Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Lechia grała, Stilon strzelał. Wielka radość w Gorzowie na inaugurację piłkarskiej wiosny

Robert Gorbat
Robert Gorbat
Piłkarze Stilonu Gorzów (niebieskie stroje) byli skuteczniejsi i w derbowym pojedynku z Lechią Zielona Góra zgarnęli trzy punkty.
Piłkarze Stilonu Gorzów (niebieskie stroje) byli skuteczniejsi i w derbowym pojedynku z Lechią Zielona Góra zgarnęli trzy punkty. Bogusław Sacharczuk
Wiosenne zmagania w piłkarskiej III lidze rozpoczęły się w Gorzowie w sobotę (2 marca) od derbowego starcia Stilonu z Lechią Zielona Góra. Emocji było co niemiara. Gospodarze skończyli mecz w dziesięciu i… z kompletem punktów na koncie.

SOLAR HOME STILON GORZÓW WLKP. – LECHIA ZIELONA GÓRA 2:0 (1:0)

  • Bramki: Kaczor (38), Drozdowicz (63).
  • Solar Home Stilon: Czajor – Kaniewski (od 71 min Olszewski), Karoń, Mączyński, Bohdanov – Wiśniewski (od 71 min Vaskou), Łuszkiewicz, N. Matuszewski, Kaczor – Kopeć (od 65 min Fediuk), Drozdowicz (od 87 min Grudnik).
  • Lechia: Bursztyn – Embalo, Sylwestrzak, Kurowski (od 46 min Iwanowicz) – Figiel, Strzelecki – Zientarski, T. Matuszewski (od 80 min Dzidek), Górski (od 68 min Kołodenny) – Mycan, Surożyński (od 68 min Shelkovenko).
  • Żółte kartki: Karoń, Olszewski, Mączyński – Kurowski, Figiel, Zientarski, Strzelecki.
  • Czerwona kartka: Kaczor.
  • Sędziował: Maciej Dudek (Żagań).
  • Widzów: 1 tysiąc.

Trochę miłych uroczystości

Zanim sędzia dał sygnał do rozpoczęcia derbów, mieliśmy na murawie miłą uroczystość. Prezes LZPN Robert Skowron i szef Stilonu Krzysztof Olechnowicz wręczyli okolicznościowe tablo trenerowi gorzowskiej drużyny Łukaszowi Maliszewskiemu, który po rozegraniu ponad 450 spotkań w niebiesko-białych barwach oficjalnie zakończył czynną karierę. W przerwie meczu oficjele przekazali jeszcze złoty certyfikat Akademii Stilonu.

Lechia w natarciu, ale gol... dla Stilonu

A samo spotkanie? Było pasjonującym widowiskiem. W pierwszej połowie zdecydowanie przeważali goście. Zastosowali tak wysoki i skuteczny presing, że gorzowianie przez długie minuty mieli problemy z wyprowadzeniem piłki z własnej połowy. Po przechwytach piłki ofensywne akcje lechistów napędzali Mateusz Zientarski i Tomasz Matuszewski po prawej stronie boiska oraz Sebastian Górski po lewej. Nie będzie przesadą stwierdzić, że do przerwy zielonogórzanie powinni byli zdobyć dwie, nawet trzy gole. Znakomite sytuacje strzeleckie zmarnowali jednak Górski w 14, Gibi Emobolo w 20, Przemysław Mycan w 34, Kacper Strzelecki w 35 i Radosław Sylwestrzak w 36 min. Poza pierwszą okazją, gdy Górski chybił z około 10 metrów, znakomicie interweniował bramkarz Stilonu Szymon Czajor.

Co nie udało się przyjezdnym, powiodło się stilonowcom. W 38 min po długim wybiciu piłki przez obrońców Łukasz Kopeć opanował ją w powietrzu przy lewej, bocznej linii, wykorzystał chwilę zawahania rywali, którzy reklamowali aut i popędził w kierunku „świątyni” Jakuba Bursztyna. Goniący napastnika gospodarzy Sylwestrzak mógł tylko patrzeć, jak ten wpada w pole karne i zagrywa wzdłuż bramki do zamykającego akcję Mateusza Kaczora. Strzał pomocnika Stilonu do praktycznie pustej już „klaty” był tylko formalnością. 1:0 dla Stilonu!

- Nie było autu. Na sto procent, jestem o tym przekonany! – zapewniał potem w drodze do szatni Kopeć.

Stilon wygrywał i... znów zaatakował!

Obserwatorzy meczu spodziewali się, że po przerwie Lechia od pierwszych minut zepchnie gorzowian do głębokiej obrony, tymczasem stało się… odwrotnie. To niebiesko-biali ruszyli do szturmu. W 52 min blisko podwyższenia wyniku był ostro uderzający po kornerze Nikodem Matuszewski, ale jego strzał ugrzązł w gąszczu nóg defensorów gości. W 63 min na świetlnej tablicy pojawił się już jednej rezultat 2:0 dla Stilonu. Kaczor wykonał kapitalny rajd lewym skrzydłem, odegrał płasko sprzed końcowe linii do Emila Drozdowicza, a ten z 8 metrów huknął lewą nogą pod poprzeczkę.

Ostatnie pół godziny gry, łącznie z doliczonym czasem, to był już nieustający szturm zielonogórzan. Pomocnicy Lechii co chwilę dostarczali piłkę w pole karne gospodarzy, lecz napastnicy Lechii albo nie trafiali w światło bramki, albo też przegrywali pojedynki z kapitalnie dysponowanym Czajorem. Golkiper miejscowych wielkim stylu obronił między innymi uderzenia Oleksandra Shelkovenki w 73 oraz Rafała Figiela w 82 i 89 min. Gorzowianie od 84 min grali w dziesięciu, bo po faulu Maksyma Iwanowicza na Kaczorze ten ostatni postanowił sam wymierzyć sprawiedliwość, kopnął rywala i zasłużenie ujrzał czerwoną kartkę.

W ekstra czasie stilonowcy mogli nawet podwyższyć prowadzenie, gdyż po kontrach dwa razy łatwo doszli do czystych sytuacji strzeleckich. Uderzenie Sebastiana Olszewskiego w 90 min w sytuacji „sam na sam” obronił jednak Bursztyn, zaś lob Nikodema Matuszewskiego do pustej bramki nie trafił do celu.

Wypowiedzi kapitanów drużyn:

  • Adrian Łuszkiewicz (Solar Home Stilon): - Wiedzieliśmy, że Lechia będzie się długo utrzymywała przy piłce, więc mieliśmy swój plan na ten mecz. Założyliśmy, że będziemy cierpieć w obronie i cierpliwie czekać na własne okazje strzeleckie. Wykorzystaliśmy już pierwszą, jaka pojawiła się przed przerwą. W szatni powiedzieliśmy sobie, że nie możemy przespać początku drugiej połowy, bo w pierwszej rundzie straciliśmy z tym okresie zbyt dużo bramek. Wyszło, udało się podwyższyć na 2:0. Dużo zawdzięczamy Szymonowi Czajorowi. Daliśmy mu wiele okazji, by mógł się popisać swymi umiejętnościami. Nie zawiódł. Super, szacunek!
  • Radosław Sylwestrzak (Lechia): - Przekonaliśmy się dziś na własnej skórze, że futbol nie jest sprawiedliwą grą. Przez większą część meczu mieliśmy kontrolę nad wydarzeniami na boisku, graliśmy piłką, ale bramki strzelił Stilon. Na pewno mamy sobie sporo do zarzucenia. Rzecz w tym, by przeanalizować te błędy, wyciągnąć z nich wnioski i nie popełnić ich w przyszłości. Przy pierwszym golu wracałem do obrony, nie widziałem, czy piłka uciekła Kopeciowi za linię. Sędziowie uznali, że wszystko było w porządku, więc musimy przyjąć ten werdykt. Lechia jest dziś piłkarsko mocniejszą drużyną niż jesienią. W meczu w Gorzowie zabrakło nam tylko skuteczności. Nie sądzę jednak, by to spotkanie podcięło nam skrzydła.

Czytaj również:
Idzie wiosna! Czeka nas ciekawa walka o utrzymanie, a już w pierwszej kolejce derby

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Trener Wojciech Łobodziński mówi o sytuacji kadrowej Arki Gdynia

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska