Maskotka Zielonej Góry ma bardzo ciekawą historię. A jaką teraźniejszość i przyszłość? Czytelnicy pytają o jej losy. Co ustaliliśmy?

Leszek Kalinowski
Leszek Kalinowski
Strój maskotki Zielonej Góry zakładają pracownicy Zielonogórskiego Ośrodka Kultury podczas różnych imprez, zwłaszcza tych, skierowanych dla dzieci
Strój maskotki Zielonej Góry zakładają pracownicy Zielonogórskiego Ośrodka Kultury podczas różnych imprez, zwłaszcza tych, skierowanych dla dzieci Paweł Stawarz - ZOK
Przed laty wiele się mówiło o maskotce Zielonej Góry, która miała być symbolem, znakiem rozpoznawczym Winnego Grodu. I jakoś nic o niej nie słychać. Może Gazeta Lubuska zainteresowałaby się tematem: Jaki jest los słynnej maskotki? - napisał do nas Czytelnik.

W 2007 roku miasto ogłosiło konkurs na maskotkę Zielonej Góry. Dzięki niej mieliśmy być rozpoznawani w Polsce i poza jej granicami. Wszyscy liczyli na oryginalne pomysły mieszkańców. Bo przecież już wcześniej udowodnili, jak bardzo są kreatywni, wymyślając logo miasta.

Maskotka miała być wykonana w dowolnej technice i z dowolnego materiału. Chodziło jedynie o to, by niosła ze sobą jasne przesłanie… Na zwycięzcę czekała nagroda w postaci atrakcyjnej podróży.

Konkurs na maskotkę Zielonej Góry. Wpłynęło 150 prac

W konkursie mógł wziąć udział każdy i w ten sposób przejść do historii miasta. Tak jak Eligiusz Grabowski, który wymyślił zielonogórskie logo. Konkurs przeprowadziła "GL" z udziałem magistratu. Efekt był tak udany, że dziś logo Zielonej Góry jest na plakatach, gadżetach i folderach nie tylko samorządu.

Na konkurs na maskotkę Zielonej Góry wpłynęło prawie 150 projektów. Jury prawie jednogłośnie wybrało jeden - Bachusa w beczce. Wśród pomysłów gadżetów miejskich spodobał się też dzwoneczek przypominający butelkę z gronami. Autorem obu projektów był pan Emil. Z… Rawicza. Jak się szybko okazało, laureat nie mógł skorzystać z nagrody – zagranicznej podróży, bo siedział w więzieniu. Za morderstwo dostał 25 lat. Do końca kary pozostało mu lat 14. Byłoby mniej, gdyby nie fakt, że podczas przepustki, uciekł on od Niemiec, a potem do USA, gdzie malował, rzeźbił. Pisały o nim gazety. Miał swoją stronę internetową. Nietrudno było go znaleźć…

Pan Emil w więzieniu też tworzył. Brał udział w wielu konkursach artystycznych. I wygrywał. W Zielonej Górze też został laureatem. Cieszył się, bo to jego miasto rodzinne.

W stroju maskotki Zielonej Góry wystąpił też przedstawiciel Gazety Lubuskiej, który testował na deptaku nowy symbol miasta. Zielonogórzanom bardzo się
W stroju maskotki Zielonej Góry wystąpił też przedstawiciel Gazety Lubuskiej, który testował na deptaku nowy symbol miasta. Zielonogórzanom bardzo się ta zabawa podobała Archiwum GL

Testowanie maskotki Zielonej Góry na deptaku

Maskotka w mieście pojawiła się w kilku wersjach. Był strój, były maskotki. Mieszkańcom bardzo się spodobała ta forma promocji miasta.

Autor tego artykułu też został… maskotka. Redakcja bowiem wypożyczyła z magistratu strój i postanowiła ubrać w niego dziennikarza. Kogo? Koledzy od razu stwierdzili: Skoro Leszek był przez wiele lat Alfem, a nawet wcielił się w Michaela Jacksona to i maskotką w postaci Bachusa może być! Cóż było robić? Wsunąłem się w gruby strój - który uszyła firma z Koszalina - i od razu poczułem, że robi się ciepło, coraz cieplej… Ale czego nie robi się dla Zielonej Góry.

Testowanie nowego symbolu miasta odbyło się na deptaku. Danuta Kuleszyńska zaczepiała mieszkańców, iż zapraszała do… tańca z maskotką. Zgadzali się od razu. A potem dzielili się wrażeniami i oceniali nowe wcielenie Bachusa.
- O, jaki śliczny Winogronek - zachwycała się pani Bożena.

- To maskotka Zielonej Góry, naprawdę?! Jest śliczna - zgodnie przyznali Edyta i Krystian. I dodali, że kilka dni temu wzięli ślub i że maskotkę widzą teraz na szczęście.

- Żeby cię nie obrazić, to nazwę cię żółtowłosy, bo masz włosy i winogrona – to głos siedmioletniego Dominika, który ściska symbol miasta za nos.

- Taki misiu, ale nie Yogi i trochę do Bachusa podobny – Pan Władek wita się z maskotką. - Tylko czemu taki gruby i dlaczego buty brudne? - dopytuje.

Maskotka:- Ano zakurzyły się od chodzenia po salonie miasta, czyli deptaku. Trzeba by im materiał zmienić, bo żółty plusz zawsze się będzie brudził. Co oznacza, że mój żywot będzie krótki. Mieszkańcy, ale nie tylko, bo i turyści z Niemiec, robili sobie pamiątkowe zdjęcia. Pani z Nigeru wodą mineralną poczęstowała, bo przecież gorąco. Panie fryzjerki wyszły z salonu i proponowały maskotce nową fryzurę.

A pan Gieniu podsumował, że symbol Zielonej Góry jest taki, jakby po wypiciu lokalnego wina. No taki wesoły...

Zobacz też: Winobranie 2018:

Niech maskotka Zielonej Góry po pandemii powróci do nas na imprezach

- Pamiętam tę maskotkę na różnych imprezach. Dostałam też taką pluszową miniaturkę. Coś na kształt misia. Moja córka go przejęła i jak była mała, bez Bachusa w beczce nie zasnęła – opowiada Grażyna Polowiecka. - Co się potem stało z maskotką? Nie wiem. Muszę poszukać, może jest gdzieś w piwnicy z innymi zabawkami?

Pani Grażyna zastanawia się nie tylko nad pluszakiem, ale i strojem – symbolem Zielonej Góry. Jaki jest dziś jego los? Pewnie się wysłużył podczas plenerowych imprez i został wysłany do Raculi, na wysypisko.
O maskotkę miasta pyta więcej naszych Czytelników.

- W pandemii wiadomo, ważniejsze rzeczy były w głowie. Ale powoli wracamy do normalności. Może więc warto wrócić do maskotki, która miała nas promować? Teraz chodzi o to, by jak najwięcej osób latem nas odwiedziło i w ten sposób pomogło naszym restauracjom, kawiarniom, hotelom, przewodnikom…

Co zatem dzieje się z maskotką Zielonej Góry?

Jak informuje dyrektor departamentu komunikacji społecznej w zielonogórskim magistracie Monika Zapotoczna - strój maskotki Bachusa znajduje się w Zielonogórskim Ośrodku Kultury w Zielonej Górze. W ciągu ostatnich kilku lat był wykorzystywany przede wszystkim na imprezach plenerowych.

Dyrektor ZOK Agata Miedzińska przyznaje, że to już drugi strój maskotki. Bo niestety czas i częstotliwość pojawiania się jej na różnych imprezach, zrobiły swoje. Przez pandemię koronawirusa nie był on wykorzystywany, ale wraz z możliwością organizowania imprez masowych, znów Bachus z żółtymi włosami pojawi się wśród zielonogórzan. Zwłaszcza dzieci, bo one przede wszystkim cieszą się zawsze z jego obecności.

Pluszak - maskotka Zielonej Góry
Pluszak - maskotka Zielonej Góry Leszek Kalinowski

A czy maskotkę miasta można gdzieś jeszcze kupić? – dopytują mieszkańcy.

- Maskotka Bachusa była zrobiona przez urząd miasta i nie była nigdy w sprzedaży. Była rozdawana bezpłatnie jako gadżet promocyjny – wyjaśnia Monika Zapotoczna. - Visit Zielona Góra Informacja Turystyczna ma natomiast w stałej sprzedaży figurę z masy gipsowej.

- Niech wszystko nam jak najszybciej wraca do normy. I niech maskotka Bachusa znów nas wprawia w dobry humor – mówi Ewelina Nowaczyk. – Przecież musi być normalnie, musi być przepięknie…

Zobacz też 20 kultowych miejsc Zielonej Góry:

6. Guma do żucia McDonalds, resoraki, markowa odzież dżinsowa i... alkohol na wesela. Asortyment był oczywiście bogatszy, ale taki towar można wymienić od razu z czym się kojarzył sklep za dewizy. Waluta nie była ogólnie dostępna, ale jakoś do niej się docierało. Lub do bonów peweksowych, które także przybliżały zakup rzeczy nieosiągalnych w zwykłych sklepach.

20 kultowych miejsc w Zielonej Górze. Pamiętacie je? Większo...

Kultowe miejsca Winnego Grodu

Gorzów Wielkopolski też ma swoją maskotkę

Urząd Miasta w Gorzowie Wielkopolskim z prezydentem Jackiem Wójcickim na czele przekazał na licytację WOŚP strój Gorzusia - miejskiej maskotki.

Gorzuś został powołany do życia w 2005 roku podczas głosowania w „Gazecie Lubuskiej”. Gorzuś jest orłem, bo właśnie orzeł widnieje w godle miasta. Nosi też szorty w czerwono-biało-zielonych barwach miasta.

Gorzów Wielkopolski też ma swoją maskotkę. To Gorzuś. Strój został wystawiony na licytację WOŚP
Gorzów Wielkopolski też ma swoją maskotkę. To Gorzuś. Strój został wystawiony na licytację WOŚP Magdalena Marszalek GL

W 2010 roku, gdy weszła w życie marka miasta Gorzów Przystań, Gorzuś przeszedł na emeryturę, choć od czasu do czasu pojawiał się jeszcze na miejskich wydarzeniach kulturalnych, najczęściej można go było spotkać w czasie przemarszu orkiestr dętych w czasie festiwalu orkiestr dętych „Alte Kameraden”. Ostatni raz „pracował” w Dzień Dziecka w ubiegłym roku
Strój Gorzusia jest unikatowy, zostały uszyte tylko dwa takie egzemplarze. Jeden z nich trafił na licytację, drugi pozostanie w posiadaniu miasta.

Zobacz dziwne budynki Zielonej Góry:
Dziwne obiekty Winnego Grodu

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie