G
Gość
24 stycznia, 15:32, Gość:

Czas najwyższy pogonić to spółdzielcze Bizancjum na szczaw i mirabelki.

Na taczkę.. :) :)

G
Gość
23 stycznia, 15:52, Jak to jest naprawdę:

Za wykupione przez spółdzielnię tereny, w tym chodniki, drogi, parkingi etc. zapłacili również ci, którzy zrezygnowali z korzystania z wątpliwej jakości ale za niezwykle kosztowych usług tzw. spółdzielni. Tzn. ci, którzy założyli wspólnoty.

Ustawodawca przewidział, że część infrastruktury może pozostać we władaniu spółdzielni i dlatego wprowadził do ustawy zapis o partycypowaniu w kosztach eksploatacji tejże części, (jeśli z niej korzystają), przez powstałe wspólnoty. Na równych jednak zasadach ze spółdzielnią. Powtarzam, chodzi o udokumentowane, rzeczywiste wydatki a nie o jakieś fanaberie, wymyślone pod budką z piwem. A więc trzeba wpierw określić z jakiej części infrastruktury mieszkańcy danego budynku muszą korzystać, udokumentować rzeczywiste wydatki na eksploatację tejże części np. chodniki, następnie koszty podzielić między spółdzielców i wspólnotowców zamieszkujących ten budynek. Ale to są, jeśli w ogóle istnieją, sprawy groszowe. Na pewno nie na miarę apetytu pazernego prezesa. Koniec kropka. Nie ma mowy o jakiś bajońskich sumach. To co się dzieje w tej chwili to może być zakwalifikowane jako karalna próba wyłudzenia pieniędzy.

Inną sprawą jest karygodny, w opinii ekspertów dokonany z rażącym naruszeniem prawa, podział zabudowanych działek na terenie spółdzielni. Działki wydzielono bez dostępu do drogi publicznej, bez ustalenia na ich rzecz służebności gruntowej, bez w końcu udziału mieszkańców w chodnikach i drogach osiedlowych (za które przecież zapłacili).Prawdziwy skandal. Mało tego, integralnie związane z budynkami węzły cieplne wydzielono z tych budynków, co jest sprzeczne nie tylko ze zdrowym rozsądkiem. Jednym słowem mieszkańców pozbawiono ich własności lub udziału w niej po to aby posługując się nią, na nich żerować. Dzisiaj widać jak na dłoni czemu miało to służyć. Widać ten chodnikowy "gescheft" planowano od dawna. Ale nie wypalił.

24 stycznia, 11:00, Gość:

Znalazł się komunista. Spółdzielnia jako właściciel gruntów i nieruchomości mogła dokonać podziału swojej własności w taki sposób aby zabezpieczyć interes swoich członków. Co też uczyniła.

Całe szczęście, że finanse spółdzielni nie podlegają ocenie różnej maści oszołomów, którzy wiedzą ile co kosztuje, i zawsze jest im za drogo.

Poczytajcie sobie art. 20,21 i 64 Konstytucji RP i księgę drugą KC.

Nie petent a właściciel dyktuje cenę. Informacja ta też dla sądów, które próbują wyliczać ile to razy ktoś przejdzie po terenie spółdzielni, ile wykona kroków i ile za taki krok należy się pieniędzy.

To dopiero jest Bareja.

24 stycznia, 15:27, Gość:

A kimże ty jesteś ludziku właścicielu, że pouczasz członków SM o ich miejscu w szeregu oraz sędziów jak mają procedować ? Tą wypowiedzią pokazałeś jakim sam jesteś komunistą. Zapominasz , że członek SM nie jest żadnym petentem a ty nie jesteś żadnym panem właścicielem tylko wykonawcą woli członków spółdzielni. Tym komentarzem pokazałeś wyraziście jaki jest stan umysłu spółdzielczych kacyków. Spójrz w lustro i zastanów się kim jesteś ?!

Bardzo trafna wypowiedź!!

G
Gość

Ludzka głupota i pazerność nie zna granc. Liczy na to, że jak ściągnie tę kasę to do tej niesłusznej, wypasionej pensji dołoży sobie 200% premi.

G
Gość
23 stycznia, 15:52, Jak to jest naprawdę:

Za wykupione przez spółdzielnię tereny, w tym chodniki, drogi, parkingi etc. zapłacili również ci, którzy zrezygnowali z korzystania z wątpliwej jakości ale za niezwykle kosztowych usług tzw. spółdzielni. Tzn. ci, którzy założyli wspólnoty.

Ustawodawca przewidział, że część infrastruktury może pozostać we władaniu spółdzielni i dlatego wprowadził do ustawy zapis o partycypowaniu w kosztach eksploatacji tejże części, (jeśli z niej korzystają), przez powstałe wspólnoty. Na równych jednak zasadach ze spółdzielnią. Powtarzam, chodzi o udokumentowane, rzeczywiste wydatki a nie o jakieś fanaberie, wymyślone pod budką z piwem. A więc trzeba wpierw określić z jakiej części infrastruktury mieszkańcy danego budynku muszą korzystać, udokumentować rzeczywiste wydatki na eksploatację tejże części np. chodniki, następnie koszty podzielić między spółdzielców i wspólnotowców zamieszkujących ten budynek. Ale to są, jeśli w ogóle istnieją, sprawy groszowe. Na pewno nie na miarę apetytu pazernego prezesa. Koniec kropka. Nie ma mowy o jakiś bajońskich sumach. To co się dzieje w tej chwili to może być zakwalifikowane jako karalna próba wyłudzenia pieniędzy.

Inną sprawą jest karygodny, w opinii ekspertów dokonany z rażącym naruszeniem prawa, podział zabudowanych działek na terenie spółdzielni. Działki wydzielono bez dostępu do drogi publicznej, bez ustalenia na ich rzecz służebności gruntowej, bez w końcu udziału mieszkańców w chodnikach i drogach osiedlowych (za które przecież zapłacili).Prawdziwy skandal. Mało tego, integralnie związane z budynkami węzły cieplne wydzielono z tych budynków, co jest sprzeczne nie tylko ze zdrowym rozsądkiem. Jednym słowem mieszkańców pozbawiono ich własności lub udziału w niej po to aby posługując się nią, na nich żerować. Dzisiaj widać jak na dłoni czemu miało to służyć. Widać ten chodnikowy "gescheft" planowano od dawna. Ale nie wypalił.

24 stycznia, 11:00, Gość:

Znalazł się komunista. Spółdzielnia jako właściciel gruntów i nieruchomości mogła dokonać podziału swojej własności w taki sposób aby zabezpieczyć interes swoich członków. Co też uczyniła.

Całe szczęście, że finanse spółdzielni nie podlegają ocenie różnej maści oszołomów, którzy wiedzą ile co kosztuje, i zawsze jest im za drogo.

Poczytajcie sobie art. 20,21 i 64 Konstytucji RP i księgę drugą KC.

Nie petent a właściciel dyktuje cenę. Informacja ta też dla sądów, które próbują wyliczać ile to razy ktoś przejdzie po terenie spółdzielni, ile wykona kroków i ile za taki krok należy się pieniędzy.

To dopiero jest Bareja.

Sposób podziału nieruchomości został dość precyzyjnie określony w art. 40 i 41 ustawy. Mowa tam między innymi o zachowaniu. praw mieszkańców związanych z odrębną własnością a także o niedopuszczalności podziału bez dostępu wydzielanej nieruchomości do drogi publicznej. Podziału jednak dokonano i ktoś to zaakceptował. Pozostaje tylko wyjaśnić dlaczego tak się stało. Bo w czyim interesie to przecież wiadomo.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3