W Łężycy pamiętają nie tylko o Gniłowodach. To Golgota Kresów

Dariusz Chajewski
Dariusz Chajewski
Czesław Laska, inicjator powstania Golgoty Kresów, mówi, że pamięć o kresowych tragediach ma w genach Mariusz Kapała
W niedzielę kolejny już raz w Zielonej Górze Łężycy, na Placu Kresów, zabrzmią słowa o gehennie, patriotyzmie i pamięci. Bowiem ona jest tutaj niemal równie ważna jak modlitwa za ofiary kresowych tragedii.

Ciągle w Polsce pokutuje tak zwany mit Jerzego Giedroycia - zapomnij o Kresach! - mówił przed rokiem ksiądz Tadeusz Isakowicz--Zaleski, który równo rok temu był uczestnikiem konferencji naukowej w Zielonej Górze.

W naszym regionie jest wiele miejsc, gdzie o pięknie i tragedii Kresów pamiętają, ba, nie pozwalają innym o tym zapomnieć. Jednym z tych najważniejszych jest zielonogórska Łężyca. Tutaj Lubuszanie, nie tylko ci z kresową przeszłością lub korzeniami, spotykają się, aby uczcić tych, którzy umierali tylko dlatego, że byli Polakami. To tutaj znajdziemy Golgotę Wschodu.

Nie może zapomnieć

- Golgota Kresów jest częścią do dziś nierozliczonego fragmentu naszej tragicznej historii - mówił w Czesław Laska, inicjator powstania tego niezwykłego pomnika Ofiar Ludobójstwa dokonanego w latach 1939-1947 przez OUN-UPA na Kresach.
Kto, jak kto, ale Czesław Laska o Kresach i Gniłowodach zapomnieć nie może.

Jak mówi, to byłoby tak, jakby zapomniał jeść, pić, oddychać. A on przecież wyrastał w tym cierpieniu. W bólu wspomnień. Jego stryj, były żołnierz kampanii wrześniowej zginął jako jeden z pierwszych.

Wraz z sześcioma towarzyszami został zarąbany siekierą. Zresztą w Łężycy o tę historię potykamy się na każdym kroku.
- Niech pan idzie przez naszą Łężycę, tu wszyscy przecież z naszych Gniłowód, niech pan pyta, wszystkie ludzie kogoś straciły. I jak tutaj mielibyśmy o nich teraz zapomnieć? Gniłowody też są tutaj. W nas - mówiła nam kilka miesięcy temu Anna Laska.

Taka normalna wieś

Ci, którzy pamiętają, mówią, że była to normalna kresowa wieś, ładna, jakieś sto numerów. Romana Michałowska, mimo że ten świat opuściła jako dziecko, nie musi zamykać oczu, aby wróciły wspomnienia. Tutaj były obejścia, wiodąca pod górę droga na Mondzelówkę, w lewo na Wiśniowczyk, w prawo na Podhajce, cerkiew, kościół w budowie. Domy rusińskie i polskie stały obok siebie, wymieszane, wymieszani byli też ludzie, rodziny. Do drobnych różnic, jak narodowość, religia nie przywiązywano większej wagi.

Do czasu.

- Nie wiem, ile mógł mieć ten chłopczyk - pani Anna Laska nawet nie próbowała ukryć drżenia głosu. - Może jakiś roczek. Zapłakany ojciec podniósł w górę, na wyprostowanych rękach, jego martwe ciałko i krzyczał: „czy mój synek szedł zabrać wam tę waszą Ukrainę?”.

Skrzyknęło się kilku śmiałków, z Podhajec przyjeżdżał człowiek z AK, miał ich szkolić. - I wtedy naszli ich banderowcy. Zaprowadzili do mieszkania, przynieśli drabinę, kazali kłaść na niej głowy i siekierami odrębywali - pani Romana w oczach miała łzy.
- Oczywiście, że ten temat jest mi bliski, moja mamusia pochodzi z Gniłowód, wśród nazwisk na pomniku znajdziecie mojego dziadka Jana Piątaka - mówiła nam sołtys Jolanta Rabęda. - Jednak przez lata historia ta była skrzętnie skrywaną tajemnicą. Nic nie mówiła mama, ani jej ciocia.

Nie tylko Gniłowody

- Na początku miał być to pomnik poświęcony mieszkańcom wsi Gniłowody. Później okazało się jednak, że jest olbrzymie zapotrzebowanie na to, żeby upamiętnić pomordowanych na Kresach. Stąd też mieszkańcy różnych miejscowości z ziemi lubuskiej prosili o to, żeby mogli chociaż lampkę zapalić...

To stało się inspiracją do tego, żeby z naszego pomnika uczynić coś w rodzaju małego mauzoleum pomordowanych na Kresach

- wspominał przed rokiem prof. Leszek Jazownik, współorganizator uroczystości.

- Tak, powinienem być zadowolony, że udało nam się wyciągnąć na powierzchnię tę historię, ale nie jestem, bo brakuje najważniejszego, zamknięcia tej opowieści - tłumaczy Czesław Laska. - Poczuję satysfakcję , gdy pochowamy naszych bliskich w poświęconej ziemi. Gdy wyszukamy ich szczątki pogrzebane w bezimiennych dołach, w miarę możliwości zidentyfikujemy, gdy będziemy mogli zmówić modlitwę. Ta nasza Golgota jest tylko namiastką, mimo że złożyliśmy tutaj ziemię z Gniłowód, Huty Pieniackiej, Marianpola. To tylko początek.

Nie chcą pamiętać

I jeszcze jedno nie daje mu spokoju. Jak to możliwe, że młodzi, w których żyłach płynie kresowa krew, którzy stracili tam dziadków, pradziadków - nie pamiętają, nie chcą pamiętać. Nie poświęcą nawet chwili na modlitwę za pamięć przodków. Dlaczego w szkołach nie uczy się prawdy o pięknie Kresów, ale i o kresowej gehennie?

Przed rokiem w miejscu pamięci odsłonięte zostały kolejne trzy tablice. Jedna była, jak zwykle, poświęcona miejscowości, w której dokonano mordu. Obok dedykowana pomordowanym żołnierzom kampanii wrześniowej.

We wrześniu 1939 roku okazało się, że oprócz dwóch oficjalnych wrogów - Niemców hitlerowskich i żołnierzy sowieckich - mamy wroga wewnętrznego: Żydów i Ukraińców, którzy stanęli przeciwko państwu polskiemu, zwrócili się przeciwko ojczyźnie, która ich wcześniej karmiła, broniła. To przykra karta w historii. Jak okrutne to były zdarzenia, uwydatnia kolejna tablica, poświęcona duchownym: księżom, siostrom zakonnym, braciom zakonnym, okrutnie pomordowanym, w torturach, w męczarniach.

W tym roku zastanie poświęcona i złożona w Krypcie Pamięci ziemi z Huty Pieniackiej oraz odsłonięte kolejne tablice upamiętniające pomordowanych na Kresach...

Zrozumieć KresyA nie jest to łatwe, bo ciągle w Polsce pokutuje tak zwany mit Jerzego Giedroycia - zapomnij o Kresach!

- Pamięć jest żywa, ale trzeba powiedzieć dlaczego. To jest działalność wieloletnia nie tylko potomków Kresowian, ale różnych środowisk patriotycznych i społecznych, które, pomimo tak zwanej poprawności politycznej, mówią wyraźnie prawdę i domagają się tej prawdy o ludobójstwie - mówił ks. Isakowicz-Zaleski.

A nie jest to łatwe, bo ciągle w Polsce pokutuje tak zwany mit Jerzego Giedroycia - zapomnij o Kresach!

Profesor Leszek Jazownik bardzo ładnie to określił, że bez zrozumienia Kresów nie da się zrozumieć też historii i kultury Polski. Dlatego ten mit Giedroycia jest według mnie bardzo szkodliwy. Dzięki też samorządom, poszczególnym dyrektorom różnych szkół ta pamięć jest kontynuowana, a dopiero dwa lata temu polski Sejm zdecydował się na przyjęcie uchwały o uznaniu ludobójstwa.
Niedzielne uroczystości rozpoczną się o godz. 9.00 koncertem pieśni patriotycznych i religijnych. Później będzie msza, uroczystości i wreszcie prelekcja ks. Isakowicza-Zaleskiego.

Pani Walentyna Czajka mówi o rzezi wołyńskiej

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie