Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Prawa do rozmawiania o przyszłości województwa odmawia im Elżbieta Polak. Janusz Kubicki: "Nie damy się zastraszyć". Czyje będzie Lubuskie?

Robert Bagiński
Inicjatywa samorządowców pt. „Nowa Umowa Paradyska” spotkała się z krytyką polityków, zanim jeszcze wystartowała. Partie polityczne widzą w niej konkurencję i zagrożenie dla własnych interesów.

Tydzień temu poinformowaliśmy, że prezydenci Gorzowa Wlkp., Zielonej Góry i Nowej Soli zorganizują 7 grudnia konferencję pn. "Nowe Porozumienie Paradyskie". Odbędzie się ona w pocysterskim zespole klasztornym w Gościkowie-Paradyżu, gdzie przed 25 laty parlamentarzyści dwóch ówczesnych województw: zielonogórskiego i gorzowskiego, podpisali wspólny apel do Rządu RP w sprawie utworzenia województwa lubuskiego

Gdyby nie tamto spotkanie, a także dokonane wtedy ustalenia w zakresie podziału instytucji przyszłego województwa, Lubuskie nigdy by nie powstało. Obecna inicjatywa oraz idea spotkania się samorządowców w Paradyżu jest odpowiedzią na pojawiające się pomysły zmiany podziału administracyjnego kraju, których efektem może być likwidacja Lubuskiego. Niestety, dzisiejsi politycy, nie mają mądrości, którą posiadali ci sprzed ćwierć wieku. Zaatakowali przedsięwzięcie, zanim się jeszcze odbyło.

Wszystko dlatego, że gdzieś na marginesie pojawiły się informacje, że lubuscy samorządowcy mogliby wystawić w kwietniowych wyborach własne listy wyborcze do sejmiku. Gdyby tak się stało, ich ewentualny sukces odbyłby się kosztem list partyjnych. Nieoficjalne rachuby, ale poparte profesjonalnym badaniem, mówią o 7-8 mandatach w sejmiku, ale są też prognozy bardziej optymistyczne. To otworzyłoby drogę do tego, by regionem współrządzili samorządowcy, a nie tylko przedstawiciele partii.

Politycy przestraszyli się na poważnie

Nie dziwi więc, że politycy postanowili inicjatywę zaatakować, choć w obecnej jej postaci, nikt jeszcze nie mówi o zaangażowaniu się w wybory. Nie przebierając w słowach, głos zabrali wszyscy ci, którzy odpowiadają za skrajne upartyjnienie samorządu wojewódzkiego, a także wiele jego porażek.

Panowie najwyraźniej są zajęci robieniem polityki i nie mają czasu na swoje powinności, które są zapisane w ustawie o samorządzie gminnym - wypalił Waldemar Sługocki, poseł i lider lubuskiej Platformy Obywatelskiej.

Zarzucił włodarzom miast i gmin, że ich aktywność odbywa się kosztem lokalnych społeczności. – Może to jednak jest jakaś alternatywa dla ich karier i zapragnęli być radnymi wojewódzkimi – ironizował z ludzi, którzy w przeciwieństwie do posłów i senatorów, cieszą się w swoich społecznościach dużym szacunkiem oraz sympatią. Efekty pracy i zaangażowania prezydentów, burmistrzów, wójtów i starostów są łatwe do zweryfikowania, inaczej niż w przypadku parlamentarzystów.

Na żadne dobre słowo, samorządowcy zaangażowani w inicjatywę mającą na celu dyskusję nad przyszłością województwa ponad podziałami, nie mogą liczyć także od byłej marszałek, Elżbiety Polak.

Tych trzech PiS-owskich muszkieterów nie ma żadnego mandatu odnawiać umowę paradyską i rozmawiać o przyszłości województwa - stwierdziła w jednym z portali.

Rzecz w tym, że żaden z prezydentów i burmistrzów, nigdy nie należał do PiS, a ich jedynym „grzechem” jest to, że rozmawiają ze wszystkimi politykami, bez względu na partyjną przynależność.

Strach przed przedsięwzięciem, które dziś ma być forum dyskusji o województwie, ale może też przekształcić się w ponadpartyjną formułę wyborczą, jest jednak w szeregach PO większy, niż obiektywna ocena jego przydatności dla Lubuskiego.

Oni już pokazali, w jaki sposób im zależy na Lubuskim, klęcząc przed rządem PiS-u za tekturowe czeki – stwierdziła polityczka, której postawa, wypowiedzi oraz konfrontacyjny ton, mocno zaszkodziły w ostatnich latach województwu.

Jej wypowiedź tylko potwierdza, że samorządowcy powinni trzymać się razem, a obrany przez nich kierunek jest właściwy.

Hybrydowy atak na demokrację?

W dyskusję włączył się również wicemarszałek województwa, Tadeusz Jędrzejczak z Nowej Lewicy.

Jest to próba budowy przez PiS list wyborczych do sejmiku, a nie żadne tam nowe porozumienie paradyskie – powiedział w Radio Gorzów.

Tyle tylko, że na antenie tej samej rozgłośni, Marek Surmacz, radny sejmiku z PiS, powiązał inicjatywę ze środowiskiem Jędrzejczaka.

Chcą przejść dość łagodnie z czasów afiliacji, przynależności i otwartego sprzyjania partiom politycznym, które schodzą już do historii. To jest lewica w Lubuskiem. Znowu chcą ordynarnie oszukać wyborców - powiedział.

Obu polityków łączy niechęć do spotkania w Paradyżu, a także tego, co może z niego wyniknąć w przyszłości. - Prosiłbym mojego prezydenta, prezydenta naszego miasta, Jacka Wójcickiego, aby się nad tym mocno zastanowił i przeanalizował. Niech pan się nie ładuje w tą awanturę - powiedział Jędrzejczak. Marek Surmacz, ewentualny udział samorządowców w wyborach do sejmików określił mianem „ataku hybrydowego na demokrację”. – Ci wszyscy samozwańczy niezależni, bardzo szybko okazywali się zależnymi od lokalnych układów - wyjaśnił.

Możliwe, że miał na myśli właśnie Jędrzejczaka, który wszedł do sejmiku jako przedstawiciel lewicy, aby w drugiej połowie kadencji, wciąż jako członek władz Nowej Lewicy, znaleźć się w klubie Bezpartyjnych Samorządowców. Tydzień temu opuścił szeregi BS i znów tworzy sejmikowe struktury lewicy. Jego wynik do Sejmu, gdzie głosuje całe województwo, nie daje mu szans na mandat w sejmiku, gdzie głosy zbiera się tylko w jednym z pięciu okręgów. – Tadek trzęsie portkami, ale też inni, bo lista samorządowców, to odebranie dwóch mandatów partiom - mówi działacz PO.

Kto nie z nami, ten przeciwko nam

W tym kontekście, nie dziwi też to, że w sprawie paradyskiego spotkania, głos postanowił zabrać marszałek Marcin Jabłoński z PO. Zgodził się być marszałkiem i zrezygnował z ambicji bycia wojewodą, ale w zamian za to, że po kwietniowych wyborach samorządowych, będzie w grze jako marszałek na kolejną kadencję. Wejście do gry samorządowców, może znacznie utrudnić tą perspektywę. Postanowił więc zaatakować profilaktycznie. -

Próbuje się wmówić samorządowcom regionu, że grupa prezydentów tych trzech największych miast chciałaby reprezentować ich interesy – powiedział w portalu wlubuskie.pl

Ten sam portal, który zresztą powstał w dużej mierze za pieniądze przekazane przez Urząd Marszałkowski, pozwolił sobie na zawoalowaną groźbę. -

Gorzów może na wolcie swojego prezydenta stracić najwięcej. Urząd Marszałkowski nigdy nie miał konfliktów, ani problemów w takich relacjach, dlatego M. Jabłoński przyznaje, że miał nadzieję, że prezydent Wójcicki zachowa się w sposób bardziej powściągliwy. Teraz może zostać potraktowany jak zwykły zadymiarz, działający przeciwko województwu, a nie dla niego - napisał Radosław Sujak.

Obrywa się nie tylko prezydentowi Gorzowa. Na celowniku polityków jest przede wszystkim prezydent Zielonej Góry, Janusz Kubicki, który już od dawna postulował, aby samorząd województwa był w większym stopniu reprezentacją samorządów. To, naturalnie, nie mogło się podobać partiom, które delegują do sejmiku swoich najwierniejszych działaczy. – Nikt z poważnych polityków w działaniach prezydenta Kubickiego nie uczestniczy – to opinia wicemarszałka Jędrzejczaka, ale w jego wypowiedziach na temat włodarza Zielonej Góry, więcej jest osobistych kompleksów, niż obiektywnej oceny sytuacji.

Politycy, nie traktujcie nas z góry!

Co na to samorządowcy? Nie są zdziwieni, ponieważ spodziewali się takiej reakcji. Dziwi ich argumentacja, a także odmawianie im prawa do inicjatyw, które mogą służyć regionowi.

To bardzo dziwne, bo raptem wszyscy lubuscy prezydenci okazali się PiS-owcami, tylko dlatego, że chcą na poważnie i ponad podziałami rozmawiać o przyszłości województwa – mówi Janusz Kubicki, prezydent Zielonej Góry.

Tu warto przypomnieć, że Kubicki był kiedyś kandydatem PO do sejmiku, choć kandydował tylko po to, aby wesprzeć tą listę, a mandatu nie przyjął. Wtedy, dla liderów PO, wszystko było w porządku.

Mogę tylko przeprosić za parlamentarzystów, którzy uważają, że samorządowcy mogą mówić o prawach kobiet i wielu innych ważnych społecznie sprawach, ale nie mogą mówić o sprawie najważniejszej z punktu widzenia pełnionych przez nich funkcji: o przyszłości województwa, które współtworzymy - dodaje Kubicki. – Nie damy się zastraszyć i zachęcamy do takiej dyskusji każdego samorządowca, bez względu na to, jakie ma sympatie polityczne - zaprasza.

Nie inaczej prezydent Gorzowa, Jacek Wójcicki.

To dobrze, że ta inicjatywa zwróciła uwagę środowisk politycznych. Dziwią trochę ich lęki, bo inicjatywa nie powinna wydawać się dla nich groźna. Jeśli tak się im wydaje, to źle odczytują ideę spotkania, ale też ideę samorządności – uważa prezydent Wójcicki. – Warto traktować nas po partnersku, a nie z góry rozdzielać pola działania. Cieszy mnie to, że nasza inicjatywa została dobrze przyjęta przez mieszkańców. Oni uważają, że oprogramowanie pod nazwą Lubuskie, wymaga odświeżenia i że jest na to dobry czas – dodaje.

Wiadomo, że prezydenci dokładnie przeanalizowali sytuację.

Rozważaliśmy każdy scenariusz, który może mieć miejsce, bo trochę już znamy zagrywki lubuskich polityków. Wzięliśmy pod uwagę, ewentualne straty i zyski, czas w którym się to wszystko dzieje, a także jakie mogą być zagrożenia. Wyszło nam, że gdzieś 65 procent, to jednak pozytywy, a tylko 35 proc. to ewentualne straty. Wygra Lubuskie, a politycy wszystkich opcji, nigdy nie byli tak słabi jak obecnie – mówi bliski współpracownik jednego z włodarzy.

Politycy zdają się nie rozumieć, albo tylko to udają, że większa aktywność włodarzy i spekulacje o tym, że może powstać wspierana przez nich lista wyborcza, to w rzeczywistości czerwona kartka dla wielu obecnych radnych sejmiku z ramienia partii. Zamiast reprezentować interesy społeczności, które na nich głosowały, skrupulatnie dbali głównie o to, aby w niczym nie podpaść liderom partii i otrzymać miejsce na liście wyborczej w kolejnych wyborach.

Kto kogo poucza

Politycy PO próbują narzucić fałszywą narrację, że oto włodarze dużych miast chcą sięgnąć po marszałkowskie pieniądze, co miałoby się odbić rykoszetem na aspiracjach mniejszych ośrodków. Samorządowcy nie potwierdzają tego i do Paradyża się wybierają.

Taka dyskusja o województwie jest bardzo potrzebna. Nigdy mało dyskusji o lubuskiej racji stanu, czyli katalogu potrzebnych spraw do załatwienia. Dla jednych będzie to kolej, dla innych inwestorzy, a dla dosłownie wszystkich służba zdrowia – wyjaśnia Bartłomiej Bartczak, burmistrz Gubina.

Z krytyką „Nowej Umowy Paradyskiej” przez polityków, nie zgadza się również starosta sulęciński, Tomasz Jaskuła.

Byłem zdziwiony, gdy przeczytałem gdzieś, że mój ulubiony poseł Waldemar Sługocki, zamierza mi mówić, co ja mam robić z własnym czasem. Jeszcze żaden polityk nie mówił mi nigdy, na czym ma polegać praca w samorządzie - mówi. – Przecież prezydenci zaprosili wszystkich polityków, ze wszystkich opcji politycznych, tylko lub aż, po to, by wskazać na obszar budzący nasze obawy: sygnały o zagrożeniu istnienia województwa – dodaje.

- Dobrze, że samorządowcy chcą rozmawiać i widzą potrzebę powiedzenia tego wszystkiego, co dotyczy działania na korzyść samorządu. Tak, aby pieniądze trafiały, gdzie są potrzeby i aby oni mieli też na to wpływ. Moja historia pokazuje, że partie bardzo mocno ingerują i chcą ingerować w działalność samorządu. Jak najbardziej, ja również będę w Paradyżu - zapowiedziała Magdalena Pędziwiatr, starosta gorzowska.

O przyszłości Lubuskiego obszernie wypowiedział się w poniedziałkowej rozmowie w Radiu Zachód Prezydent Janusz Kubicki, nie pozostawiając żadnych wątpliwości:

Demografia jest nieubłagana. Nasze województwo będzie miało za chwilę gigantyczne problemy i albo zaczniemy o nich rozmawiać i zaczniemy już w tej chwili się do nich przygotowywać i walczyć, żeby je ominąć albo niestety poniesiemy surowe konsekwencje grzechu zaniechania. Naprawdę najwyższa pora, żebyśmy zastanowili się nad tym, jak ma wyglądać katalog lubuskich spraw do załatwienia.

CAŁA ROZMOWA

od 7 lat
Wideo

Tadeusz Płużański - Dlaczego warto pielęgnować pamięć o wyklętych

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska