Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Kto powalczy w miastach prezydenckich? Polak chce stanąć w szranki z Kubickim

Robert Bagiński
Niebawem poznamy kandydatów na prezydentów lubuskich miast.
Niebawem poznamy kandydatów na prezydentów lubuskich miast. archiwum Polska Press
W kwietniu okaże się, kto będzie sprawował władzę w trzech prezydenckich miastach. Pierwsi kontrkandydaci dotychczasowych włodarzy już się ujawnili. Najciekawiej zapowiada się walka w Zielonej Górze.

To dlatego, że lubuskiej Platformie Obywatelskiej nie wystarczy władza w samorządzie wojewódzkim, w urzędzie wojewódzkim i agencjach rządowych. Do pełni szczęścia potrzeba im jeszcze władzy w zielonogórskim ratuszu. Od kilkunastu lat nie potrafią znaleźć kandydata, który byłby w stanie pokonać Janusza Kubickiego. Jeśli potwierdzą się kuluarowe ustalenia, wyborców tej PO czeka zawód i rozczarowanie. To dlatego, że kandydować zamierza była marszałek Elżbieta Polak, która porzuci w ten sposób mandat w Sejmie, aby skonfrontować się w wyborach z prezydentem Kubickim.

Nie miała wyjścia, ale też inaczej wyobrażała sobie obecność w Sejmie, a przede wszystkim liczyła, że dostanie jakąś posadę w rządzie. Gdy to stało się nieosiągalne, uparła się, że chce być kontrkandydatką Kubickiego – mówi nasz informator z szeregów zielonogórskiej PO. – Błąkanie się po sejmowych korytarzach, zasiadanie w tylnych rzędach i brak dworu, limuzyny z kierowcą oraz realnej władzy, bardzo jej doskwiera – dodaje.

Przypomnijmy, Elżbieta Polak już raz była kontrkandydatką Kubickiego w 2010 roku. Otrzymała 7400 głosów, przy 26 tysiącach, które otrzymał obecny prezydent.

Teraz, uskrzydlona wynikiem do Sejmu, gdzie zagłosowało na nią 78 475 wyborców, chciałaby porzucić ich, aby uciec z sejmowych męczarni na wygodny fotel prezydenta Zielonej Góry. Nie jest bez szans, bo otrzymała tu w ostatnich wyborach 16 932 głosów, ale to wciąż za mało na prezydenturę, nawet gdyby dołożyć do tego 15 tysięcy Waldemara Sługockiego, Katarzyny Osos i Roberta Dowhana. Kubicki w poprzednich wyborach otrzymał 34 579 głosów i nie wydaje się, aby ekscentryczna i kontrowersyjna Polak, mogła się, chociaż zbliżyć do tego wyniku.

- Na dzień dobry ma przeciwko sobie wszystkich urzędników, bo tu pamiętają jej ekscesy jeszcze z okresu, gdy była dyrektorem gabinetu prezydent Bożeny Ronowicz – mówi jeden z pracowników Urzędu Miejskiego w Zielonej Górze. Mówiła o tym również w GL sama Ronowicz. - Dobrze, że miałam silnych prezydentów, bo nawet im chciała wejść na głowę. Od pierwszego dnia była nadaktywna, nielojalna wobec mnie oraz grała tylko na siebie. Od tych intryg było aż duszno. Ona demolowała mi urząd – powiedziała.

Ewentualne oszukanie przez Polak wyborców, aby kandydować w wyborach na prezydenta Zielonej Góry, to dobra wiadomość dla kandydata Prawa i Sprawiedliwości. Najprawdopodobniej będzie nim Grzegorz Maćkowiak, sekretarz lubuskich struktur PiS oraz były kandydat do Senatu. To, co teoretycznie jest jego słabością, mniejsza rozpoznawalność, może być jego istotnym atutem w wyborach. Jest w stanie zagospodarować tych wszystkich, którzy będą zdegustowani postawą byłej marszałek, ale są zmęczeni Kubickim.

– Grzegorz może być alternatywą, bo ma doświadczenie i atuty konkurentów, ale nie ma ich wad – mówi polityk PiS.

Chcą rzucić rękawicę Wójcickiemu

Ciekawie zapowiada się walka o prezydenturę Gorzowa. Swój start w wyborach prezydenckich zapowiedział były lider lubuskiej PO, ale też kilku innych partii politycznych, Jacek Bachalski. To dla niego nie pierwszyzna, bo o najważniejszy fotel w mieście ubiegał się bezskutecznie już w 2006 roku. Cztery lata później, tym razem jako kandydat lewicy, startował w wyborach na prezydenta Poznania.

– Chcę rzucić rękawicę Jackowi Wójcickiemu. Wiem, że mam szansę powalczyć skutecznie o stery miasta – napisał Bachalski.

Kontrkandydata dla prezydenta Wójcickiego szuka również PO, ale z mizernym skutkiem. Wszystko dlatego, że liderka partyjnych struktur nie pali się do wystawienia nikogo, kto w trakcie kampanii mógłby urosnąć i zagrozić jej w przyszłości. Poza tym, partia jest skonfliktowana po nieudanej próbie obsadzenia fotela wojewody kimś z Północy.

– Pozycja Sibińskiej jest bardzo słaba i mało kto jej ufa – mówi rozmówca z gorzowskiej PO.

Wśród potencjalnych kandydatów wymienia się radnych: Radosława Wróblewskiego, Piotra Wilczewskiego oraz Annę Kozak. Ktokolwiek z nich dostanie nominację, szanse na zbliżenie się do popularnego wśród gorzowian prezydenta Wójcickiego, ma niewielkie.

Możliwe, że PO postawi na sojusz z Polską 2050, która ma w swoich szeregach dwa mocne nazwiska: Martę Bejnar-Bejnarowicz oraz Patryka Broszko. Ten ostatni otrzymał bardzo dobry wynik w wyborach parlamentarnych, ale nie wydaje się, aby zdecydował się wystąpić przeciwko Wójcickiemu, z którego komitetu wyborczego dwukrotnie startował do Rady Miasta. Inaczej jest z radną Bejnar-Bejnarowicz, ona bardzo by chciała, ale w powszechnej opinii jest konfliktowa, apodyktyczna oraz na dłuższą metę nie potrafi pracować w zespole.

– To nie jest kandydatka na prezydenta miasta, bo uważa, że wszystko wie najlepiej – zdradza jej były współpracownik.

Mocny zestaw kandydatów na kandydatów w Gorzowie ma Prawo i Sprawiedliwość. Oprócz Krzysztofa Kielca z Kostrzyńsko-Słubickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, a także szefa klubu radnych Tomasza Rafalskiego, najbardziej prawdopodobnym kandydatem jest Roman Sondej, były radny, kurator oświaty oraz dyrektor Lubuskiego Urzędu Wojewódzkiego. Jego atutem jest nie tylko ogromne doświadczenie, ale przede wszystkim apolityczność, która była wymogiem na stanowisku dyrektora LUW.

Jest dobrze znany i odbierany w środowiskach biznesowych oraz sportowych. Wadą Sondeja, co w wyborach może się okazać poważnym atutem, jest fakt, że władze partii wolałyby Kielca.

– Romek to zdecydowanie jedyna osoba, która może nawiązać z Wójcickim równą walkę. Poza tym, jego elektorat nie jest partyjny, lecz środowiskowy tzn. ludzie znają go z konkretnych działań w określonych miejscach. Kandydat musi dać się lubić, a więc mieć podstawowe umiejętności komunikacyjne – mówi polityk gorzowskiego PiS.

We wtorek, sprawą kandydatów miał się zajmować Komitet Polityczny PiS.

Milewski silny, ale poprzednik szykuje konkurentkę

Najmniejszym miastem prezydenckim jest Nowa Sól, ale nie oznacza to, że i tam nie będzie gorącej rywalizacji o to, kto po wyborach obejmie fotel włodarza miasta. Pozycja Jacka Milewskiego jest mocna, bo stoi za nim szereg zrealizowanych inwestycji, a przede wszystkim oddanie do użytku hali sportowo-widowiskowej. Poza tym, mieszkańcy cenią sobie to, że funkcję sprawuje inaczej niż jego poprzednik, Wadim Tyszkiewicz, który miał sporo sukcesów, ale wszystko działo się w otoczce megalomanii.

W szranki z Milewskim zamierza stanąć radna sejmiku wojewódzkiego Beata Kulczycka.
- Tak, ważę poważnie decyzję bycia kandydatką na prezydenta Nowej Soli – powiedziała w Radiu Index. Odniosła się też do tego, że będzie musiała konkurować z prezydentem Milewskim.

- To jest mój szef, mój prezydent, z którym pracuję 23 lata. Chciałabym w końcu nie być w drugim planie i robić coś swojego, a wizję miasta mam – wyjaśniła.

Jak podkreśliła, liczy na poparcie senatora Tyszkiewicza, choć zdaniem obserwatorów, to akurat może być dla niej obciążeniem.

Dość zaskakujące dla nowosolan oświadczenie wygłosił Marek Ast, lider lubuskiego PiS. – Wystawimy kandydatów we wszystkich trzech miastach prezydenckich – powiedział na konferencji prasowej. Rzecz w tym, że w dwóch kolejnych elekcjach w Nowej Soli, w 2018 i 2020 roku, kandydaci PiS nie uzyskiwali więcej niż 18 procent poparcia. Wielu mieszkańców i stronników prezydenta Milewskiego zastanawia się, czy wystawienie kandydata przez PiS, nie osłabi tego ostatniego.

– Lepiej mieć bezpartyjnego prezydenta, który jest przychylny wszystkim, także środowiskom prawicowym, niż kogoś sterowanego przez senatora Tyszkiewicza – mówią samorządowcy z Nowej Soli.

Jeśli chodzi o PO, to ta partia również w Nowej Soli nie ma klęski urodzaju, jeśli chodzi o kandydatów. Wśród osób, które dostana partyjną nominację, wymienia Daniela Roguskiego, zastępcę dyrektora departamentu programów regionalnych w Urzędzie marszałkowskim – Jest tam znany i bardzo aktywny na niwie społecznej – wyjaśnia działacz PO.

Wszystko okaże się w ciągu najbliższych czterech tygodni. Termin rejestracji komitetów wyborczych mija w pierwszej połowie lutego.

Przeczytaj też:

emisja bez ograniczeń wiekowychnarkotyki
Wideo

Strefa Biznesu: Czterodniowy tydzień pracy w tej kadencji Sejmu

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska