MKTG SR - pasek na kartach artykułów

To wydarzyło się ponad 50 lat temu. Bardzo ważny sukces Falubazu Zielona Góra

Cezary Konarski
To m.in. ci żużlowcy w 1973 roku zdobyli pierwszy w historii Falubazu Zielona Góra medal Drużynowych Mistrzostw Polski.
To m.in. ci żużlowcy w 1973 roku zdobyli pierwszy w historii Falubazu Zielona Góra medal Drużynowych Mistrzostw Polski. Witold Łukowski
23 września 1973 roku – to jedna z najważniejszych dat w historii zielonogórskiego żużla. Co wydarzyło się pół wieku temu? Zapraszamy na krótki powrót do przeszłości.

Zbigniew Marcinkowski, Paweł Protasiewicz, Zbigniew Filipiak, Kazimierz Tyliński, Jan Grabowski – to legendarni zielonogórscy żużlowcy, których z pewnością pamięta wielu starszych kibiców Falubazu. Jeśli do tej wyliczanki nazwisk dodamy, że 50 lat temu zawodnicy ci tworzyli trzon zespołu z Grodu Bachusa, to z pewnością niektórzy fani skojarzą fakt, że w sezonie 1973 zielonogórska drużyna po raz pierwszy w historii klubu zdobyła medal w rozgrywkach ligowych. Pół wieku temu – 23 września – Falubaz na trzecim miejscu zakończył rywalizację na torach ekstraklasy, nazywanej wówczas pierwszą ligą.

To już nie były Zgrzeblarki

Zanim dojdziemy do okoliczności, w jakich zielonogórzanie sięgnęli po brązowy medal Drużynowych Mistrzostw Polski, zatrzymajmy się u progu sezonu 1973. 26 marca klub podjął bowiem bardzo ważną dla swojej przyszłości decyzję - zmienił swoją nazwę z KM Zgrzeblarki na KS Falubaz. Dziś trudno sobie to wyobrazić, ale nowy szyld drużyny nie przypadł do gustu kibicom i dziennikarzom. Krytykował ją m.in. słynny telewizyjny komentator Jan Ciszewski, a w mediach często przekręcano nazwę klubu. „Gazeta Lubuska” tak wspominała ten ważny moment w dziejach klubu: „Zmiana spowodowała „wojnę” w środkach masowego przekazu. Media w złośliwy sposób rozpisywały się na temat nazwy zespołu. Doszło nawet do tego, że w tabeli pierwszej ligi zamiast Falubaz pisano jedynie Zielona Góra”.

Na początek „łomot” w Lesznie

Żużlowcom Falubazu nowa nazwa nie przeszkadzała w skuteczniejszej jeździe niż w poprzednim sezonie, w którym dopiero po meczach barażowych zapewnili sobie utrzymanie w najwyższej klasie rozgrywek. Należy jednak zaznaczyć, że początek rywalizacji w 1973 roku nie był dla zielonogórzan udany, bo w pierwszym meczu ponieśli klęskę (29:49) w wyjazdowym spotkaniu z beniaminkiem pierwszej ligi Unią Leszno. Później było już znacznie lepiej, Falubaz w drugiej serii wygrał u siebie ze Śląskiem Świętochłowice (42:38), a w kolejnym meczu rywalizował w Bydgoszczy z faworyzowaną Polonią. Spotkanie dostarczyło ogromu emocji. Zielonogórzanie po pięciu wyścigach przegrywali już bardzo wysoko (8:21), ale później karta odwróciła się. Po kolejnych pięciu biegach prowadzili już goście (31:28), którzy w trzech ostatnich, remisowych gonitwach zapewnili sobie sensacyjne zwycięstwo (40:37).

Lubuska „święta wojna", czyli żużlowe starcia żużlowców Stali Gorzów i Falubazu Zielona Góra mają już ponad 60-letnią historię.

Lubuskie derby. Zobacz, jak kiedyś wyglądały mecze żużlowców...

Zębatka „61” pokonała Polonię

Ciekawą historię o tamtym spotkaniu w Bydgoszczy kilka lat temu opowiedział „Przeglądowi Sportowemu” nieżyjący już Zbigniew Filipiak.

– To, co wydarzyło się w 1973 roku może wydawać się nieprawdopodobne dla obecnych zawodników, ale to wszystko prawda. Największa zębatka miała wtedy 60 zębów, ale my wiedzieliśmy, że w Bydgoszczy tradycyjnie przyjdzie nam rywalizować na maksymalnym kartoflisku, na które dziś nie wyjechałby żaden z zawodników – mówił były żużlowiec Falubazu. - Klubowy mechanik, nasz były zawodnik Henryk Ciorga, wymyślił jednak, by na mecz spróbować skonstruować zupełnie nową zębatkę, mającą 61 zębów. To miało nam ułatwić jazdę w trudnych warunkach. Inżynierowie wykonali kapitalną robotę i zrobili zębatki z wytrzymałego stopu, które bez problemu przetrwały cały mecz. Gospodarze musieli być mocno zdziwieni tym, co się stało. Bydgoszczanie bardzo długo nie mogli zrozumieć powodów swojej porażki, bo dla niepoznaki wszystkie nasze zębatki zostały oznaczone liczbą 60, tak by nikt nie domyślił się, jaką sztuczkę zastosowaliśmy. Oczywiście nie doszło do żadnego złamania przepisów.

U siebie przegrali tylko z mistrzem

Na wyjeździe Falubaz wygrał jeszcze tylko raz – z Włókniarzem Częstochowa 40:38 - ale na własnym torze był prawie nieomylny. Przegrał tylko jeden mecz, z piekielnie silną Stalą Gorzów (35:42), która tytuł mistrza Polski zagwarantowała sobie kilka kolejek przed końcem rozgrywek. Zgoła inaczej miała się sprawa z brązowym medalem żużlowców Falubazu, którzy do ostatniej serii spotkań walczyli o trzecią lokatę, licząc jednocześnie na korzystne dla nich wyniki innych spotkań.

To m.in. ci żużlowcy w 1973 roku zdobyli pierwszy w historii Falubazu Zielona Góra medal Drużynowych Mistrzostw Polski.

To wydarzyło się ponad 50 lat temu. Bardzo ważny sukces Falu...

Pomocna dłoń Włókniarza i Stali

Serwis Falubaz.com, posiłkując się historycznymi źródłami („Żużlowy leksykon ligowy”, „Gazeta Zielonogórska”, speedwayw.pl), tak opisał okoliczności, w jakich zielonogórzanie wspięli się na trzeci stopień podium:

„Falubaz musiał pokonać na własnym torze leszczyńską Unię. Oprócz tego nasi żużlowcy musieli śledzić wynik meczu w Gorzowie, gdzie miejscowi podejmowali ekipę ROW-u Rybnik. Do 21 września wydawało się, że drużyna z Górnego Śląska jest w komfortowej sytuacji i jako wicelider tabeli ma medal na wyciągnięcie ręki. Jednak klęska w zaległym spotkaniu z Włókniarzem (właśnie 21 września) wymuszała na rybnickich zawodnikach pokonanie na wyjeździe Stali Gorzów, żeby liczyć się jeszcze w walce o podium. Ich dotychczasową lokatę w tabeli zajęli żużlowcy ze Świętochłowic, a rybniczanie spadli na trzecie miejsce. Przed ostatnią kolejką w tabeli sytuacja wyglądała następująco: Stal Gorzów (22 pkt.), Śląsk Świętochłowice (16), ROW Rybnik (15), Falubaz Zielona Góra (14) i Unia Leszno (13). Oba spotkania – w Gorzowie i Zielonej Górze – zaplanowano na 23 września na godz. 15.00. Zielonogórzanie, żeby jeszcze liczyć się w walce o medal musieli odnieść zwycięstwo. Rywalizacja zielonogórsko-leszczyńska była niezwykle zacięta. Po trzech biegach minimalnie prowadzili gospodarze, ale po podwójnym triumfie w wyścigu czwartym goście wyszli na prowadzenie. W całym meczu nie brakowało upadków, a jeden z nich – Kazimierza Tylińskiego – skończył się złamaniem nogi. Po dziewięciu wyścigach był remis 26:26, a przed ostatnim startem Falubaz prowadził 36:34. Losy zarówno spotkania, jak i ostatecznej kolejności w tabeli, musiały rozstrzygać się w ostatnim biegu. W nim świetnie poradzili sobie Zbigniew Filipiak oraz Jan Grabowski, zwyciężając 5:1. W Gorzowie gospodarze pokonali ROW i tym samym Falubaz sięgnął po swój pierwszy w historii medal DMP”.

Liderem Zbigniew Marcinkowski

Najlepszym zawodnikiem Falubazu w sezonie 1973 był Zbigniew Marcinkowski, który wśród najskuteczniejszych żużlowców ekstraklasy legitymował się dziewiątą średnią biegopunktową – 2,260. Z kolei na arenie międzynarodowej był autorem kolejnego historycznego sukcesu w dziejach Falubazu – „Marcin” jest pierwszym wychowankiem zielonogórskiego klubu, który zdobył medal mistrzostw świata. W szwedzkim Boras wspólnie z Zenonem Plechem zajął trzecie miejsce w mistrzostwach świata par.

- Tu ma być beton, szkło i aluminium. Ma to być mekka sportu żużlowego na świecie - mówił biznesmen Zbigniew Morawski, który pojawił się w zielonogórskim klubie w połowie stycznia 1991 roku.

W 1991 roku żużlowcy Morawskiego Zielona Góra zdobyli tytuł ...

Piłka do metalu, 18 dolarów, dyplom, zapalniczka…

- W nagrodę w Szwecji dostałem piłkę do metalu, Polski Związek Motorowy dał mi 18 dolarów, a od klubu otrzymałem dyplom i zapalniczkę – mówił przed laty Zbigniew Marcinkowski „Gazecie Lubuskiej”. - Zawodnicy za wygranie turnieju nie dostawali drogich nagród lub pieniędzy. W memoriale Alfreda Smoczyka w Lesznie otrzymywało się upominek za każdy wygrany bieg. Był to na przykład neseser, komplet kieliszków albo zegarek. Żużlowiec, kiedy miał dobry sezon, za zarobione na torze pieniądze mógł co najwyżej kupić używany samochód. Nie było wielkich kontraktów i sponsorów. Wszystko otrzymywaliśmy z klubu, więc albo dał sprzęt, albo po prostu się go nie miało. Przez cały sezon dysponowałem tylko jednym motocyklem i kombinezonem, a pamiętam, że w jednym roku jeździłem w zwykłych, szmacianych rękawiczkach. Dziś każdy dobry żużlowiec zatrudnia mechaników, my mieliśmy jednego, który reperował nawet 12 maszyn. Była bieda.

Sezon 1973 dla Zbigniewa Marcinkowskiego zakończył się fatalnie. 6 października podczas meczu Polska – ZSRR w Gdańsku zielonogórzanin złamał nogę. Z powodu kontuzji w kolejnym roku nie ścigał się, a Falubaz, po meczach barażowych z Wybrzeżem Gdańsk, spadł do II ligi.

Falubaz Zielona Góra 1973

  • Kadra zespołu: Zbigniew Marcinkowski, Paweł Protasiewicz, Zbigniew Filipiak, Kazimierz Tyliński, Jan Grabowski, Ludwik Jaskulski, Bolesław Proch, Mieczysław Mendyka, Mirosław Łukaszewicz, Aleksander Grygor, Jan Jakubowski, Romuald Łoś.
  • Trener: Stanisław Sochacki.
Do każdych lubuskich derbów kibice Stali Gorzów i Falubazu Zielona Góra przygotowują się bardzo starannie. W historii derbowych starć powstało mnóstwo ciekawych opraw na obu stadionach.

Derby lubuskie. Ależ to były piękne kibicowskie oprawy fanów...

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Ślubowanie olimpijczyków - wywiad Przemysław Zamojski

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska