Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Ileż było muzyki współczesnej w Filharmonii Zielonogórskiej! Trwa festiwal smyczkowy, pełen prawykonań i młodych obiecujących talentów

Jarosław Wnorowski
Jarosław Wnorowski
Po utworze "Elegeia" Bairda, jako drugie, zabrzmiało prawykonanie koncert fortepianowego skomponowanego przez dyrygenta wieczoru - Andrzeja Jakuszewa (Jakuszau) To element jego pracy doktorskiej.
Po utworze "Elegeia" Bairda, jako drugie, zabrzmiało prawykonanie koncert fortepianowego skomponowanego przez dyrygenta wieczoru - Andrzeja Jakuszewa (Jakuszau) To element jego pracy doktorskiej. Jarosław Wnorowski
W Zielonej Górze, w ramach 32. Festiwalu Smyczkowego usłyszeliśmy m.in. „Introdukcję i rondo capriccioso” op. 28 – Camila Saint-Saënsa. Orkiestra w pełnej obsadzie z kontrafagotem i rożkiem wykonała także inne dzieła, w tym jedno po raz pierwszy publicznie.

Muzyka z Carnegie Hall

Tego wieczoru Orkiestrę Symfoniczną FZ poprowadził pochodzący z Białorusi - Andrei Yakushau. Pod jego batutą, na początku usłyszeliśmy „Elegeię” patrona filharmonii - Tadeusza Bairda. Po wykonaniu utworu w Carnegie Hall (w pierwszej połowie 1974 r.) Harold C. Schonberg podkreślił w „New York Times”, że po raz pierwszy od lat był świadkiem bisowania utworu współczesnego w tej wielkiej i słynnej sali koncertowej.

Jak podaje Polska Informacja Muzyczna:

Jedno z najbardziej znanych dzieł Bairda, dzieło powstało na zamówienie Kanadyjskiego Narodowego Centrum Sztuki z okazji 500. rocznicy śmierci Mikołaja Kopernika. Prawykonanie utworu Bairda odbyło się podczas obchodów rocznicowych w Ottawie i było dedykowana przyjacielowi Bairda, Janowi Krenzowi. Przeznaczona jest na klasyczny skład orkiestrowy, a jej forma uzależniona jest od przesłania zawartego w tytule. Zdaniem samego kompozytora nie jest to pieśń żałobna, ale refleksja nad przeszłością, przeszłymi sprawami, które czasami niepokoją naszą wyobraźnię. Kompozycja jest zmaganiem dwóch postaci – agresywnej, hałaśliwej, atakującej („męskiej”) i głęboko wyrazistej, romantycznej, lirycznej („żeńskiej”).

Niczym muzyka filmowa

Jako drugie, zabrzmiało prawykonanie koncert fortepianowego skomponowanego przez dyrygenta wieczoru. To element jego pracy doktorskiej. Kompozycja bardzo udana, także dzięki Igorowi Torbickiemu, niepozornemu pianiście wielkiego talentu, który mimo chłopięcego wyglądu, potrafił w wykonanie dzieła włożyć tyle energii i fantazji, że mogłyby one ogrzać niejedno wielkie miasto. Sam koncert bardzo ciekawy, tworzy monolit bez przerw pomiędzy tradycyjnymi trzema częściami. Bardzo sonoryczny, z ciekawą instrumentacją sięgającą obficie po rożek angielski (obój altowy), kontrafagot i mocno rozbudowane perkusjonalia włączające nawet tzw. kij deszczowy. Ostatnia część jest wolniejsza choć z gwałtownymi i zdecydowanymi akordami, znakomicie nadawałaby się jako ilustracja muzyczna do niejednego filmu. Miło, że dzieło zostało wykonane po raz pierwszy właśnie w Zielonej Górze.

Igor Torbicki to polski pianista, pedagog i specjalista w obszarze wykonawstwa muzyki współczesnej zamieszkały w Gdańsku. Absolwent klas fortepianu Mariusza Tytmana, dra Kordiana Góry oraz prof. Andrzeja Artykiewicza. Studiował na mocy umowy międzyuczelnianej w Konserwatorium Muzycznym im. Rimskiego-Korsakowa w Sankt-Petersburgu w klasie fortepianu prof. Jekatieriny Murinej. Zwycięzca Konkursu Muzyki XX i XXI Wieku dla Młodych Wykonawców – największego krajowego wydarzenia muzycznego tego typu w obszarze muzyki współczesnej, a także innych konkursów w Rosji, Niemczech, Szwecji i Bułgarii. Występował m.in. w Europejskim Centrum Muzyki Krzysztofa Pendereckiego w Lusławicach, Auli Nova Akademii Muzycznej w Poznaniu, Studiu Koncertowym Polskiego Radia im. Witolda Lutosławskiego, Sali Koncertowej Zamku Królewskiego w Warszawie, Studiu Koncertowym Radia Gdańsk im. Janusza Hajduna, Konserwatorium Moskiewskim im. Piotra Czajkowskiego oraz Konserwatorium Petersburskim. Współpracował z wytwórnią fonograficzną DUX oraz Programem Drugim Polskiego Radia.

Wielki Saint Saens i jego kaprys

Po przerwie swoim talentem w utworze „Introdukcja i Rondo capriccioso” op. 28 – Camila Saint-Saënsa podzieliła się Zuzanna Małgorzata Budzyńska.

To utwór na skrzypce i orkiestrę napisany w 1863 roku przez Camille'a Saint-Saënsa . Poświęcony został wirtuozowi skrzypka Pablo de Sarasate, który podczas premiery w kwietniu 1867 roku wykonał partię skrzypiec solowych.

Zuzanna Budzyńska, została wyróżniona przez Kancelarię Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej prestiżową nagrodą "Młody Promotor Polski". Zuzanna jest jedną z najlepszych skrzypaczek młodego pokolenia, a laureatką została w kategorii działalność kulturalna. W Radzyniu (podlaskie) stawiała swoje pierwsze muzyczne kroki. Naukę gry na skrzypcach rozpoczęła w wieku 7 lat w Radzyniu Podlaskim w klasie śp. Anny Siepsiak. Później uczyła się w Lublinie w klasie mgr Iwony Siedlaczek, następnie w tzw. "Szkole Talentów" – OSM II st. im. Zenona Brzewskiego w Warszawie - pod kierunkiem prof. Andrzeja Gębskiego, w którego klasie w roku 2021 ukończyła Uniwersytet Muzyczny Fryderyka Chopina, uzyskując medal magna cum laude dla najlepszego absolwenta z danego rocznika. Od wielu lat jest koncertującą skrzypaczką, a aktualnie mieszka w Wiedniu i tutaj kontynuuje naukę pod kierunkiem światowej sławy austriackiego skrzypka, wykształconego w Nowym Jorku, prof. Christiana Altenburgera.

Ach ten obój altowy!

Niejako na deser zabrzmiał poemat symfoniczny „Odwieczne pieśni” op. 10 - Mieczysława Karłowicza. Poemat "Odwieczne pieśni" pisał Mieczysław Karłowicz od października 1904 do lutego 1906 roku. Utwór posiada formę tryptyku symfonicznego, na który składają się trzy części: „Pieśń o wiekuistej tęsknocie”, „Pieśń o miłości i o śmierci” oraz „Pieśń o wszechbycie”. Inspiracją do ich powstania były prawdopodobnie przeżycia kompozytora z samotnych wędrówek po Tatrach, w których zginał 8 lutego 1909 r., zasypany lawiną śnieżną w drodze z Hali Gąsienicowej do Czarnego Stawu, u stóp Małego Kościelca.

Warto pochwalić Michała Mogiłę, który na co dzień gra na oboju, a tym razem wziął w swoje ręce rożek angielski, który u Karłowicza (a wcześniej w koncercie fortepianowym Jakuszewa) miał sporo ważnych partii solowych. Dawno już nie słyszałem tak mocno, nostalgicznie i wyraziście brzmiącego oboju altowego, który w rekach Michała Mogiły zyskał niejako "drugie życie" przynależne temu instrumentowi. Brawo także dla sekcji trąbek (nowy nabytek w postaci nowych muzyków pokazuje co najlepsze), a także całej sekcji blachy, która pokazała swój prawdziwy kunszt artystyczny.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wideo
Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska