Pan Zbigniew był świadkiem straszliwej tragedii w historii polskiej wojskowości. Czołg wjechał w tłum dzieci

Dariusz Dutkiewicz
Dariusz Dutkiewicz
Zbigniew Ganecki z Łagowa - świadek jednej z największych tragedii w historii polskiej wojskowości.
Zbigniew Ganecki z Łagowa - świadek jednej z największych tragedii w historii polskiej wojskowości. Dariusz Dutkiewicz/IPN
Pana Zbigniewa spotkaliśmy podczas defilady z okazji Święta Brygady w Międzyrzeczu. Kiedy inni widzowie wiwatowali, on patrzył na przejeżdżające wozy bojowe z troską. Dlaczego? – Bo widziałem ciałka małych dzieci które rozjechał czołg – powiedział. - To było w Szczecinie. A czołg był ze Słubic.

I sięgnął Pan Zbigniew w zakamarki swej pamięci.

To było na święto Ludowego Wojska Polskiego w październiku 1962 roku. – Pamiętam jak dziś, że byliśmy w kolumnie, która miała przejechać przed główną trybuną w centrum Szczecina. Nagle kolumna stanęła. Jako dowódca czołgu nie wiedziałem co się dzieje, ale wkrótce wszystko stało się jasne…

Przeczytaj także:

Witały ,,sprzymierzonych’’ kwiatami

Defilada z 9 października 1962 r. była pokazem potęgi wojsk sojuszniczych oraz najnowszego sprzętu na ich wyposażeniu, po wspólnych manewrach wojsk Układu Warszawskiego. Podczas defilady zaprezentowano między innymi: czołgi, transportery opancerzone, wyrzutnie rakiet, haubice. Obecni byli przedstawiciele polskich władz państwowych Władysław Gomułka i minister obrony Marian Spychalski oraz marszałek Związku Radzieckiego Andriej Grieczko. Defiladę obserwowały tłumy mieszkańców miasta, ustawionych wzdłuż trasy przejazdu wojsk biegnącej między innymi przez plac Lenina i aleję Piastów. Wśród widzów znajdowali się także uczniowie szczecińskich szkół wysłani przez władze na defiladę, by witać żołnierzy sprzymierzonych armii kwiatami.

Trasa źle zabezpieczona

Trasa przejazdu wozów opancerzonych i czołgów została źle zabezpieczona, a obserwujący defiladę mieszkańcy miasta zeszli z chodników na jezdnię, zbliżając się do przejeżdżających pojazdów. Do wypadku doszło podczas przejazdu ostatniego polskiego czołgu T-54A (nr taktyczny 0165) z 23. Pułku Czołgów Średnich ze Słubic (5. Dywizja Pancerna). Kierowca stracił panowanie nad jadącą z prędkością około 25 km/godz. maszyną i wjechał w tłum wiwatujących dzieci, w wyniku czego śmierć poniosło siedmioro z nich w wieku od 6 do 12 lat. Ciężko rannych zostało 21 osób, w tym również dzieci (wiele pozostało inwalidami), a kolejne 22 osoby zostały poturbowane w wyniku paniki, jaka wybuchła wśród osób stojących w bezpośredniej bliskości wypadku.

Zdjęcie archiwalne z defilady w 1962 r.
Zdjęcie archiwalne z defilady w 1962 r. Dariusz Dutkiewicz/IPN

Wymazać z pamięci

Według opowieści świadków w wypadku zginąć miały jeszcze trzy inne osoby. Jeden z lekarzy szpitala na Pomorzanach, do którego przewieziono wszystkie ofiary, wspominał 9-letniego Leszka, który zmarł w trakcie operacji. Przyczynami katastrofy były najprawdopodobniej błąd kierowcy czołgu oraz niedopilnowanie przez służby porządkowe, aby ludzie nie wchodzili na ulice, którymi jechały czołgi. Pamięć o zdarzeniu starano się wymazać dla zachowania jak najlepszego wizerunku sprzymierzonych wojsk. O wypadku poinformował jedynie w lakonicznym komunikacie „Głos Szczeciński”.

Informacje o wypadku wymazano z dokumentów szpitalnych ofiar. Świadkom zdarzenia nakazywano milczenie, grożąc odpowiedzialnością za złamanie tajemnicy wojskowej, a samo śledztwo w w sprawie wypadku umorzono, nie stwierdzając uchybień w organizacji defilady i uniewinniając kierowcę, gdyż ten nie wjechał na chodnik podczas wypadku.

Pamięci wymazać się nie da

Jak jednak widać, pamięć, o tamtych tragicznych wydarzeniach wcale nie umarła. – Powiedział Pan (mówi do dziennikarza ,,GL’’ pan Zbigniew Ganecki), że patrzę na te wozy bojowe podczas tej defilady w Międzyrzeczu z troską w oczach. Jakże można inaczej, skoro minęło prawie 60 lat, a ja cały czas mam przed oczami główki tych dzieci, które wówczas zginęły. Tego nie da się zapomnieć. I dlatego warto pamiętać, że defilada to niezwykłe widowisko, ale jej podstawa, to bezpieczeństwo. No i stąd ta moja troska w oczach… - mówi mężczyzna.

Wideo: Tragiczny wypadek między Górzycą, a Żabicami. Nie życie trzech nastolatków

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
13 lipca, 23:12, Andrzej:

Teraz już nie rozjedzaja teraz niszczą ludzkość ludzi pracowników żołnierzy dla kariery w imię czego napewno nie roty pszysiegi tylko aby dochrapać się z wyższych stołków generała pułkownika - niszczyciele człowieczeństwa - 20 szkoda gadać mordercy

Ludzkość niszczy zwykła głupota i braki w podstawowym wykształceniu! Przeczytaj sobie to co napisałeś, ten bełkot pełen błędów i zastanów się czy w 21 wieku, przy nieograniczonym dostępie do wiedzy, taki analfabetyzm to nie jest zwykła głupota?

A
Andrzej
Teraz już nie rozjedzaja teraz niszczą ludzkość ludzi pracowników żołnierzy dla kariery w imię czego napewno nie roty pszysiegi tylko aby dochrapać się z wyższych stołków generała pułkownika - niszczyciele człowieczeństwa - 20 szkoda gadać mordercy
Dodaj ogłoszenie