Zielona Góra: dramatu sprzed 11 lat nie da się wymazać z pamięci. Na os. Pomorskim wybuchał gaz. Ewakuowano całe osiedle

Sandra Soczewa
Sandra Soczewa
Leszek Kalinowski
Leszek Kalinowski
Do potężnej awarii gazowej w Zielonej Górze doszło 30 listopada 2010 roku.
Do potężnej awarii gazowej w Zielonej Górze doszło 30 listopada 2010 roku. archiwum GL/ Mariusz Kapała
Udostępnij:
11 lat temu na os. Pomorskim w Zielonej Górze wybuchały kuchenki gazowe. Słychać było zewsząd odgłosy kolejnych wybuchów i dźwięk tłuczonego szkła. Ludzie opuszczali mieszkania w popłochu... Na nogi postawiono wszystkie służby mundurowe, a jeden z mieszkańców osiedla, chcąc ostrzec sąsiadów przed niebezpieczeństwem, stracił życie.

Ten dramat rozegrał się 30 listopada 2010 roku, czyli 11 lat temu. Pamięcią do tych wydarzeń wrócił we wpisie na Facbooku radny Prawa i Sprawiedliwości Jacek Budziński.

Tego nie da się zapomnieć. Życie zielonogórzan było zagrożone

Swój wpis odnoszący się do tragedii sprzed 11 lat, radny Jacek Budziński zaczyna od zdania "Dobrze pamiętam ten dzień". Budziński był nie tylko mieszkańcem os. Pomorskiego, ale też był zaangażowany w pomoc mieszkańcom jeszcze na długi czas po 30 listopada 2010 roku.

- Pamiętam ewakuację i moment gdy nie można było zgasić płonących palników w maszynce gazowej, z uwagi na olbrzymie ciśnienie. Pamiętam odgłosy wybuchów, sygnałów alarmowych i tłuczonych szyb. Nie można było nigdzie się dodzwonić, a smsy dochodziły ze znacznym opóźnieniem. Wszystkie sieci były przeciążone, gdy kilka tys. ludzi zaczęło dzwonić lub dzwoniono do nich - pisze Jacek Budziński.

Radny podkreśla też, że w tym trudnym czasie, egzamin zdały służby mundurowe (straż pożarna, policja, straż miejska) i MZK, które podstawiło autobusy dla zmarzniętych mieszkańców. Dodaje przy tym, że była to największa w historii powojennej miasta ewakuacji ludności (os. Pomorskie, os. Śląskie i Raculka).

ewakuacja w zielonej górze
Ewakuowano wówczas ponad 6000 osób! archiwum GL/ Mariusz Kapała

- Przez ponad miesiąc mieszkańcy byli pozbawieni gazu. Razem z wiceprezydentem W. Haręźlakiem uruchomiliśmy wydawanie darmowych, ciepłych obiadów dla mieszkańców osiedli. Najpierw w budynku przedszkola, a później szkoły. Od tej pory w mojej rodzinie mamy przećwiczone nasze procedury ewakuacyjne. Wielki szacunek dla Pana Andrzeja, który zginął, chcąc pomóc innym - pisze zielonogórski radny.

Sprawę zbadała prokuratura

Tego feralnego dnia na osiedlu Pomorskim - dosłownie - jedna za drugą wybuchały kuchenki gazowe. [/b]Jak informowała Prokuratura Okręgowa w Zielonej Górze - w toku prowadzonego postępowania ustalono, że 30 listopada 2010 r. na stacji redukcyjnej gazu znajdującej się na os. Pomorskim doszło do awarii reduktora gazowego. W związku z tym do linii przesyłowych gazu do odbiorców znajdujących się na os. Pomorskie, Śląskie i Raculka został przesłany gaz o zbyt dużym ciśnieniu. Wzrost ciśnienia gazu w liniach przesyłowych spowodował rozszczelnienie instalacji gazowej w mieszkaniach i niekontrolowane ulatnianie się gazu z instalacji gazowej. Efektem czego było pojawienie się dużego płomienia w kuchenkach gazowych i powstanie tzw. wybuchów przypadku użytkowania kuchenki, jak też gromadzenie się dużych ilości gazu w pomieszczeniach.

Zginął wtedy 51-letni mężczyzna, inny lokator został ranny. Istniało zagrożenie, że może dojść do kolejnych eksplozji. Odcięto więc dostawy gazu i prądu, na kilka godzin ewakuowano mieszkańców bloków - w sumie około 6,5 tysięcy osób.

Przeciwko 53-letniemu mistrzowi sieci gazowej prokurator rejonowy skierował akt oskarżenia, uznał, że jako osoba odpowiedzialna za modyfikację stacji redukcyjnej gazu popełnił błąd, który doprowadził do wybuchu gazu.

Sąd wydał wyrok: rok więzienia w zawieszeniu

Przesłuchany w charakterze podejrzanego nie przyznał się do popełnienia zarzuconego mu czynu. Sąd wydał wyrok: rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata. Śledztwo trwało niemal trzy lata. Jak ustalono, seria wybuchów w kuchenkach gazowych mogła być wynikiem awarii jednej ze stacji gazowych. To tam ciśnienie gazu powinno się zmniejszać, zanim gaz trafi do instalacji w mieszkaniach.

Do potężnej awarii gazowej w Zielonej Górze doszło 30 listopada 2010 roku.

Zielona Góra: dramatu sprzed 11 lat nie da się wymazać z pam...

Specjaliści tłumaczyli wówczas, że awarie takie jak w Zielonej Górze zdarzają się niezmiernie rzadko. I że znaczenie miały tutaj niskie temperatury. W Zielonej Górze zawiodły niemal wszystkie urządzenia stacji redukcji ciśnienia gazu...

PAMIĘTAJ, BY INSTALACJA BYŁA BEZPIECZNA

Instalacja gazowa, jak i znajdujące się w niej urządzenia, muszą być z atestem. Nie wolno nam dokonywać żadnych zmian w instalacji i podłączać dodatkowych urządzeń, nie mając do tego uprawnień (a zdarzają się przeróbki na własną rękę, gdy meblujemy kuchnię). Musimy zadbać o to, by instalację gazową - jak i urządzenia - utrzymywać w dobrym stanie technicznym.

WIDEO:Dwie kobiety odpowiedzialne za wybuch gazu w Zielonej Górze usłyszą zarzuty. Grozi im do 10 lat więzienia

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

S
Stasia Zołza
Dawno nie czytałam tak niechlujnie nasmarowanych wypocin. Cyt: "Razem z wiceprezydentem W. Haręźlakiem....." a był taki w Zielonej Gorze? Inny; "Budziński był nie tylko mieszkańcem" a co już nie jest, ale ulga.

Moja kuchenka nie wybuchła, i wiele innych starszego typu montowanych na Osiedlu Pomorskim w czasie budowy.

Państwo pismacy ja płacę za czytanie waszych wypocin więc szanujcie jak nie siebie to moje pieniądze.
Dodaj ogłoszenie